Facebook Google+ Twitter

Przyszowice: Dwie osoby spłonęły uwięzione w samochodzie

Trzej młodzi mężczyźni rozbili się samochodem w Przyszowicach (gmina Gierałtowice) na Śląsku. W aucie spłonął kierowca i pasażer. Trzeci z mężczyzn zdążył uciec. Wracali do domu z dyskoteki.

Kierowca i pasażer spłonęli żywcem uwięieni w środku rozbitego bmw. / Fot. KMP GliwiceBrawura i alkohol były przyczyną tragedii, która wczoraj około godz.3.20 nad ranem rozegrała się na posesji przy ul. Makoszowskiej w Przyszowicach. Jak poinformował nas sierż. sztab. Arkadiusz Ciozak z zespołu prasowego gliwickiej policji jadące z nadmierną prędkością bmw wypadło z drogi i z prędkością około 100 km na godzinę roztrzaskało się na stojącym na podwórku garażu. - Staranowało betonowy słup ogrodzeniowy oraz bramę wjazdową i tyłem wpadło do znajdującego się na posesji blaszanego garażu - relacjonuje Ciozak.

Po uderzeniu auto zapaliło się, a chwilę później runęła na nie konstrukcja garażu. Z pomocą uwięzionym w płonącym samochodzie ruszyli mieszkańcy domu próbując ugasić ogień za pomocą węży. Niestety bez powodzenia. Nie dali też rady wyciągnąć 24-letniego kierowcy oraz siedzącego z przodu 23-letniego pasażera. Nie pomogli nawet strażacy, choć zjawili się błyskawicznie. Obydwaj mężczyźni spalili się żywcem. Żeby wyciągnąć bmw z zawalonego garażu i wydostać z wraku ofiary, strażacy musieli użyć pilarki tarczowej. Najpierw po kawałku wycinali blachę z garażu, a potem z bmw. Wszystko trwało ponad trzy godziny (w akcji brały udział trzy zastępy PSP z Gliwic wspomagane przez miejscowych ochotników).

Przeżył podróżujący z ofiarami 22-latek, który wydostał się z płonącego samochodu o własnych siłach i jakimś cudem nie odniósł żadnych obrażeń. Policja nie przesłuchała go od razu, ale późnym wieczorem. -Był w szoku po wypadku, więc chcieliśmy dać mu odpocząć i dojść do siebie -wyjaśnia sierż. sztab. Arkadiusz Ciozak. Ale był jeszcze inny powód "odroczenia" przesłuchania. 22-latek musiał wytrzeźwieć, bo gdy przebadano go zaraz po wypadku miał 1,3 promila alkoholu.

Stojącym na policyjnym parkingu wrakiem bmw zajmą się biegli z zakresu motoryzacji. / Fot. KMP GliwiceZajmujący się wypadkiem "kryminalni" z gliwickiej komendy przesłuchują świadków. Liczą, że ocalały mężczyzna wyjaśni im co naprawdę wydarzyło się w samochodzie i na drodze. Po pierwszej rozmowie z nim policjanci zaczęli ustalać ile faktycznie osób jechało tym autem. Na razie nie wiadomo czy ofiary były trzeźwe. - Nie wykluczamy tego, że przed rozpoczęciem jazdy mężczyźni pili alkohol - mówi Ciozak. To pomogą wyjaśnić wyniki autopsji ofiar zleconej przez prokuraturę. Co do okoliczności wypadku wypowiedzą się także biegli z zakresu motoryzacji po zbadaniu wraku.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Może dlatego że za słabo i delikatnie karamy pijanych kierowców. Same założenia,przepisy i ustawy to mało.
Trzeba poszukać sposobu na tą patologię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Temat bardzo ważny społecznie.5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak kończą ludzie bez wyobraźni ,można powiedzieć szkoda ich ale tak naprawdę to tylko rodziny cierpią i społeczeństwo wariaci sami się eliminują

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.