Morgi deklasuje rywali w serii próbnejW sobotnich kwalifikacjach prawo startu w obu zawodach zapewnili sobie oprócz Adama Małysz trzej Polacy. Na skoczni Certak zaprezentowali się Kamil Stoch, Stefan Hula oraz Jakub Kot. Mogli oni liczyć na doping polskich kibiców, którzy licznie zgromadzili się pod czeską skocznią. Już seria próbna zapowiadała wielkie emocje. Rywali zdeklasował Thomas Morgenstern. Skoczek potwierdził swoją wielką formę, skacząc 207,5 metra z mocno obniżonego rozbiegu. Na drugim miejscu znalazł się Adam Małysz. "Orzeł z Wisły" wylądował tylko pół metra bliżej niż lider Pucharu Świata. Najdłuższy skok w serii treningowej oddał Gregora Schlierenzauer, który z dużo wyższej belki niż rywale wylądował na 214. metrze. Zwycięzca wczorajszego konkursu Robert Kraniec był 9. Podobnie jak wczoraj, w zawodach nie brały udziału wszystkie ekipy.
Niski rozbieg, trudne warunki i częste przerwySkocznia mamucia nie wybacza błędów. Przekonał się o tym Jakub Kot, który jako pierwszy z Polaków oddał swój skok w konkursie. 135,5 metra nie pozwoliło mu awansować do serii finałowej. Sygnał do dalekiego skakania jako pierwszy dał Andrea Morassi. Reprezentant Włoch trafił na korzystne warunki i poszybował na odległość 206,5 metra. Potem warunki dość szybko się zmieniały. Kto trafił na silny podmuch wiatru i potrafił to wykorzystać, lądował daleko. Trenerzy wstrzymywali zawodników na belce, aby mogli skakać w najbardziej optymalnych warunkach. Stefan Hula skoczył 164,5 metra. Nie był to jego najlepszy wynik, ale zapewnił mu awans do finałowej trzydziestki.
Złą passę przerwał reprezentant gospodarzy Roman Koudelka, uzyskując wynik 208,5 metra. Nie udało się go wyrównać Gregorowi Schlierenzauerowi, który oddał najdłuższy skok w serii próbnej. Dobry skok w trudnych warunkach oddał Kamil Stoch. Odległość 193,5 metra zagwarantowała mu występ w serii finałowej.
Znacznie rywalom odskoczył Wolfgang Loitzl, który po skoku na odległość 212,5 metra objął prowadzenie. Małysz poszybował na 201. metr co dało mu 3. miejsce po pierwszej serii. Niewiarygodnie daleko, bo aż na 215,5 metrze wylądował Simon Amman. Nie dało mu to jednak prowadzenia w stawce. Rekord skoczni nie zostanie uznany, ponieważ Amman podparł skok. Morgenstern lądując cztery metry wcześniej, objął prowadzenie po pierwszej serii.