Pozycja materiału w rankingach:
Kto dba o swoje zwierzęta, ten wie, co dla czworonożnego przyjaciela znaczy dobra opieka weterynaryjna. Kto miał kontakty z lekarzami weterynarii, ten wie, że z tą opieką bywa różnie, a czasami nawet bardzo różnie...
Właścicieli lecznicy weterynaryjnej "Psia Kość" poznałam przed kilkoma laty w dramatycznych dla mnie okolicznościach. Ewidentne zaniedbania i zlekceważenie objawów cukrzycy u mojej suni Buby przez pewnego weterynarza spowodowały konieczność podjęcia próby ratowania psa w innej lecznicy, czyli w "Psiej Kości". Mimo wysiłków weterynarzy z tej placówki psa nie udało się już uratować, ponieważ choroba poczyniła w organizmie Buby ogromne spustoszenia.
Gdyby nie upór tych lekarzy w ratowaniu znanej czytelnikom Nurki vel Ślepotki, czy choćby mojej innej kotki, Głucholki, pewnie futrzaków tych już dawno nie byłoby na świecie. Gdyby nie świadczona bezpłatnie opieka tych lekarzy nad kotami z działek, prawdopodobnie populacja działkowych kotów spadłaby do zera.
Ktoś może zadać pytanie - dlaczego napisałam tę "laurkę" na temat "Psiej Kości"? Pretekstem do jej napisania była moja wczorajsza wizyta z Nurką w tej lecznicy. O przyjaznej atmosferze, panującej w przychodni dla zwierząt państwa Agaty i Marcina Klimczaków, niech zaświadczą te zdjęcia, wykonane przeze mnie komórką w trakcie wspomnianej wizyty. Wynika z nich niezbicie, że nie tylko lekarz weterynarii był z niej zadowolony, ale także kocia pacjentka - czyli Nurka.Zobacz także:
Artykuły
(185)
Galerie
(38)
Średnia ocen
(4.54)
Miejscowość: Łódź | Kraj: Polska
O mnie: Smaruję tutaj androny, bo kiedyś może się zdarzyć, Że przyjdzie mi się zmierzyć z krytyką adwersarzy Albo jakiegoś trolla, co chyłkiem i pewnie ukradkiem Szpilę pod żebro mi wetknie. Nie znacie takiego przypadkiem?
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ewa Łazowska 09.06.2011 18:15
Jutro odbieram z innej, łódzkiej lecznicy - wysterylizowaną, bezdomną kotkę z działek. Bardzo jestem ciekawa czy tamta lecznica przynajmniej w połowie jest tak dobra jak opisana przeze mnie w materiale.
Ewa Łazowska 31.05.2011 10:36
I jak tu nie chwalić "Psiej Kości"?. Wczoraj na działkach błąkał się mały kotek, niestety chory. Dał się złapać, więc zaniosłam go do lecznicy. Jeden z akurat dyżurujących weterynarzy kota zbadał , zaaplikował mu antybiotyki, wyczyścił uszy zainfekowane świeżbowcem, odpchlił i... nie wziął za to złotówki. I jak tu nie chwalić tej lecznicy?
Ewa Łazowska 26.05.2011 23:17
Aniu! Może warto rozejrzeć się w Twoim miejscu zamieszkania i zmienić lecznicę. W tym fachu, jak prawie w żadnym innym, decyduje jednak konkurencja. Domyślam się, że to tej lecznicy masz najbliżej i to jest wygoda dla Ciebie i Twoich kocinek, ale czasem warto zadać sobie większy wysiłek (no trochę większy) i taką niemiłą lecznicę wymienić na inną. Ja mam dosłownie o rzut beretem też lecznicę, ale nie umywa się do "Psiej Kości" pod każdym względem. Tam załatwiono moją Bubę. Pozdrawiam! :)
Anna Koralun 26.05.2011 22:36
A ja Ewo zazdroszczę Ci, że masz taką lecznicę. Ja niestety, w mojej najbliższej, do której czasami noszę koty za każdym razem trafiam na innego weta (określenie internautów oceniających lekarzy weterynarii w moim mieście). Mogę natomiast powiedzieć o zachowaniach wręcz odwrotnych do tych opisanych przez Ciebie, ale nie będę psuć nastroju. Pozdrawiam.
Ewa Łazowska 26.05.2011 10:52
@ja - pisze: "Bo ludzkie to całkiem co innego niźli człowiecze". Tak. Pod tym komentarzem podpisuję się czterema łapami. Piękny aforyzm i bardzo trafny. Pozdrawiam!
Jadziu! Byłaś tam i na własne oczy widziałaś, że moja "laurka" nie jest przesadzona . Oni faktycznie mają LUDZKIE podejście do zwierzaków, które leczą.
Jadwiga Ślawska Szalewicz 26.05.2011 02:02
Znam tę lecznicę i moge się pod laurką Ewy popisać,
ja 26.05.2011 00:36
Co człowiek to inne spojrzenie.
Jeśli człowiek potrafi dostrzec zwierzaka, to świadczy o jego ludzkim postrzeganiu świata.
Bo ludzkie to całkiem co innego niźli człowiecze.
Ewa Łazowska 25.05.2011 23:11
Alicjo! A ja takie "laurki" lubię pisać. Z pewnością laurki podobnej treści nie wystawiłabym pewnej poradni hematologicznej, którą musiałam dziś odwiedzić. )-: Szkoda gadać.
Ewa Łazowska 25.05.2011 20:30
Oj to, oj to - Jadwigo. Na podstawie moich licznych kontaktów z tą lecznicą mogę powiedzieć, że jednak nie wszystko w naszym ukochanym kraju schodzi na psy - za przeproszniem.
Katowice. Straż Pożarna zaprasza
(odsłon: +134)