Facebook Google+ Twitter

Przywróćmy monarchię!

Historia uczy, że kraj nasz był najpotężniejszy, taki od morza do morza, gdy władał nim miłościwie panujący KRÓL. Demokracja była w niebycie a ojczyzna w dostatku...

 / Fot. Jan MatejkoCzasy świetności jednak dawno minęły. Potem nasz naród przeszedł daleką i ciężką drogę do niepodległości.
I teraz od nieomal 20 lat znowu mamy pełną wolność. Jak z niej korzystamy i jak nią zarządzamy każdy widzi. Powiedzmy szczerze: nie jest dobrze. Jak do tej pory, w naszym życiu politycznym i społecznym wciąż są żywe niechlubne tradycje liberum veto. Pomimo upływu kilku wieków, w jakimś zwoju naszego polskiego DNA nadal gnieździ się sarmacka nieodpowiedzialność i skłonność do machania szabelką w imię własnych interesów. Genetycy to zauważają, ale wciąż nie potrafią wyeliminować. Funkcja DELETE nie działa.

W efekcie, co rusz obserwujemy polityczne rozróby, przepychanki, pyskówki, sejmowe żałosne spektakle, bojkoty i obrażania się. Ranga niektórych tych zachowań niebywale wzrosła, a część oficjalnie weszła na tak zwane salony. Czy ktoś dzisiaj pamięta znaczenie słowa tabu? Raczej nie, bo w praktyce ono już nie występuje. Zostało starte z powierzchni ziemi przez pomysłowych polityków i dociekliwe media. Odejdzie więc do lamusa jako coś zupełnie bezużytecznego. W niektórych środowiskach modny jest grzech. Niektórzy głośno go piętnują inni z lubością się weń nurzają. Wizjonerzy wieszczą koniec świata, a niepoprawni optymiści - jedynie zmiany klimatyczne. Cóż, mamy bałagan, którego końca nie widać.

Cóż więc można robić, by ostudzić rozpalone polskie głowy i wyczyścić polityczną stajnię Augiasza?
Mam dosyć prosta receptę, do której chciałbym Was przekonać.
Oto ona: wybór i koronacja króla.

Jestem przekonany, że byłoby to remedium na polityczne i gospodarcze bolączki naszej kochanej ojczyzny. Niewątpliwe plusy: brak politycznych swarów, wyścigu po władzę, kosztów sejmowych, szybkie podejmowanie decyzji i wdrażania ich w życie, brak opozycji.

Zakładam, ze król będzie mądry i sprawiedliwy. Skoro taki bywa w dobrych bajkach to czemu nie ma być w rzeczywistości? Właśnie! Stać nas na porządnego króla, takiego z krwi (błękitnej) i kości mężczyznę, posiadającego „wiadomo co”. Nie może być wydelikacony jak Juan Carlos, czy też zwyczajnie brzydki jak książę Karol. Zalecane jest, by miał mieć wygląd prawdziwego klasycznego króla. Klasyczna słowiańska uroda, żaden aryjski blondyn. Chodzi o nawiązanie do naszej słowińskiej średniowiecznej tradycji monarszej, gdy król wyglądał jak polski król. Rysy powinny być surowe, wzbudzające respekt, wzrost słuszny. Mali nie mają racji. Król Łokietek był wyjątkiem potwierdzającym regułę. Myślę, że ktoś o urodzie Piłsudskiego byłby w sam raz.

Wypadałoby by znał się na dyplomacji, etykiecie dworskiej i intrygach. Powinien dobrze znosić chłód i mieć dużą chuć. Będzie mieszkał na zamku, a tam - wiadomo - zimno. Trzeba sobie jakoś z tym radzić. Nasz nowy narodowy król musi mieć odpowiednią białogłowę, taką z nogami do samej ziemi i wielkimi piersiami, by inni monarchowie nam jej zazdrościli. Nie musi być mądra, byle posłuszna i zdolna do wielokrotnego zachodzenia w ciążę i karmienia kolejnych niemowląt. Wszakże, monarchia ma być dziedziczna, a więc potomków trzeba narobić jak najwięcej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (39):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 16.03.2009 02:35

duży "+" każda władza konkretnej osoby jest lepsza od władzy niczyjej (grupowej) i do tego czasowej (kadencje)

