Facebook Google+ Twitter

PŚ w Kuusamo. Gorzej być już nie może?

Zaledwie pięć dni po inauguracji sezonu polscy skoczkowie mają okazję udowodnić, że ich postawa w Lillehammer była tylko wypadkiem przy pracy. Pytanie tylko, czy tak się stanie? Pucharowa karuzela właśnie dojechała do fińskiego Kuusamo.

 / Fot. EPA/Stian LysbergTo dopiero drugi weekend z Pucharem Świata w skokach, lecz atmosfera wokół polskich zawodników przybiera na sile równie wysoko, jak przed najważniejszą imprezą w kalendarzu. Trudno się dziwić - występ biało-czerwonych w Lillehammer wywołał burzę komentarzy na temat ich formy. Szkoda tylko, że Kamil Stoch i spółka nie postarali się, by opinie te były jak najlepsze. "Klapa", "falstart", "rozczarowanie" - w tych i podobnych słowach opisywano start sezonu 2012/2013, w którym łącznie podopieczni Łukasza Kruczka zainkasowali 12 "oczek".

"Plan był zdecydowanie inny, jeśli chodzi o jakość skakania. Przyjechaliśmy tu z nadziejami. Coś w trybikach nie zagrało. Musimy się odbudować i wrócić na poziom choćby sprzed tygodnia" - powiedział dla TVP po ostatnim konkursie Kruczek.

Najbardziej zawiedli ci, którzy przed rozpoczęciem sezonu śmiało i z dużym optymizmem podchodzili do swojej przyszłości. O ile Kamil Stoch dość wolno aklimatyzował się do nowych przepisów i stopniowo budował swoją formę, o tyle Maciej Kot, rewelacja ostatniej Letniej Grand Prix, w pierwszych zawodach nowego sezonu skakał podobnie jak przez większą część poprzedniego. W Lillehammer drobne punkty zdobył również Krzysztof Miętus, zaś reszta mogła drugą rundę obejrzeć z trybun.

Nic więc dziwnego, że na szkoleniowcu polskich skoczków ciąży ogromna odpowiedzialność. Pomimo tego, że w trakcie jego ponad czteroletniej pracy z polską kadrą zdarzały się zawody, gdzie nasze orły nie wzbijały się na szczyty swoich umiejętności, z taką sytuacją w swojej karierze trenerskiej nie spotkał się jeszcze nigdy.

Kruczek nowe doświadczenie może zarówno wykorzystać z pożytkiem dla polskiej reprezentacji i wyciągnąć z niego wnioski, jak również pogubić się w swoich poczynaniach i pogrążyć drużynę w jeszcze większej stagnacji. Polskiego trenera cechuje siła spokoju, dlatego, co zrozumiałe, stara się zbytnio nie demonizować wyników z Lillehammer i wiernie trzyma się swojego planu szkoleniowego. O zachowanie względnego dystansu do aktualnej sytuacji naszej reprezentacji prosi kibiców również Adam Małysz.

"W Lillehammer ponieśliśmy porażkę, ale głupotą byłoby kogoś skreślać czy wykonywać jakieś nerwowe pociągnięcia. Poczekajmy z drastycznymi ruchami. Czasem w procesie szkoleniowym wystarczą dwa dni, by się wszystko przekręciło o 180 stopni - mówi skijumping.pl najbardziej utytułowany polski zawodnik.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.