Facebook Google+ Twitter

PŚ: czwartek pod znakiem upadku Justyny Kowalczyk

Szóste, czyli ostatnie miejsce w finałowym biegu sprinterskim w norweskim Drammen, zajęła Justyna Kowalczyk. Wszystko przez upadek, którym zakończył się pojedynek ramię w ramię z Marit Bjoergen. Justyna dokończyła bieg i zdobyła parę punktów

Justyna Kowalczyk / Fot. PAPSytuacja Justyny Kowalczyk po rezygnacji Petry Majdać z udziału w biegach, wyglądała dobrze i zachęcająco. Przed dzisiejszym biegiem miała 144 punkty przewagi nad Aino-Kaisą Saarinen (biorąc pod uwagę tylko sprinty).

Dzisiejsze zawody zaczęły się słabo w wykonaniu naszej złotej medalistki w Vancouver. Na jej usprawiedliwienie składa się przeziębienie, na które narzekała przed startem, a przede wszystkim postawa w dalszych częściach biegu.

Jeśli ćwierćfinał można nazwać spokojnym, to w półfinale Justyna pokazała, na co ją stać. Do mety dobiegła pierwsza, pokonując tym samym Norweżkę Marit Bjoergen. Polka od początku narzuciła swoje tempo biegu. Pozostało czekać na finał i ewentualny rewanż Marit. Zapowiadała się ciekawa i pełna walki rywalizacja.

Therese Johaug (L) z Norwegii, Justyna Kowalczyk (C) i Marit Bjoergen z Norwegii. / Fot. EPA/Pekka SipolaFinał rozpoczął się po myśli Polaków. Justyna wyszła na prowadzenie, dobrze radziła sobie na zjazdach i podbiegach, zostawiając w tyle pozostałe zawodniczki. Marit zaczęła jednak odrabiać straty do liderki. Na jednym z zakrętów zaatakowała i próbowała wyjść na prowadzenie. Walka ramię w ramię zakończyła się upadkiem Justyny Kowalczyk, która długo nie podnosiła się ze śniegu. Ostatecznie jednak dokończyła bieg i mimo tego, że dobiegła na metę ostatnia - zarobiła 40 punktów. Mety jako pierwsza dopadła Marit Bjoergen, a po niej Aino-Kaisa Saarinen.

Trwają rozważania na temat tego, czy Justyna upadła z powodu własnego błędu, czy "pomogła" jej w tym narta Marit Bjoergen. Powtórki telewizyjne nie rozwiały do końca tego problemu. Nawet, jeśli polska ekipa złoży skargę, to na dyskwalifikację, Marit prawdopodobnie nie można liczyć, gdyż biegła po swoim torze i tego typu wypadki się zdarzają. Justyna Kowalczyk często powtarza, że woli biec z przodu, jako lider, bo wtedy nie ryzykuje kolizji z innymi zawodniczkami. Podczas dzisiejszych biegów "uroków" biegu w grupie doznały również zawodniczki z końca stawki. Jedna z nich upadła, pociągając za sobą dwie następne.
Oczekujemy na decyzję w sprawie dzisiejszego, pechowego upadku. Postaram się poinformować, jak tylko coś zostanie wyjaśnione.

Wyniki - sprint kobiet:

1. Marit Bjoergen NORWEGIA 3:16.2
2. Aino-Kaisa Saarinen FINLANDIA +0.7
3. Pirjo Muranen FINLANDIA +1.3
4. Magdalena Pajala SZWECJA +1.7
5. Karianne Bjellaanes NORWEGIA +6.7
6. Justyna Kowalczyk POLSKA +55.0

