Facebook Google+ Twitter

Psychiatria – pół serio, pół żartem...

Turysta zagaduje na ulicy przypadkowo napotkanego psychiatrę i pyta: - Przepraszam, czy może mi pan powiedzieć, jak dojść do dworca kolejowego? - Przykro mi, nie mam pojęcia – odpowiada psychiatra. - Ale cieszę się, że mogłem panu pomóc...

I pomimo wzlotów i upadków, chwil pięknych i tych gorszych - jak sama mówi - i dla niej stało się faktem, że to właśnie chęć poszukiwania głębszego sensu w rozważaniach schizofrenika jest jedynie sensowną formą jego wsparcia i pomocy mu w samopoznaniu się na nowo. W ten sposób zrodziło się w niej na przestrzeni minionych lat przekonanie, że człowiek „normalny” nie tylko powinien stanowić dla schizofrenika takie wsparcie, ale przede wszystkim powinien komunikację z nim traktować jako konieczne kryterium dla poszerzenia własnych horyzontów, czyli otwarcia własnej świadomości na coś, co uznane za „nienormalne”, może stanowić nieodzowne novum w rozwoju człowieka.

Traumprojekt e.V., Dentlein / Fot. A. SkulskiW trakcie rozmów, które odbywały się pomiędzy zaproszonymi na kilka dni gośćmi, czy to podczas spacerów, wspólnego przyrządzania posiłków, czy też przy wieczornym ognisku, mieliśmy okazję wysłuchać różnych opowieści. Co w Dentlein było wyjątkowe, opowieści te, choć często związane były z nieszczęśliwymi przeżyciami w kontaktach z psychiatrią, były opowiadane bardziej humorystycznie niż tragicznie i wyraźnie dało się zauważyć, że ludzie ci, od wielu lat „opieczętowani” diagnozą psychiatryczną, pomimo wszystko jednak znowu potrafią się śmiać. Oczywiście mówiono też poważnie na temat sposobów, które pomogły im w odnalezieniu drogi i zharmonizowaniu życia ze swoim „nowym Ja”. Wszyscy jednym głosem wspominali o konieczności analizowania sytuacji, które podsuwały im tzw. natrętne myśli, czy głosy (różnie ten fenomen jest nazywany), a które zazwyczaj dotyczyły przeszłości i konieczności zrozumienia popełnionych w niej własnych błędów, a nie doszukiwania się winy we współuczestnikach tych minionych wydarzeń. Kilka osób porównywało ten proces do swego rodzaju „pralki”, w której wydawało im się wspomnianą przeszłość oczyszczać po to, by uczyć się przepraszać (choćby w myślach) poszkodowanych za wyrządzoną im krzywdę, ale również wybaczać samym sobie popełnienie tych błędów, gdyż i one ważne były dla rozwoju ich świadomości.

Każdy z obecnych negował postępowanie systemu psychiatrycznego, pamiętając, jak tragiczny wpływ miał on na jego życie, a przede wszystkim wieloletnie faszerowanie psychofarmaceutykami, co i tu określano jako nieludzką zbrodnię, ale mówiono o tym bez łez i niepotrzebnego, rozstrajającego pogodę ducha, zdenerwowania. Nie dało się nie zauważyć, że wśród tej grupy osób to właśnie ich regularne spotkania w Dentlein odegrały w osiągnięciu takiego stanu dużą rolę, co jest kolejnym dowodem na to, jak ważne są kontakty osób dotkniętych schizofrenią, organizowane poza strukturami psychiatrii.
Spacer / Fot. A. Skulski spacer w lesie 2 / Fot. A. Skulski Monika Schuster / Fot. A. Skulski razem łatwiej / Fot. A. Skulski

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podoba mi się tekst i pomysł leczenia schizofereni alternatywnymi metodami poprzez wsparcie, próbę zrozumienia, psychoterapię.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W korespondencji z p. Stefanią, podpisując się pod każdym słowem Jej komentarza, chciała bym dodać,
że dzisiaj brakuje lekarzy klasy prof. A. Kępińskiego, który medyczne leczenie prochami lekarstw umiał połączyć z humanitarnym podejściem do pacjenta, o wiele bardziej od dawkowanych leków - uzdrawiające zrozumieniem zaplątanych labiryntów psychosomatycznych.
Korzystając z dóbr cywilizacji, umiał pogodzić naukową wiedzę i ludzkie rozumienie chorego:

"Cywilizacja to władza nad światem, a kultura to miłość do świata."
/Antoni Kępiński/

Komentarz został ukrytyrozwiń

+
! za głęboko humanitarny tekst
! za zobrazowanie urokliwego miejsca klimatu kolebki wyciszenia
! za piękne zdjęcia, potwierdzające urok miejsca
! za właściwy dystans, przeplatany pierwiastkami humoru

______________________________________
"Po wielu latach pracy psychiatra czasem nabiera przekonania, z którym się na ogół nie zgadza, że ci, którzy są jego pacjentami, są w jakimś sensie lepsi i głębsi od tych, którzy nie są uważani za innych."
/Antoni Kępiński/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zdecydowanie - plus!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Andrzeju, interesująca inicjatywa!
Udowadnia Pan, że serdeczny kontakt i porozumienie z osobami dotkniętymi
schizofrenią, przynosi dobre rezultaty.
Leczenie farmakologiczne, stanu chorego nie poprawia, a jak twierdzą chorzy,
wręcz pogarsza samopoczucie.
Może czas przebić się z tym do środowiska lekarzy - psychiatrów - choć jak mniemam,
pogląd ten, nie spodoba się im :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.04.2009 20:24

W Elblągu nareszcie powstała grupa wsparcia dla osób borykających się z chorobami psychicznymi. Podrzucę im Pana artykuł. Bardzo interesujący projekt. A dowcip "Psychiatryczny telefon zaufania" aż za bardzo przypomina rzeczywistość ;)

Stowarzyszenie na Rzecz Pomocy Osobom Chorym Psychicznie
http://razemztoba.pl/index.php?NS=srodek&nrartyk=2357

Grupa Wsparcia dla Rodzin i Opiekunów osób chorujących psychiczniehttp://razemztoba.pl/index.php?NS=srodek&nrartyk=3489

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.04.2009 19:58

Ciekawy i dobrze napisany artykuł

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.