Turysta zagaduje na ulicy przypadkowo napotkanego psychiatrę i pyta: - Przepraszam, czy może mi pan powiedzieć, jak dojść do dworca kolejowego? - Przykro mi, nie mam pojęcia – odpowiada psychiatra. - Ale cieszę się, że mogłem panu pomóc...
Dzięki zaproszeniu niemieckiego Stowarzyszenia „http://traumprojekt.info”, udało mi się spędzić wraz z żoną kilkanaście dni na wsi, położonej na południu Niemiec, gdzie umożliwiono nam m.in. poznanie kilkuosobowej grupy ludzi, dotkniętych tzw. schizofrenią, których większość nie korzysta już od dłuższego czasu z „usług” psychiatrii. Po zaakceptowaniu swojego „innego Ja” i uporaniu (dogadaniu) się z nim na tyle, aby udało się zupełnie zrezygnować z przyjmowania psychofarmaceutyków postanowili oni 3 lata temu powołać do życia projekt wzajemnego wsparcia, który wciąż rozbudowują.
Samo położenie domostwa wydaje się być wymarzonym miejscem na odnalezienie w sobie wewnętrznego spokoju, a kwietniowe słońce, pobliskie lasy, pola, niedaleko położone jeziorko, mały strumyk z miniaturowym, uroczym wodospadem sprawiały, że patrząc na to wszystko i ja, i żona powiedzieliśmy po prostu: idylla. Idylla, w której ofiary psychiatrii mogłyby znaleźć miejsce w ostatecznym pozbyciu się traumy, która na długo pozostaje u wielu z nich, przede wszystkim na skutek zazwyczaj przymusowych pobytów w zakładach zamkniętych.
Sercem projektu jest pani Monika Schuster, 41-letnia kobieta, która sama nie jest schizofreniczką, ale od wielu lat jest towarzyszką życia osoby dotkniętej tym fenomenem. Jak mogliśmy się w ciągu spędzonych tam 2 tygodni przekonać, jest ona osobą o wielkim sercu, wyjątkowej wrażliwości i niezłamanej cierpliwości. Życzylibyśmy wszystkim członkom rodzin schizofreników na całym świecie, aby mieli w sobie właśnie coś z Moniki Schuster – choćby to wyjątkowe, uporczywe obstawanie przy tym, że schizofrenia nie powinna być traktowana wyłącznie jako choroba, gdyż wielu dotkniętych odbiera ją, jako otwarcie się innych poziomów świadomości, które normalnemu człowiekowi tak trudno zrozumieć, a które to nastawienie trzeba w nich wspierać. Wierzyć im.
Aż ciarki przechodziły po plecach podczas jej opowieści o nieskończonych, wielogodzinnych dyskusjach, które prowadziła w ciągu minionych 7 lat z dotkniętym schizofrenią przyjacielem. To właśnie ten jego inny sposób postrzegania świata i inna forma odbioru rzeczywistości wskrzesiły w niej nieoczekiwanie uczucie miłości do niego, które w miarę wsłuchiwania się w te wypowiedzi sukcesywnie rozkwitało i umacniało się.Zobacz także:
Artykuły
(33)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.73)
Wiek: 50 | Miejscowość: Berlin | Kraj: Niemcy
O mnie: Psychiatria. Niby wszyscy wiemy, czym jest, ale... "Normalny" człowiek rzadko zastanawia sie, co dzieje się za murami klinik psychiatrycznych i kim są ci, o których utarło się mówić "wariaci". O specyfice psychiatrii, o jej praktykach i braku... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Lucyna Firla 22.04.2009 09:11
Podoba mi się tekst i pomysł leczenia schizofereni alternatywnymi metodami poprzez wsparcie, próbę zrozumienia, psychoterapię.
Alicja Pływaczyk 21.04.2009 00:15
W korespondencji z p. Stefanią, podpisując się pod każdym słowem Jej komentarza, chciała bym dodać,
że dzisiaj brakuje lekarzy klasy prof. A. Kępińskiego, który medyczne leczenie prochami lekarstw umiał połączyć z humanitarnym podejściem do pacjenta, o wiele bardziej od dawkowanych leków - uzdrawiające zrozumieniem zaplątanych labiryntów psychosomatycznych.
Korzystając z dóbr cywilizacji, umiał pogodzić naukową wiedzę i ludzkie rozumienie chorego:
"Cywilizacja to władza nad światem, a kultura to miłość do świata."
/Antoni Kępiński/
Alicja Pływaczyk 20.04.2009 23:57
+
! za głęboko humanitarny tekst
! za zobrazowanie urokliwego miejsca klimatu kolebki wyciszenia
! za piękne zdjęcia, potwierdzające urok miejsca
! za właściwy dystans, przeplatany pierwiastkami humoru
______________________________________
"Po wielu latach pracy psychiatra czasem nabiera przekonania, z którym się na ogół nie zgadza, że ci, którzy są jego pacjentami, są w jakimś sensie lepsi i głębsi od tych, którzy nie są uważani za innych."
/Antoni Kępiński/
Stefania Najsarek 19.04.2009 14:49
Panie Andrzeju, interesująca inicjatywa!
Udowadnia Pan, że serdeczny kontakt i porozumienie z osobami dotkniętymi
schizofrenią, przynosi dobre rezultaty.
Leczenie farmakologiczne, stanu chorego nie poprawia, a jak twierdzą chorzy,
wręcz pogarsza samopoczucie.
Może czas przebić się z tym do środowiska lekarzy - psychiatrów - choć jak mniemam,
pogląd ten, nie spodoba się im :)
Autor usunął profil 18.04.2009 20:24
W Elblągu nareszcie powstała grupa wsparcia dla osób borykających się z chorobami psychicznymi. Podrzucę im Pana artykuł. Bardzo interesujący projekt. A dowcip "Psychiatryczny telefon zaufania" aż za bardzo przypomina rzeczywistość ;)
Stowarzyszenie na Rzecz Pomocy Osobom Chorym Psychicznie
http://razemztoba.pl/index.php?NS=srodek&nrartyk=2357
Grupa Wsparcia dla Rodzin i Opiekunów osób chorujących psychiczniehttp://razemztoba.pl/index.php?NS=srodek&nrartyk=3489
Autor usunął profil 18.04.2009 19:58
Ciekawy i dobrze napisany artykuł
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +9952)