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Marit chce wygrywać z Justyną za wszelką cenę a i tak Justyna ma większą klasę i jest lepszym sportowcem. Bjoergen przygotowywała się wyłącznie do udziału w Olimpiadzie a Justyna nie oszczędzała się, nie pomijała innych zawodów - jak sama mówi jest w zyciowej formie i to widać cały czas a nie tylko podczas igrzysk olimpijskich. Takich sportowców jest mało - ambitnych a jednocześnie zdających sobie sprawę ze swoich słabości, nad którymi pracują. Adam Małysz i Justyna Kowalczyk to sportowcy z prawdziwego zdarzenia, znający swoją wartość, ale nie wywyższający się. Są szczerzy i bezpośredni - wzbudzają podziw i sympatię nie tylko ze wględu na wyczyny sportowe, ale też ze względu na to jakimi są ludźmi. To przykre, że nie wszyscy sportowcy potrafią walczyc tak czysto jak oni. Oby więcej nieprzyjemności Justynę nie spotkało i nikt jej więcej nart nie "podkładał"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chciałabym jutro usłyszeć, że sprawa Kornelii Marek jest jedną wielką pomyłką. Jednak znając historię tych testów, odzywa się we mnie ta pesymistyczna strona. Trzymam jednak kciuki. Trudno mieć w sobie EPO i nie wiedzieć, że się zażyło. Chyba, że ktoś swoich żył nie pilnuje ... Naprawdę dziwna sprawa, szczególnie, że doszły mnie słuchy o nieprawidłowościach przy badaniu, a raczej "otwieraniu" próbek. Z tym, że nie wiem ile w tym prawdy.
Uważam, że Justyna Kowalczyk upadła przez Marit. Norweżka ostro zahamowała i jak zwykle zbliżyła się do Justyny, żeby na mniejszym łuku ją wyprzedzić. Zahaczyła ją końcówką narty. Już wcześniej było widać, że zamierza się do "wyrzucenia" Polki z toru, jednak Justyna jej na to nie pozwoliła. Tutaj skończyło się kolizją. Wielka szkoda. I wielka złość. Justyny Kowalczyk i kibiców.
Ogromnie denerwuje mnie ta cała sytuacja i afery. Niekoniecznie dobra atmosfera teraz w biegach panuje ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak to w życiu bywa, że czasem zbierają się na raz wszelkie nieprzyjemności, ale sukcesy są źródłem zazdrości i problemy naszych Polek na pewno niejednych cieszą. Zwycięstwa Justyny bolą Marit Bjoergen i widać w niej zaciętość i niechęć do naszej biegaczki. Dzisiejszy upadek Justyny być może był z winy Bjoergen, przynajmniej ja tak to widzę, ale ze względu na osiągnięcia Marit i to że jest Norweszką nie ma nawet cienia nadzieji, że zostałaby zdyskwalifikowana. Ciekawi mnie natomiast sprawa Kornelii Marek - sądząc po opiniach biegłych w sprawach dopingu to albo Kornelia była całkowicie świadoma tego co robi albo doszło do pomyłki przy badaniu próbek i najbardziej abstrakcyjna teoria spiskowa - ktoś dodał do samej próbki krwi środek dopingujacy lub podłożył taką skażoną próbkę innej osoby, ale to zbyt niewiarygodne chociaż chciałabym, żeby było prawdziwe...Trzymajmy kciuki, żeby ta czarna seria "zbiegów okoliczności" opuściła naszych sportowców. Zadałaś trafne pytania:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

5+ :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Że nie wspomnę o skardze podczas biegu w Vancouver, gdy po fotokomórkowym przyznaniu Justynie Kowalczyk 3 miejsca, została wezwana, żeby tłumaczyć się z "załyżwowania", bo groziła jej dyskwalifikacja.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prawdopodobnie polska ekipa nie składa protestu przeciwko Marit - nikt nie uwierzył, że zostałby uznany. A bieg odbywał się przecież w Norwegii, blisko Oslo, a Marit uważana jest obecnie za królową i wielką gwiazdę. Justyna Kowalczyk pozostawiła sprawę bez komentarza. Zaraz po upadku i na mecie widać było, że jest bardzo zdenerwowana. Justyna powiedziała, że mogło być pięknie, gdyż oszczędzała siły na finisz.
Finisz, do którego jednak nie doszło.
Kolejny cios wymierzony w polską ekipę. Najpierw historia z astmą, potem sprawa dopingu Kornelii Marek (już jutro wyniki próbki B), a teraz ten upadek.
Czyżby komuś podpadła polska ekipa? Za sukcesy? Za to, że Justyna Kowalczyk głośno mówiła o astmie Norweżek? Za to, że Polacy odbierają miejsca innym krajom? Czy jest to po prostu paskudny zbieg okoliczności?
Jak uważacie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.