Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14995 miejsce

Psy Mafii, czyli Potrójna Dziewiątka. Recenzja filmu Johna Hillcoata

John Hillcoat konsekwentnie dąży do zdobycia miana reżysera męskiego kina. Ma na swoim koncie western ("Propozycja"), film postapokaliptyczny ("Droga"), gangsterski ("Gangster"), a teraz zabrał się za kryminał rodem z lat 90.

 / Fot. naekranie.plPsy Mafii (albo Triple 9, jak kto woli) opowiadają wielowątkową, przeplatającą się historię twardych policjantów. Michael (Chiwetel Ejiofor), Marcus (Anthony Mackie), Gabe (Aaron Paul) i Russell (Norman Reedus) są skorumpowanymi gliniarzami, rabującymi banki na zlecenie rosyjskiej mafii (na jej czele Irina Vaslov, grana przez Kate Winslet). Organizują oni większy, bardziej skomplikowany skok, który będzie wymagał poświęcenia. Wmiędzy czasie śledzimy poczynania młodego, prawego policjanta Chrisa (Casey Affleck) i jego stryja Jeffreya (Woody Haerelson), którzy prowadzą sprawę wojny meksykańskich gangów.

Świetnie zmontowane, emocjonujące zwiastuny i twórczość reżysera nastawiały nas na kryminał, którego nie powstydziłby się Michael Mann. Miasto opanowane korupcją i groźnymi gangami, skoki, strzelaniny, intrygi, brutalne porachunki, wszechobecna patologia. Męskie kino w pełnej krasie. Hillcoat nie patyczkuje się, nie unika szokujących obrazów, nie idzie na kompromisy, ani na efekciarstwo, niczym w kryminałach sprzed dwóch dekad. Reżyser stworzył film, który powinien zadowolić miłośników tego typu kina. Psy Mafii prezentują się nieźle – dobra obsada i gra aktorska, emocjonujące sceny akcji, ładne zdjęcia.

Niestety film nie dorównuje wcześniejszym dziełom reżysera. Aktorstwo dobre, ale brakuje kreacji, która mogłyby zapaść na długo w pamięci. Technicznie jest dobrze, ale zwiastuny zapowiadały większe widowisko. Brakuje „drapieżnego” montażu na miarę zeszłorocznego Sicario, dzięki któremu film trzymał by w jeszcze większym napięciu. Najlepsze utwory ze ścieżki dźwiękowej mogliśmy usłyszeć w zwiastunie, reszta jest zaledwie poprawna. Niestety jest to pierwsza produkcja Hillcoata, w której ścieżki dźwiękowej nie tworzył Nick Cave. Najsłabiej wypadł scenariusz. Wątki jakie przewijają się w filmie były już wielokrotnie powielane, brakuje świeżości. Jest schematycznie i dosyć przewidywalnie. Ostatni akt odstaje od reszty, jest dodany jakby na siłę i mniej angażuje.

W ostatecznym rozrachunku otrzymaliśmy „tylko” porządny kryminał – dobrze zrealizowany, zagrany, nie nudzi i dostarcza trochę emocji. Zabrakło niestety tego „czegoś”, dzięki czemu Psy Mafii wyróżniłyby się na tle konkurencji i zapadłyby na długo w pamięci. Najsłabszy film Hillcota, ale nadal niezły. Dla fanów męskiego kina w sam raz.


Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.