Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

12893 miejsce

Psia dola oraz psia mać...

Popełniłem dziś groźne przestępstwo i niechybnie czeka mnie kara "namordnika".

Wróciłem kilka minut temu ze spaceru z psami. Piękna pogoda i radość ze spacerowania nie zrekompensowała mi przygody, którą przeżyłem. A w zasadzie jeszcze przeżywam i która zapewne będzie miała ciąg dalszy.
Jestem posiadaczem, opiekunem i przyjacielem (co ważne) dwóch starych psów. Są to dwie 15-letnie znajdy, z których jedna przypomina wilczycę, zaś druga miała gdzieś w dalekich przodkach jamnika. Suki są stare, schorowane i wyjątkowo łagodne.

Śliczny, nie śliczny - w miejscu publiczym ma być w kagańcu... / Fot. Robert Kwiatek/Dziennik BałtyckiZnając ich łagodne charaktery nigdy nie wyprowadzam ich w kagańcach, zwanych przez złośliwców namordnikami. Spuszczam je też ze smyczy i pozwalam leniwie, a dostojnie spacerować po parku. Okazało się dziś, że popełniam swoimi działaniami przestępstwo.

Zostałem zatrzymany przez straż miejską i "obsobaczony" za stwarzania zagrożenia publicznego! Spojrzałem bezradnie na moje psy-ludojady i pomyślałem sobie, że znacznie groźniejsze dla ludzi są fruwające meszki.
Strażnicy zagrozili mi mandatem i w razie odmowy jego przyjęcia - sądem grodzkim. Na moje nieszczęście sytuacja, w której się znalazłem wywołała we mnie następujące skojarzenia. Marszałek Sejmu Ludwik Dorn przyprowadził do Sejmu swoją sukę, Sabę (bardzo sympatyczna psina) i prowadzał ją wśród tłumu posłów, senatorów i dziennikarzy bez kagańca! Skoro może marszałek, to ja mam wręcz obowiązek naśladować pana Dorna.

Moje uwagi na temat Saby i marszałka Sejmu zbiły nieco z pantałyku stróżów prawa miejskiego. Powinienem w tym momencie zabrać swoje pieski i odejść. Coś mnie jednak podkusiło i posłużyłem się cytatem z Szekspira: złodziej ma wymówkę jeśli się sędzia dopuszcza kradzieży. Piorun i granat trafił w strażników, co jak domniemywam wynikało z nieuctwa umundurowanych i groźnie wyglądających mężczyzn. Trafię więc zapewne przed oblicze sędziów grodzkich. Tym bardziej, że teraz posłużę się kolejnym cytatem z Dorna, który to cytat zapewni mi "namordnik": z głupcem nie wdawaj się w dyskusję!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (21):

Sortuj komentarze:

