Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

49749 miejsce

Przyszłość w kamerze Zbigniewa Libery

Nowa plemienność, choroba męcząca współczesne kino, tworzenie sztucznego języka, problem eksploatacji natury przez człowieka oraz wizja końca naszej cywilizacji – o tym wszystkim opowiadał Zbigniew Libera na spotkaniu po pokazie filmu

 / Fot. Kadr z filmu 19 października artysta był gościem Festiwalu TOFIFEST, na którym zaprezentowano jego najnowszy film. Projekcja i spotkanie odbyły się w chyba najbardziej adekwatnym dla tego twórcy miejscu, czyli w Centrum Sztuki Współczesnej.

Na początku dyskusja toczyła się wokół Walsera. Zdjęcia do filmu robione były na Słowenii. Reżyser uzasadniał wybór miejsca dość prozaicznym czynnikiem, a mianowicie wyższą temperaturą, aby aktorzy mogli swobodnie przebywać rozebrani na zewnątrz jesienią. Libera poszukiwał do swojego filmu także bujniejszej przyrody i znalazł ją tam. Czas filmu to bliżej nieokreślona przyszłość. Autor podkreślił jednak odejście od tradycyjnej konwencji science-fiction, która przedstawia wizje świata radykalnie odmiennego od teraźniejszości.

Libera twierdzi, że przyszłość nie będzie tak bardzo różnić się od teraźniejszości. Podkreślił, że wcale nie musi się wiązać z ultranowoczesnymi technologiami, a nawet, że być może cofniemy się do świata plemiennego. Autor podsumował tę część mówiąc, że przyszłość może właśnie stanowić koniec cywilizacji, w jakiej żyjemy obecnie. Padło także pytanie o kategorię „nowej plemienności”. Libera podał tu przykład konfliktu Bydgoszczy i Torunia lub walki kibiców poszczególnych drużyn piłkarskich. Twierdzi on, że człowieka współczesnego od plemiennego różni przede wszystkim sposób komunikacji. Ten pierwszy zatracił umiejętności porozumiewania się ze światem poprzez zmysły, takie jak węch. W tym miejscu pojawiły się pewne wątki ekologiczne – Libera wspomniał, że współcześnie ludzie traktują naturę w sposób instrumentalny i myślą głównie o jej eksploatacji.

Nie dziwi, że jedno z pierwszych pytań dotyczyło mowy, którą posługują się bohaterowie Walsera. Język plemienia Conteheli został stworzony przez wybitnego tłumacza i poliglotę, Roberta Stillera. Sam Libera podkreślił, że zależało mu na wykreowaniu pełnego systemu, z jego strukturami gramatycznymi, tak, aby aktorzy zaczęli myśleć w tym języku. Ciekawostką jest fakt, że w mowie Conteheli prawie nic nie da się powiedzieć w czasie przeszłym, co oznaczać ma, iż wyraża się nim to, co teraźniejsze.

Dyskusja o Walserze przerodziła się w krótkie rozważania nad kondycją filmu. Zdaniem Zbigniewa Libery współczesne kino, w tym także polskie, cierpi na pewien rodzaj „choroby”. Gość określił ją jako „gazetowość”, przejawiającą się jako suchym i werystycznym relacjonowaniem opowieści. Dla Libery kino ma sens wtedy, kiedy przy pomocy kamery chce pokazać coś, co bez niej byłoby niewidoczne. Jego działalność filmowa, w tym Walser, ma być próbą wyciągnięcia X Muzy z tej „gazetowości”.

Podczas rozmowy pojawił się także wątek relacji między sztuką plastyczną a filmem. Zbigniew Libera podkreślił wyraźnie różnicę między filmem a video-artem. Pierwsza dyscyplina charakteryzuje się określonym językiem. Reżyserzy z reguły starają się przestrzegać wypracowanych zasad estetycznych. Z kolei twórcy video-artu, zdaniem gościa, mają lekceważyć zasady poetyki filmu. Różni się też praca z aktorami – w przypadku sztuki video praktycznie jej nie ma, aktorzy przed kamerą mogą być po prostu sobą. Libera podkreślił, że nigdy nie chciał, aby kojarzono go z video-artem, choć paradoksalnie uznawany jest za jednego z prekursorów tej dziedziny sztuki w Polsce.

Artur Eichhorst

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.