Facebook Google+ Twitter

PŚ w Willingen: Lekka zadyszka Polaków

Piątek w Willingen nie był szczęśliwym dniem dla polskich skoczków. Tylko troje z nich zobaczymy w niedzielnym konkursie indywidualnym, a ich wyniki w kontekście jutrzejszej rywalizacji drużynowej nie wyglądają imponująco.

Kamil Stoch podczas konkursu w Harrachovie / Fot. EPA/FILIP SINGERLista startowa niedzielnych zawodów na skoczni w Willingen: po siedmiu reprezentantów Austrii i Niemiec, sześciu Norwegów, pięciu Słoweńców, czterech Japończyków. Polacy w tym zestawieniu znajdują się na szarym końcu, na równi z Czechami i Finlandią. To nie żart. Tylko trójka biało-czerwonych zdołała przebrnąć przez kwalifikacje - takiego wyniku w tym sezonie jeszcze nie było. Pojutrze na Mühlenkopfschanze nie zobaczymy ani Stefana Huli, ani, co zaskakujące, Macieja Kota.

Obaj weekendu w Willingen nie zaliczą do udanych. Szczególnie rozczarowany może być ten pierwszy, który po zeszłotygodniowym kapitalnym występie podczas zawodów Pucharu Kontynentalnego w Planicy (zwycięstwo i drugie miejsce) udowodnił, że nie warto go skreślać w kontekście powołania do reprezentacji na zbliżające się mistrzostwa świata w Val di Fiemme. Zwłaszcza że w tym sezonie 27-latek za swoją postawę w "kontynentalu" zdążył już raz otrzymać "dziką kartę" od trenera Kruczka, dzięki której wystąpił w Turnieju Czterech Skoczni. Punkty zdobył w pierwszym i ostatnim konkursie, m.in. pokonując w Bischofshofen w rundzie KO samego Severina Freunda. Dziś jednak reprezentant Sokoła Szczyrk nie zachwycił.

Los Huli podzielił Maciej Kot co, biorąc pod uwagę fakt, że w jego przypadku jest to pierwszy taki wyczyn w sezonie, bez wątpienia jest sensacją. 18. zawodnik klasyfikacji generalnej PŚ ocenił swoje próby jako „katastrofę”. "Nie potrafię powiedzieć, dlaczego tak się stało. Tak naprawdę najlepszym skokiem oddanym w piątek był ten ostatni. Po wyjściu z progu mocno mnie skrzywiło i nic nie mogłem zrobić. Nie chcę zwalać na warunki, czy mówić, że to mój błąd. Trzeba wrócić szybko do dobrego skakania" - powiedział zaraz po kwalifikacjach, cytowany przez eurosport.onet.pl. Zarówno Kot, jak i Hula, decyzją trenera Kruczka, nie wystąpią w sobotnim konkursie drużynowym. Wobec ich absencji, powołanie na jutrzejsze zawody otrzymał Krzysztof Miętus.

Kwalifikacje w Willingen pokazały, że powodów do radości w szeregach Polaków przed konkursem drużynowym na razie nie widać. Kamil Stoch, Piotr Żyła oraz Dawid Kubacki nie prezentują pełni swoich możliwości. Żaden z nich w swoim kwalifikacyjnym skoku nie zdołał zbliżyć się do punktu konstrukcyjnego. W dodatku, o sporym szczęściu może mówić ten ostatni, bo w niedzielę znajdzie się na belce startowej kosztem wspomnianego wyżej Kota. Pomimo słabych rezultatów lider ekipy nie traci rezonu i z optymizmem patrzy na sobotnią i niedzielną rywalizację.

[i]"Z moich skoków jestem częściowo zadowolony, nie były jakieś rewelacyjne. Troszkę nie mogłem się odnaleźć dziś w pozycji dojazdowej. Jednak skocznia jak najbardziej mi pasuje. Jeżeli jest w miarę równa pogoda, to można tutaj polatać naprawdę daleko. Do jutrzejszego konkursu przystępuję w dobrym, pozytywnym nastroju"
- mówił cytowany przez skijumping.pl Kamil Stoch.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.