(+) na przyszłośc - widząc strażników miejskich, zejdź im lepiej z oczu ze swoimi psinami, bo prawo rzeczywiście nakazuje wyprowadzać psy na smyczy i w kagańcach. Też mam pieska w dojrzałym wieku, ale malutkiego. Zawsze jak musze z nim jechać tramwajem to zakładam mu kaganiec i potem wszyscy pasażerowie sie tylko sympatycznie uśmiechają: "A co on, proszę Pani, taki groźny, że aż kaganiec ma?". Niestety - dura lex sed lex jak to mawiali starożytni. Oczywiście na sopacerach mojego Puszka nie katuję "namordnikiem", bo byłoby to niehumanitarne!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moja znajoma panicznie boi sie psów swobodnie biegających po miejscach publicznych. Właściciele uzębionych czworonogów powinni zrozumieć, że obywatel ma prawo przebywając w parku czuć sie bezpiecznie. A nie obserwować zgraję psów zastanawiając sie czy tym razem, wszystkie mają dobry humor i są po śniadaniu. Osobny problem to psie odchody (oczywiście kupa ,,mojego" psa nie śmierdzi, jest idealnym nawozem, a dziecko weszło w nią przypadkiem - stały tekst właściciela). Do tego dochodzi problem zakłócania spokoju przez szczekające lub wyjące psy w blokach.
Każdemu właścicielowi psa życzę wdepnięcia w kupę jak największego psa, rozdarcia ubrania przez jak najmniejszego psa i codziennych mandatów ze strony Straży Miejskiej. Może wtedy odzyska zdolność obiektywnego oceniania działań swoich i innych ludzi. Sam mam królika miniaturkę, sprzątam po nim i nie szczuję nim innych ludzi. A że nie aportuje mi kapci? Za to pustą miseczkę na ziarna - zawsze :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba po raz pierwszy w stu procentach zgadzam się z Adamem :)
Jak ktoś nie ma warunków (tzn. np. ogrodu), to niech sobie kupi małego psa - takie nie muszą się wybiegać. Ogólnie właściciele psów są często dość kłopotliwi dla osób, które psów nie posiadają. Prawie każdy pies jest potencjalnie niebezpieczny. Nie chodzi już nawet o zagrożenie życia, ale chociażby o zniszczenie nogawki czy nawet pobrudzenie kogoś. Inna sprawa - ile osób sprząta po swoich pupilkach?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Psy zostały udomowione dopiero jakieś 14 tys. lat temu.
Uwielbiam psy. Jak ktoś bierze do mieszkania w bloku owczarka podhalańskiego, niech się nie dziwi, że pies cierpi. Trzeba mieć trochę oleju w głowie i nie myśleć tylko o sobie "jak ja chcę mieć pieska", tylko pomyśleć też o piesku "czy on nie będzie się męczył?". Argumenty, że jak się ktoś boi psa to jego problem - niezbyt trafione. Będę sobie hodował czarną wdowę, ucieknie mi do sąsiada i co? Powiem mu, że jak się boi czarnych wdów, to jego problem? Przekonanie właścicieli psów - jakie to ciekawe, że niemal każdego, z którym by się nie porozmawiało - że "mój Pikuś" nikomu nic nie zrobi jest totalnym oszukiwaniem siebie. Nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć w 100% zachowania pupila. Potem przez takie podejście mamy głośne sprawy typu 70 szwów na twarzy dziecka. Nie chce mi się tu nawet pisać o tych "geniuszach", którzy kupują jakieś rottweilery, boksery i nie poddają ich żadnej tresurze. A potem szok, bo najlpeszy przyjaciel niemal zagryzł innego psa na spacerze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na mnie straż miejska przeprowadziła kiedyś test podczas gdy mój kundell wesoło biegał bez smyczy - poprosili abym go zawołała. Mały futrzak jak na złość, zawsze wzorowo posłuszny tym razem mnie olał i rownież miałam problemy. Gdyby przyszedł - jak powiedzieli - uznali by go za posłusznego psa i nie byłoby sprawy.

Chodzenie z psem na smyczy to jest dla zwierzaka męczarnia - pies musi polatać za patykiem, pobiegac, wsadzić nos w różne krzaki. Mam mu aportować i biegnąć razem z nim na smyczy za patykiem i czołgać się po haszczach zeby pies się wyżył? Mam za nim skakac do jeziora? Podbiegać do kazdego psa? Obchodzić po 3 razy każde drzewo?

Jeśli ktos się boi psów - jego problem. To nie są nosorożce tylko psy - obecne w ludzkiej kulturze i społeczeństwie od zawsze. Chyba nie jest tak trudno je zaakceptować. Jeśli się ktoś boi - niech ich unika - chyba większość ludzi nie będzie się dopasowywac do jednostek?
Ja sie panicznie boje ptaków i co z tego? mogę je z balkonu miotłą pogonić, ale nie zmienia to faktu, że rynek w każdym mieście musze omijac z daleka - a te wstrętne ptaszyska są tam przez dokarmiających je ludzi.

A prawa się nie zmieni - można tylko robić tak jak z prędkością na drogach - stale ją trochę przekraczac, a mandat który się trafi raz na 3 lata grzecznie zapłacić i jeździć dalej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I ja mam kota i ptaszki przeróżne, ale nie ma to się nijak do problemu mojego psa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

też ma 2 - niestety już tylko dwa

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.05.2007 19:19

koty są mniej kłopotliwe

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie interesuje mnie obecny rząd - interesują mnie przepisy prawa i metoda ich stosowania. Zapytam: gdzie urząd miejski wyznaczył miejsca do swobodnego poruszania się psów? Bo chyba zgodzimy się z tym, że psy mają prawo do swobodnego (bez smyczy i kagańca) biegania! W parku nie wolno, na ulicy nie wolno, na podwórku nie wolno, w lesie - tym bardziej! Więc gdzie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj, Andrzeju, to prawo już jest starsze, bodaj w 2002 r. wprowadzone, także... za SLD.
Trochę w tym tekście logiki typu: wprawdzie jest nakaz jazdy z włączonymi światłami przez cały rok, ale nie lubię obecnego rządu, więc się nie zastosuję.
Przepis z psami nie jest głupi. Sam nie zawsze się do niego stosuję, ale wiem, że robię to na własne ryzyko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.