Facebook Google+ Twitter

Przywrócić Górnikowi blask

Henryk Kasperczak, po trzech latach przerwy, wrócił do polskiej piłki. Czy uda mu się odbudować potęgę Górnika?

Były reprezentant Polski, zdobywca brązowego medalu na MŚ i srebrnego na olimpiadzie w Montrealu. Jako trener dwukrotnie zdobywał z Wisłą Kraków mistrzostwo Polski i doprowadził ją do 1/8 Pucharu UEFA. Z sukcesami prowadził reprezentacje Tunezji, Wybrzeża Kości Słoniowej, Maroka, Mali, a ostatnio Senegalu. Wielu widziałoby go na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski lub prezesa PZPN. Henryk Kasperczak – po trzech latach przerwy wrócił do polskiej piłki. Czy odbuduje pozycję Górnika?

Obieżyświat

Kasperczak urodził się 10 lipca 1946 w Zabrzu, tam też w 1959 roku rozpoczął swoją karierę piłkarską. Pierwszym klubem popularnego „Kaspra” była Stal Zabrze, gdzie grał na pozycji obrońcy lub defensywnego pomocnika. W ciągu sześciu lat gry zaliczył 145 występów strzelając osiem bramek.

W 1965 roku przyszedł czas na zmiany. Kasperczak trafił do Stali Mielec, gdzie grał zaledwie rok. 18 występów i dwie strzelone bramki spowodowały, że piłkarz trafił do Legii Warszawa. Tam jednak grał tylko w rezerwach stołecznego klubu. Po dwóch latach w Warszawie „Henry” wraca do Mielca, gdzie spędza kolejne dziesięć lat. To najlepszy czas w jego dotychczasowej karierze piłkarskiej. Dzięki dobrej grze w drużynie, z którą zdobył dwa tytuły mistrza Polski, dostaje powołanie do reprezentacji prowadzonej przez Kazimierza Górskiego. W ciągu pięciu lat gry Kasperczak zagrał w 61 spotkaniach, strzelił pięć bramek i zdobył dwa medale: brązowy na mistrzostwach świata w 1974 i srebrny olimpijski w Montrealu w 1976 roku.
Udane występy na arenie międzynarodowej spowodowały, że otrzymał ofertę z francuskiego FC Metz. Tam po roku gry zakończył karierę piłkarską i rozpoczął pracę trenera.

Przez pięć lat udanie prowadził „Les Grenats” we francuskiej Ligue 1, a przygodę z klubem z Metz zakończył zdobyciem w 1984 roku Pucharu Francji. Kolejnymi klubami w trenerskiej karierze Kasperczaka były: AS Saint-Etienne, RC Strasbourg, RC France, Montpellier Herault SC i OSC Lille.

W 1993 roku po rozstaniu z francuskim Lille „Henry” objął reprezentację Wybrzeża Kości Słoniowej i już w pierwszym roku pracy zdobył trzecie miejsce w Pucharze Narodów Afryki, dzięki czemu wyrobił sobie dobrą markę na „czarnym lądzie”. Następną drużyną, którą trenował była reprezentacja Tunezji, z którą odniósł jeszcze większy sukces, w kolejnej edycji PNA poprowadził Tunezyjczyków do wicemistrzostwa. Po pięciu latach pracy w Afryce „Kasper” wrócił do ligi francuskiej i objął posadę trenera Bastii, którą bez większych sukcesów prowadził przez rok. Z Francji „Henry” przeniósł się do Chin gdzie został trenerem Shenyng Sealion. Po tym epizodzie wrócił do Afryki i poprowadził reprezentację Maroko. W 2001 roku został selekcjonerem Mali, z którym zajął czwarte miejsce w PNA.

Przystanek Polska

Po latach spędzonych zagranicą Kasperczak wrócił do Polski by trenować piłkarzy Wisły Kraków. Początki nie były łatwe. Wisła straciła swój blask i pierwsze słowa krytyki spadły właśnie na trenera. On jednak nie wdawał się w polemikę i konsekwentnie realizował swoje zadanie. Po pewnym czasie przyszły wyniki i krytyka ustała. Wisła zaczęła wygrywać w lidze i odnosić sukcesy w europejskich pucharach. W sumie przez trzy lata pracy z piłkarzami „Białej Gwiazdy” Kasperczak dwukrotnie wygrywał ligę i dwa razy zdobył Puchar Polski. A w 2003 roku po wspaniałej grze doprowadził Wisłę do 1/8 Pucharu UEFA, pokonując po drodze takie kluby jak Parma i Schalke.

W kolejnych latach nie było jednak już tak kolorowo Wisła najpierw przegrała z Valarengą Oslo, a rok później odpadła z walki o Puchar UEFA przegrywając ze słabiutkim Dynamem Tbilisi. Wokół Kasperczaka rozpętała się burza. Z jednej strony zespół dobrze grał w lidze, z drugiej - ponownie zawiódł w pucharach. Ostatecznie zarząd zdecydował się zwolnić trenera po zakończeniu rundy jesiennej.

