Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

6506 miejsce

Psychiatryk na studiach

Jak pokazują dane Światowej Organizacji Zdrowia, na uczelniach wyższych studiuje coraz większa liczba osób z zaburzeniami psychicznymi. Najczęstsze problemy to stany lękowe, nerwice, depresja i schizofrenia.

Studenci bawiący się na XX Rzeszowskich Juwenaliach 2013. Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/Darek DelmanowiczMalwina studiuje prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Zdała sobie sprawę, że jest chora półtora roku temu, kiedy po raz pierwszy poważnie pomyślała o samobójstwie. Prawie od razu zaczęła szukać pomocy. O tym, że choruje mówi otwarcie.

- Mam stwierdzone emocjonalnie niestabilne zaburzenie osobowości - mówi. To niebezpieczne, ale tylko wtedy, gdy nie biorę leków. Opowiadam o tym często, różnym ludziom, na uczelni też. Niektórzy mówią: "o, ja też chodziłam/em na terapię" albo "też biorę antydepresanty!". Większość się lituje. Niektórzy boją się, że się zarażą.

Robert też jest chory, ale wiedzą o tym tylko najbliżsi. Wstydzi się. Studiował informatykę, ale przerwał na trzecim roku z powodu depresji. Znajomi byli w szoku, bo to jeden z najbardziej uśmiechniętych ludzi na roku. Mówi, że czasem w nocy wybiegał z domu i chciał rzucić się pod samochód.

U Klaudii, studentki MISH-u, podobnie jak u Malwiny stwierdzono Borderline Personality Disorder, ale ona nie traktuje tego jak chorobę. Nigdy nie przyznałaby się publicznie do diagnozy psychiatry.

- To znamię mojej osobowości. Czasami jest ciężko, ale ja po prostu taka jestem - bardziej przeżywam, więcej doświadczam.

Chory czy wyjątkowy?


- O Borderline Personality Disorder mówi się, że to choroba artystów - tłumaczy studentka psychologii Aleksandra Lesiak. Osoby z zaburzeniami często odznaczają się ponadprzeciętną inteligencją.

Malwina jest finalistką Olimpiady o Prawach Człowieka, Klaudia - laureatką czterech innych. Robert był najlepszy na roku. Ale główne objawy BPD to nie wybitne uzdolnienia, a niestabilność myśli i emocji, popadanie w ekstrema, chaotycznie zmienny stosunek do siebie i innych. Przyczyną BPD jest zazwyczaj poważne zaniedbanie lub traumatyczne wydarzenie w dzieciństwie.

- Osoby z BPD nie kontrolują swoich emocji, mają słabe poczucie własnej tożsamości, cechuje je częste chroniczne uczucie pustki wewnętrznej i znudzenia, a także impulsywność i skłonność do działań autodestrukcyjnych - mówi Lesiak.
BPD dotyka dziś ok. 2-3 proc. populacji, ok. 75 proc. doprowadza do decyzji o przedwczesnym zakończeniu własnego życia.

Psychiatryk


Chorzy pomocy mogą szukać w różnych grupach terapeutycznych, w szpitalach i poradniach. Malwina i Robert wylądowali na oddziale psychiatrycznym dziennym Szpitala Wolskiego. Spotykają się w grupach, mówią o sobie, rozwiązują testy, poznają ludzi, którzy mają podobne lub bardziej zaawansowane problemy. Czasami zaglądają na oddział zamknięty i modlą się (każdy po swojemu), żeby nigdy tam nie trafić.

Choroba, której nie widać


Trudno ich rozpoznać. Nie wyróżniają się z tłumu, zwłaszcza, jeśli chodzą na terapię i biorą leki. Bardzo często są to osoby, których nikt nie posądziłby o chorobę psychiczną, co najwyżej dziwactwo, specyficzny styl bycia.

Światowa Organizacja Zdrowia oszacowała, że do 2020 roku liczba osób chorych psychicznie wzrośnie o 50 proc. Choroby te wciąż jeszcze mają bardzo negatywny odbiór w polskim społeczeństwie. U większości młodych ludzi z zaburzeniami występuje z tego powodu silny lęk przed dyskryminacją, co jest powodem zatajania informacji o stanie zdrowia lub niepodejmowania leczenia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (25):

Sortuj komentarze:

Ewa Palusińska Dzisiaj 23:22
Pani Ewo, autorka "ekstrapoluje"... i nawet dość trafnie przesadziła...
A do Pani mam pytanie: czy mogłaby Pani wskazać, kiedy młodzieży studiującej było łatwiej? Kiedy były łatwe czasy? Ja mam już trochę zaliczonych wiosen i takowych czasów nie mogę sobie przypomnieć... a zapewniam Panią, że ciotka Sklerozja mnie jeszcze nie dopadła...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście nie ma żadnych statystyk ani badań dotyczących studentów. Są za to statystyki dot. ogółem młodych ludzi i osób dorosłych.
I nie zaprzeczam temu że studenci chorują na choroby psychiczne. O załamanie nerwowe bardzo łatwo. Trudne czasy są teraz dla młodzieży.
Jednak autorka pisze w zajawce 'Jak pokazują dane Światowej Organizacji Zdrowia, na uczelniach wyższych studiuje coraz większa liczba osób z zaburzeniami psychicznymi' a to prawdą nie jest, bo takich statystyk po prostu nie ma.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Ewa Palusińska - "Nikt nie przeprowadzał badań na studentach." - Po co? Skoro człowiek chory psychicznie nie może studiować (i nie tylko), to co robi na studiach (i nie tylko)?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marku ale autorka nie podpierała się statystykami Ministerstwa Zdrowia.

Ale wróćmy do tego co wyżej. Ja przeszukałam stronę Światowej Organizacji Zdrowia i nic o studentach nie znalazłam. A autorka opiera się właśnie na tych danych. Zgadzają się tylko dane na końcu że 'Światowa Organizacja Zdrowia oszacowała, że do 2020 roku liczba osób chorych psychicznie wzrośnie o 50 %'. Liczba osób chorych psychicznie, ogółem. Nikt nie przeprowadzał badań na studentach.
'W Europie na chorobę psychiczną cierpi jeden na ośmiu młodych ludzi, a zaburzenia psychiczne występują u 10 % osób dorosłych' wg WHO. Więc jeżeli teraz 1 dorosły na 10 cierpi na choroby psychiczne to do 2020 jak łatwo obliczyć będzie 2 na 10, a młodych ludzi jeszcze mniej. Więc nie wynika z tego że cała populacja studentów jest 'psychiczna'.
Jeżeli jednak autorka podpierała się innymi wynikami to mogła o tym napisać. Bo w tym akurat wypadku można to nazwać jak ktoś ładnie to ujął powyżej tekstem 'chwytliwym' albo bajkopisarstwem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Leczenie nie tylko młodych ludzi z zaburzeń psychicznych, tak na prawdę kończy się w Polsce przepisaniem leków. Leków, które wyniszczają organizm. Do psychiatry idzie się po kolejne zwolnienie i receptę.
Najlepszą terapią są wierni przyjaciele i wsparcie ze strony środowiska, w którym żyje ów człowiek.
Psychiatrzy sami powinni udać się w większości, po poradę do "specjalistów".

Komentarz został ukrytyrozwiń

W przychodniach (w mojej również) wiszą plakaty wyprodukowane przez Min. Zdr., na których widnieje informacja, że co 4 Polak już ma lub będzie miał problemy psychiczne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zastanawiam się czy to ma być ambitny tekst, czy chwytliwy jak tytuł? Według danych statystycznych WHO w Europie na chorobę psychiczną cierpi jeden na ośmiu młodych ludzi. Młodych czyli niekoniecznie studentów. Czy to oznacza, że wszyscy studenci są chorzy psychicznie? Jaka jest skala tego zjawiska?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bronię tytuł przed stwierdzeniem, że "psychiatryk" jest wyrazem błędnie, lub nieodpowiednio użytym przez Autorkę.
Nie odnoszę się do meritum, nie znam wyników badań dot. grup studenckich na okoliczność występowania odstępstw od normy psychicznej...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nigdy nie wątpiłem, że problem zdrowia psychicznego dotyka i studentów. Pytanie dotyczy jego skali i możliwości zaradzenia. A raczej zaradzania, bo wątpię w skuteczność rozwiązań jednorazowych.

Powiem więcej: diagnozowanie osób o wyższej, niż przeciętna inteligencji również jest wyzwaniem dla specjalistów. Nie od dziś wiadomo, iż złożoność mechanizmów obronnych idzie w parze ze złożonością poznawczą, która z kolei dodatnio koreluje z inteligencją.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Moi Drodzy, przecież tytuł powinien przede wszystkim przyciągać uwagę, a nie od razu coś stwierdzać lub czemuś zaprzeczać. Uważam, że to dobry tytuł. Dyskutować można z materiałem, jego walorami i adekwatnością do rzeczywistości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.