Facebook Google+ Twitter

Psucie narciarskiego talentu po polsku

Trwają poszukiwania następcy Adama Małysza. Ostatnimi czasy ich intensywność wzrosła, co w świetle słabszych wyników naszego Orła z Wisły nie powinno dziwić. Pytanie tylko czy polskie środowisko sportowe dojrzało do tego, by wychować nowego mistrza. Przykład fenomenalnego Klimka Murańki nie nastraja zbyt optymistycznie.

To było do przewidzenia. Fakt, że Adam Małysz od ośmiu lat zaliczany jest do ścisłej czołówki skoczków narciarskich jest olbrzymim sukcesem. Ale czas najlepszych osiągnięć musiał się kiedyś skończyć. Odkąd Polacy uświadomili sobie tą „oczywistą oczywistość” rozpoczęły się poszukiwania następcy wielkiego mistrza. Miała w tym pomóc idea LOTOS Cup, czyli zawodów dla najmłodszych, a także znaczne zaangażowanie w rozwój wschodzących talentów nowych sponsorów. Efekt? Polscy kibicie mieli okazję ujrzeć kilku młodych, obiecujących zawodników. Wśród nich z całą pewnością wyróżniał się Klemens Murańka.

Po tym jak Mateusz Rutkowski z różnych powodów nie spełnił pokładanych w nim nadziei, a Kamil Stoch jedynie od święta pokazuje pełnię swoich możliwości, odkrycie 13-letniego Klimka spowodowało niemałe poruszenie wśród kibiców. I trudno się dziwić. Ostatnie dwa medale mistrzostw Polski (srebro na K-120 i brąz na K-85) mówią zresztą same za siebie. Polsce trafił się przepiękny diament, który wymaga jedynie odpowiedniej opieki i oszlifowania.

Nie od dziś wiadomo, że wobec młodych zawodników o nadzwyczajnych umiejętnościach należy kierować się rozwagą i spokojem. Łatwo bowiem kilkoma nieodpowiedzialnymi decyzjami zaprzepaścić wspaniale zapowiadającą się karierę. Rozumieją to w Austrii, Norwegii, czy Finlandii i dlatego co roku, w kadrach tych (i innych) krajów pojawiają się nowe, wschodzące gwiazdy. Być może wiedzą o tym także i u nas, ale górę nad dobrem zawodnika i polskich skoków biorą jak zwykle pieniądze i chore ambicje.

Przykład? Konflikt na linii Krzysztof Murańka (tata Klimka) – Apoloniusz Tajner (prezes Polskiego Związku Narciarskiego) tuż przed Pucharem Świata w Zakopanem. Oto opiekuńczy i dbający o prawidłowy rozwój syna ojciec postawił ultimatum: albo Klimek wystartuje podczas zawodów na Wielkiej Krokwi, albo pożegna się z reprezentacją (później tłumaczył, że miał na myśli występy w Pucharze Świata). Bez względu na to, czy Tajner obiecał Murańce występ w Zakopanem czy nie, trudno oprzeć się wrażeniu, że takie zachowanie pana Krzysztofa działa na szkodę jego syna.

Dlaczego? Pomijając szum medialny jaki (nie po raz pierwszy) powstał wokół 13-latka, w ostatnim czasie miały miejsce wydarzenia, do których nigdy nie powinny dochodzić na tym etapie rozwoju skoczka. Najpierw, przy okazji zawodów w Pucharze Kontynentalnym, Klimek został zdyskwalifikowany za zbyt długie narty. Później, zaraz przed konkursem w Zakopanem musiał wypić dwa litry wody (!), żeby osiągnąć wymaganą wagę i zostać dopuszczonym do startu. Startu, którego Murańka (zarówno senior jak i junior) z pewnością nie zaliczą do udanych. Bo nie trzeba być sportowym psychologiem, żeby stwierdzić, że podobne sytuacje bardzo niekorzystnie wpływają na mentalność zawodnika.

Wszystko jest na dobrej drodze do zmarnowania tego nadzwyczajnego talentu. Klimek ma na głowie zaborczego tatę (który zapiera się, że do niczego nie zmusza swojego syna), równie zaborcze media i głodnych pieniędzy sponsorów. Pozostaje wierzyć w to, iż nasz diamencik okaże się odpornym na wszelką presję, a ludzie od których zależy jego kariera przejrzą wreszcie na oczy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Zdecydowanie masz rację. Pozdrawiam (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

wreszcie porządny tekst sportowy. A ojciec Klimka chyba na siłę próbuje bawić się w "menedżerowanie" i kierowanie karierą syna według własnych urojeń. Czuję, że jesteśmy na dobrej drodze do zmarnowania wielkiej szansy. Szansy i dla Klimka, i dla polskich skoków. Oby tym razem było inaczej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie da się ukryć, że problem jest. Dobrze, że przywołana została kwestia Rutkowskiego - choć akurat w tym przypadku to zawodnik sam siebie zmarnował i do tego swój talent.

W Polsce robi się za dużo szumu z byle powodu. Gdy Thomas Morgenstern wygrywał konkurs PŚ w wieku 16 lat, nie robiono z niego zbawcy austriackiego sportu. A u nas Murańka zdobył dwa medale MP i już okrzyknięty jest gwiazdą. Nie tędy droga, zwłaszcza w przypadku tak młodego zawodnika, który potrzebuje spokoju. +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry tekst. Nic dodać, nic ująć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ oczywiście :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny tekst i niestety prawdziwy, szkoda, że my chcemy wszystko mieć teraz, a nie wyszkolić skoczka i potem zbierać owoce jego pracy. Austriacy starają się jak najdłużej takiego młodziana trzymać pod kloszem i dopiero, gdy będzie ukształtowany pod względem psychicznym i fizycznym to go wypuszczają na głębokie wody, a u nas rodzice, którzy chcą zrobić z syna gwiazdę i media, które szukają nowego bohatera wywierają presję na trenerów. Szkoda gadać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.