Król myśli by jak najbogatszy kraj zostawić swemu pierworodnemu a prezydent/premier/minister/poseł/senator jak się nakraść przez 4 lata by i dla dzieci (a może i wnuków) starczyło bo nuż widelec na następną kadencje nie wybiorą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moim zamiarem było zmuszenie do zastanowienia sie i wywołanie dyskusji. Udało się.
Wiem, ze mamy demokrację i że wymaga ona poświęceń.
Istotą prawdziwej demokracji jest również to, że nie każdy musi ją lubić.
Są osobniki, które wciąz tesknią do czasów, gdy demokracji nie było i rządził partyjny quasi król a dostęp do "dworu" wyznaczał pozycję w społeczeństwie...
A mi chodzi o prawdziwego króla ;-))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rozumiem, że tekst miał być ironią. Ale powiem coś na poważnie. Dlaczego normalne życie polityczne, jakie ma miejsce w demokracji autor nazywa "polityczną stajnią Augiasza". Na przykład w innych parlamentach, i to w niby bardziej cywilizowanych krajach, pyskówki są jeszcze bardziej zaciekłe. A pewien "bałagan" nigdy się nie skończy, bo nic nie stoi w miejscu. Wszystkie dziedziny życia wciąż pulsują. Ostatecznej i wiecznej stabilności nie ma i nigdy nie będzie. Oznaczałoby to koniec rozwoju. Rozumiem, że niektórych boli konieczność orientowania się zarówno w politycznych jak i w innego typu zawiłościach. Fakt - każdy rodzaj dyktatury zwalnia z myślenia, a to jest wygodne. Z życia nie da się uczynić raju, zawsze i wszędzie będzie w nim jakiś rodzaj walki i ciągłe negocjacje, czy nam sie to podoba czy nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No, cóż mam napisać jak jest w Szwajcarii z wolontariatem? otóż jest więcej chętnych wolontariuszy niż ich potrzeba. Trudno w to uwierzyć , ale taka jest prawda. Nie będę pisać o sobie, co robię i gdzie pracuję , dla kogo i z kim, taki autolans nie jest mi do szczęścia potrzebny, bo po co. Skromna jeZdem....tzn wrodzona skromność mi nie pozwala..;)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Myslę, że ten link najlepiej świadczy o mojej życzliwości i otwartości na drugiego człowieka.

link

Odzewu żadnego. Jak wołanie spragnionego na pustyni ludzkiej obojętności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aha. i jeszcze jedno, bodaj najważniejsze.
NIGDY nie miałam toporu wojennego z Tobą. Nie prowadziłam żadnej wojny. Dlatego nie wiem o jakim zakopywaniu toporu mówisz, chyba o swoim toporze, którego ja nawet nie zauważyłam.

przepraszam za literówki. ale piłam kawę, a każda jedna, to jeden łyk esspresoo ;)) Uśmiechnij się. świat nie jest taki zły a ludzie naprawdę weseli, choć może inaczej niż Ty i życzliwi. Ja, w każdym razie, wierzę w życzliwego człowieka. (nawet tego nokautującego ;)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

LIbemo, jakiej zawiści. ? jaka poczta pantoflowa. ?? co Ty wygadujesz ? na litość Boską. Kobieto. Sama pisałaś o tej historii i niemczech na forum. Jeśli coś czytam to czytam dokładnie i rejestruję. faktem jest , że nie wszystko czytam.
Doprawdy nie rozumiem, o jakiej zawiści Ty mówisz i na dodatek gdzie ją widzisz. Żart zrobiłam. Widocznie mamy zupełnie inne poczucie humoru. Mój Dziadzio mi mówił, że śmiać się i nabijać i kpić z siebie jest dowodem na poczucie humoru osoby mądrej. A ja naprawdę, jak mi Bóg świadkiem za tką Cie mam, więc chciałam rzecz obrócić w żart, jak i cały artykuł jest przecież żartem, A nokaut, Och , ileż to już razy mnie tutaj znokautowano, Nie wiedziałam , że to "wyrażenie" "eufemizm" jest tak źle postrzegany. Za moich młodych czasów używało się go dość często i wcale nie był aż dramatyczny i negatywny, a dowcipny właśnie. Ale wida czasy się zmieniją , ludzie też i obyczaje z nimi.
Pozdrawiam serdecznie. B.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To jest tylko fragment większej pracy na temat Marszałka. Obiecane informacje z alkowy tego wielkiego człowieka, który mącicieli wysyłał do miejsc odosobnienia, niejednemu dzisiaj by się to przydało.