Został przeklęty

Po zakończeniu przygody z Wisłą Kasperczak blisko przez rok nie pracował jako trener choć cały czas pobierał pieniądze od Wisły. W 2006 roku przyszedł czas na zmiany. Kasperczak dostał propozycję poprowadzenia reprezentacji Senegalu i ją zaakceptował. Dzięki swoim umiejętnością wlał w piłkarzy z „czarnego lądu” nowe nadzieje i konsekwentnie realizując swoją politykę kadrową awansował z nimi do finałów Pucharu Narodów Afryki, rozgrywanych w Ghanie. Po tym osiągnięciu wielu miało nadzieję, że „Henry’emu” uda się to, co kilka lat wcześniej osiągnął z reprezentacją Tunezji. Tak się jednak nie stało.

Piłkarze Senegalu najpierw zremisowali z Tunezją 2:2, a potem przegrali z Angolą 1:3. Na polskiego trenera spadła fala krytyki, a sam Kasperczak nie wytrzymując braku zaangażowania ze strony piłkarzy, podał się do dymisji. Do Afryki nie miał po co wracać. - Jeśli znasz Afrykę i obowiązujące w niej obyczaje to wiesz jak się zachować i czego należy unikać. Przegrany nie ma powrotu - mówi „Henry”. - W umowie z federacją zobowiązałem się, że zagramy w finale. Tam nie ma miejsca na pośrednie uczucia. Sprawa jest prosta. Osiągnąłeś sukces, będziesz miał królewskie powitanie. Jeśli przegrasz, zostaniesz przeklęty.

Przekonała go mama

Po rezygnacji z pracy w Senegalu, Kasperczak przez ponad pół roku pozostawał bez zajęcia. Dopiero niedawno otrzymał propozycję pracy w rodzinnym Zabrzu. Trenerska ręka Kasperczaka miała odmienić grę słabo spisującego się w tym sezonie Górnika, który z trzema punktami i zaledwie jedną strzeloną bramką, zajmował ostatnie miejsce w tabeli Ekstraklasy. Debiut pod wodzą „Hanry’ego” nie wypadł jednak dobrze. „Górnicy” przegrali na własnym boisku ze Śląskiem Wrocław 1:2. Kasperczak po meczu był jednak w dobrym nastroju. - Nasza gra wyglądała dobrze. Piłkarsko byliśmy nawet lepsi - powiedział „Henry” i dodał: - Nie liczcie na to, że jak przyszedł Kasperczak to stanie się jakiś cud i od razu zaczniemy wygrywać. Na to potrzeba czasu.

Zanim jednak Kasperczak trafił do Zabrza długo zastanawiał się nad tą propozycją. W końcu jednak po dwóch tygodniach negocjacji wreszcie zdecydował się na podpisanie dwuletniego kontraktu z Górnikiem. Jak sam przyznaje wielki wpływ na jego decyzję miała jego matka. Kiedy tylko usłyszała o propozycji powiedziała: „Nie ma wyjścia, musisz ratować Górnik”. „Henry” swoją nową posadę traktuje bardzo poważnie, uważa, że swoją pracą będzie mógł spłacić Zabrzu dług. - Jestem szczęśliwy i dumny, że podpisałem umowę z Górnikiem. Z tym miastem łączą mnie cudowne wspomnienia, tutaj się wychowałem. Moją bolączką było to, że nigdy tu nie grałem. Teraz mam okazję spłacić dług temu miastu. Moim zadaniem jest przywrócić Górnikowi dawny blask.

Nie jestem kumplem

Choć wielu piłkarzy narzeka, że trudno im złapać kontakt z Kasperczakiem, to jednak wszyscy go szanują i poszliby za nim w ogień. Sam „Henry” zawsze podkreśla, że interesuje go tylko to jak dany zawodnik spisuje się na boisku. - Ja moim piłkarzom nie wchodzę do łóżek. Nie jestem dla nich kumplem. Muszą mnie darzyć szacunkiem, bo ja mam go dla nich. Wiedzą, że jeśli podpadną, trudno im będzie nadrobić to, co stracili - mówi. Piłkarze to rozumieją i dlatego posłusznie poddają się wskazówką trenera. Każdy piłkarz, który kiedykolwiek pracował z Kasperczakiem wypowiada się o nim z wielkim szacunkiem. - W swojej piłkarskiej karierze pracowałem z wieloma świetnymi trenerami. Przy nich trener Kasperczak to i tak fachowiec z najwyższej półki i wspaniale będzie móc grać pod jego okiem - mówi Tomasz Hajto, a Tomasz Zahorski dodaje: - To człowiek z wielką wiedzą piłkarską, doświadczeniem i autorytetem. Kilka lat temu obserwowałem mecze Wisły pod jego wodzą i nawet nie śmiałem marzyć, że kiedyś będę podopiecznym tak wielkiego trenera.
Czas pokaże, czy Kasperczykowi uda się powtórzyć z Górnikiem to, co osiągnął z Wisłą.


Wypowiedzi zaczerpnięto z:
"Futbol.pl"
"Super Express"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.