- Swoją pierwszą miłość Leonardę Lewandowską poznał w 1889 roku podczas zsyłki w Kiereńsku na Syberii. Była od niego starsza o sześć lat. Z jej listów do ukochanego wyłania się obraz czułej nadwrażliwej kobiety z widoczna depresją. Po roku Leosia wyjechała do Kijowa, Piłsudski wciąż pozostawał na zesłaniu. W jego życiu pojawiły się inne kobiety. Młodzieńcza miłość nie wytrzymała próby czasu. Jego listy do niej stawały się coraz chłodniejsze. Po odbyciu kary nie pojawił się u niej nawet z kurtuazyjną wizytą. Ona na wieść, o jego ślubie w 1901 roku targnęła się na życie.
Wybranką serca była „Piękna Pani”, przyciągającą spojrzenia mężczyzn. Nazywała się Maria Koplewska, była rozwiedziona z inżynierem Marianem Juszkiewiczem. Początkowo przyjaźniła się ona z Romanem Dmowskim, później kiedy zaangażowała się aktywniej w działalność PPS większość swojego czasu spędzała z Piłsudskim. Tak narodził się, trójkąt miłosny. Przyszli mężowie stanu nie znosili się nawzajem.
- Zastanawiające jest czy ta animozja nie była przypadkiem odbiciem ich zaciekłej rywalizacji o piękną kobietę.
W tej rywalizacji zwycięstwo odniósł „Ziuk”- tak nazywano Piłsudskiego. Właśnie on poślubił Marię 24 marca 1899 roku, wcześniej zmieniając swoje wyznanie z katolickiego na ewangelicko-augsburskie. Podobno w 1916 roku wrócił do katolicyzmu, ale to pozostaje kolejną nie rozwiązaną zagadką w jego życiorysie. Mówiono, że „Piękna Pani”, związana z Marszałkiem, nadal darzyła uczuciem Dmowskiego.
- W 1906 Ziuk poznał Aleksandrę Szczerbińską. Wyznał jej miłość, związał się z nią i poślubił 25 października 1921 roku, w dwa miesiące po śmierci żony Marii. Z owego związku przyszły na świat dwie córki, które Marszałek uwielbiał. Wandzie nawet obiecywał koronę polską...
- Trudne to było macierzyństwo, jak i trudny związek, bowiem pierwsza żona Piłsudskiego nie chciała dać mu rozwodu. Wyrazem jego ogromnej troski i miłości do córki oraz jej matki, może być testament spisany przez niego 10 marca 1919 roku. Oto wybrane fragmenty: "Wszystkie kapitały, jakie do mnie w chwili śmierci będą należały... zapisuję na wyłączną własność córce mojej, najdroższej Wandzi, urodzonej z Aleksandry Szczerbińskiej... Córkę moją Wandę, urodzoną z Aleksandry Szczerbińskiej uznaję niniejszym aktem jako swoją i jeżeli do chwili śmierci mojej nie zdążę zalegalizować stosunku mego do niej, upraszam i nakazuję opiekunom nad małoletnią córką moją Wandą...by córka moja Wanda, urodzona z Aleksandry Szczerbińskiej miała prawo nosić należne jej nazwisko Piłsudskich, co było, jest i będzie mojem najgorętszem pragnieniem...”
W 1920 roku urodziła się druga córka Jadwiga. Aleksandra nie mogła jednak wyjść za mąż za Piłsudskiego ponieważ jego żona Maria Juszkiewicz, nie zgodziła się na rozwód. Ślub odbył się dopiero 25 października 1921,jak już wspomniałam wcześniej, już po śmierci Marii, kiedy Józef Piłsudski był Naczelnikiem Państwa. Oboje mieszkali w willi Milusin w podwarszawskim Sulejówku. Ze wszystkich wspomnień, notatek i opisów wynika jednoznacznie, że obie córki Piłsudski obdarzał gorącym uczuciem, jednak wychowywała je głównie matka, co nie odbiega zresztą zbytnio od modelu wielu polskich rodzin do dziś.
- Czy Marszałek wspominał jeszcze inne, trudne miłości swojego życia?
- O tak największe kontrowersje budził jego romans z Gienią. Z dr Eugenią Lewicką Piłsudski poznał się wiosną 1924 r. podczas pobytu na kuracji w Druskiennikach. Młodsza od Marszałka o 30 lat, lekarka, specjalizująca się w fizjoterapii, entuzjastka sportu i leczenia niekonwencjonalnymi metodami, była także kobietą wielkiej urody, o delikatnych rysach twarzy i okalających ją ciemnych włosach. Urodziła się w polskiej szlacheckiej rodzinie na Ukrainie w roku 1896. Polityka nigdy jej nie interesowała, prawdziwą jej pasją była nauka.
Latem 1925 roku Pisudski przebywa w Druskiennikach już sam. Od tego momentu doktor Lewicka, zaczyna odgrywać dużą rolę w życiu Marszałka. Jej towarzystwo tak było miłe Piłsudskiemu, że nawet w roku przewrotu majowego nie zrezygnował z wypoczynku w Druskiennikach. Często widywano ich razem, rozmawiających i spacerujących nad Niemnem. Gdy w grudniu 1930 roku Piłsudski wyjezdża na Maderę, towarzyszą mu tylko dwie osoby: płk dr Wojczyński i dr Lewicka. Z nieznanych powodów Eugenia wraca wcześniej do kraju. Po jej przyjeździe, miała ją odwiedzić Aleksandra Piłsudska, żona Marszałka, niestety nic nie wiadomo o jej przebiegu. Pozostają tylko spekulacje, wg. których mogło dojść do konfrontacji obu pań, ze względu na krążące po Warszawie plotki.
27 czerwca 1931 roku o 5.00 rano, doktor Lewicką znaleziono zatrutą W Instytucie Wychowania Fizycznego na Bielanach. Po dwóch dniach zmarła nie odzyskawszy przytomności.
- Prasa z niewiadomych przyczyn zachowała się bardzo powściągliwie i elegancko. Nawet nienawidzący Piłsudskiego endecy. Do dziś jednak nie wiadomo, czy to było samobójstwo, czy zabójstwo.
- Na kilka dni przed śmiercią nie wyglądała na osobę zdesperowaną. Jej przyjaciele w śledztwie zeznawali, że do końca nie opuszczała jej pogoda ducha. Marszałek uczestniczył w jej pogrzebie, jako osoba prywatna. Zajął miejsce w tylnych ławkach kościoła na Powązkach, ale wyszedł po 10 minutach.
Proszę wybaczyć mi niedyskrecję, ale muszę zadać to pytanie, jakie relacje łączyły Panią z Marszałkiem, spędzaliście, ze sobą tyle czasu?

Nigdy nie ukrywałam swoich uczuć . Ja kochałam Ziuta platonicznie. Wszystkie kobiety, które kochał, niemal do końca swych dni, odgrywały w jego życiu wielką rolę. Wiem, że wielu ludzi zastanawiało się, czy łączy nas coś więcej poza pracą?

Z intrygantkami na pewno nie prowadziłby konwersacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widzę jednak, że na tym portalu doskonale działa poczta pantoflowa. Nie afiszowałam się takimi informacjami. A to dobe. A Tobie Barbaro nie po raz pierwszy złożyłam życzenia, żebyś sobie odpuściła.
Dla zainteresowanych mogę także przedstawić fakty z Jego alkowy :)
Widze, że nokautowanie osób to Twoja specjalność. Niektórzy są rzeczywiście niereformowalni. Wesołych Świąt. Nigdy nie ignoruję ludzi, ale w tym przypadku to zrobię. Przykro mi bo miałam wrażenie, że topory wojenne zakopałyśmy. To jest dla mnie skandal - urządzanien tym portalu takich spektalki zawiści.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Libemo, skandal. ;))) przypisywać Marszałkowi lokaja. coś podobnego ! ;))) (żartuję) Jaki lokaj ?lokaj to służba. Wojskowi służby nie mieli , nawet w Belwederze. Ordynansa, Adjutanta! jak każdy oficer, wojskowy wyższej rangi. A Marszałek miał Adjutanta Lepeckiego . Są nawet pamiętniki Lepeckiego opublikowane......pt Pmiętnik Adiutanta Marszałka

Czy to Ty pisałaś , że jesteś profesorem historii i akurat wykładasz gdzieś w na niemieckim uniwerku? a może mi się cos pozajączkowało.... TO z góry przepraszam Errare humanum est.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.