Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

190 miejsce

Psychiczny gwałt na dzieciach myśliwych

Skąd się bierze tak ogromna fala nienawiści do ludzi o realnym spojrzeniu na rzeczywistość, trudno powiedzieć. Pewnikiem jest natomiast, że przed socjologami i psychologami stoi niemałe wyzwanie, którego zdaje się nie mają odwagi podjąć

Psychiczny gwałt na dzieciach myśliwych / Fot. Artur HampelPo raz kolejny w mediach powraca temat, czy dzieci powinny uczestniczyć w polowaniach. Na usta ciśnie się od razu pytanie - A dlaczego nie?

Dzieci na polowaniu a kultura "czarnej opaski"





Szereg osób podnosi głos, pragnąc, by ich dzieci nie miały możliwości zetknięcia się z zabitym zwierzęciem. To jednak nie koniec ich postulatów. Naciskają, by żadne dziecko nie miało styczności z takim "obrazem".
Kulturowo możemy ich nazwać, całkowicie umownie, wyznawcami "czarnej opaski", czyli idei zasłaniania wszystkim dzieciom bez wyjątku prawdy o życiu, o gospodarce i w końcu o rzeczywistości.

Czy izolacja dzieci przed rzeczywistością jest aby na pewno właściwym sposobem wychowywania potomstwa?

Niestety osoby ze wspomnianego kręgu kulturowego, nie tylko świadomie wpychają swoje pociechy w irracjonalny świat fikcji, obłudy i hipokryzji, ale nalegają przy tym, by inni rodzice czynili dokładnie tak samo. Oczywiście ich główną argumentacją wydaje się być brak oszczędności w wulgarnym słownictwie i odpowiednio "ciekawie" skrojone epitety, wręcz skrajnie obraźliwe. Kwestionowanie i przeszkadzanie w życiu rodzinnym ludziom wyznającym wartości oparte na prawdzie i szacunku, wydaje się być dla nich siłą napędową.

Bardzo często przy okazji wypluwania hektolitrów epitetów, głoszą oni o rzekomym wynaturzeniu, psychicznym niezrównoważeniu, tudzież bestialstwie i braku umiejętności wychowania dzieci przez myśliwych.

Jeśli się temu przyjrzeć jednak z boku, to bardzo szybko dojdziemy do wniosku, że i owszem, z psychiką jest coś nie tak, ale nie myśliwych i ich dzieci a osób usiłujących im narzucić zasady wyznawane przez ich krąg kulturowy, czyli zasady "czarnej opaski".

Już sama ingerencja w więzi rodzinne osób wyznających inne wartości - poniekąd, jak pokazuje życie wcale nie takie straszne a rzekłbym nawet, że cenne jeśli chodzi o aspekty pielęgnowania takich sfer życiowych, jak wiedza, etyka, empatia, odpowiedzialność, znajomość świata, racjonalność, prawda i cały wachlarz innych składowych stanowiących o świadomym uczestniczeniu w procesach zachodzących na Ziemi - uzmysławia nam, że mamy do czynienia z ludźmi nie tyle o skrajnych poglądach, ale z ludźmi toksycznymi z punktu widzenia psychologii. Na dodatek ludźmi nie grzeszącymi ani nadmierną kulturą osobistą, ani wiedzą o otaczającym ich świecie.


Wszystkim zainteresowanym polecam skupić się nie na myśliwych i ich dzieciach, ale na tych właśnie, którzy atakują rodziny myśliwych i coraz częściej bezpośrednio ich dzieci, bo to dopiero jest ważki społecznie problem.

Warto też odpowiedzieć sobie na pytanie, co może mieć "ciekawego" w głowie osoba, której pragnieniem jest życie w alienacji od rzeczywistości, na domiar wchodząca w cudze prywatne życie i starająca się narzucić swój tok myślenia, a raczej niemyślenia?

Warto zastanowić się też nad tym, dokąd będzie zmierzał świat, gdy kultura "czarnej opaski" rozprzestrzeni się niczym choroba weneryczna w przysłowiowym haremie a ludzie twardo stąpający po ziemi zostaną globalnie okrzyknięci nienormalnymi przez tych, którzy nie chcą wiedzieć, nie chcą widzieć, nie chcą świadomie uczestniczyć w ziemskich procesach.

W moim przekonaniu większość z osób usiłujących ingerować w życie prywatne i wychowanie dzieci w rodzinach, gdzie praktykuje się tradycje łowieckie, to osoby co najmniej rozchwiane emocjonalnie, a kto wie, czy aby nie poważnie chore psychicznie, wymagające natychmiastowej pomocy lekarskiej a nawet hospitalizacji.

O takiej potrzebie może świadczyć szereg wypowiedzi nacechowanych nie tylko widocznym odrealnieniem, ale też gniewem, niebywałą wulgarnością, nienawiścią i nawoływaniem do popełniania przestępstw, w tym rękoczynów na myśliwych nie wykluczając nawoływania do ich zabijania.

Biorąc pod uwagę skalę zjawiska, które z roku na rok narasta, apeluję z tego miejsca do właściwego ministra o baczne przyjrzenie się problemowi i niezwłoczne (z racji bezpieczeństwa obywateli znajdujących się jeszcze przy zdrowych zmysłach) podjęcie działań profilaktycznych, a nawet o wdrożenie doraźnych rozwiązań mających na celu leczenie osób wykazujących znamiona chorób psychicznych.

Czy to żart? Absolutnie nie. Nie żartuję ani z objawów, ani ze skutków, jakie może wywołać narastająca indywidualna, jak społeczna psychoza.

Mamy do czynienia ze swoistą pandemią, niezwykle niebezpieczną, gdyż rozwijającą się na ludzkiej głupocie a ta w naszym społeczeństwie (i nie tylko naszym) wydaje się rozprzestrzeniać w zawrotnym tempie.

Temat, który nigdy nie powinien znaleźć miejsca w mediach



Poruszanie zagadnień z zakresu wychowania dzieci przez myśliwych nigdy nie powinno znaleźć miejsca w mediach, gdzie tematem przewodnim jest kontestowanie wychowywania dzieci przez myśliwych.
To tak, jak byśmy chcieli kontestować wychowanie dzieci przez rolników, leśników, zootechników, weterynarzy, kominiarzy, policjantów, żołnierzy, polityków, przyrodników, lekarzy, a nawet pseudo ekologów, wegan, aktywistów, etc., etc..

Medialny lincz myśliwych stawia całe rodziny, całą społeczność łowiecką na tak zwanym cenzurowanym, tylko za to, że rodziny te pragną żyć prawdą, korzystać z prawdy i wychowywać dzieci w prawdzie.

Rodzi się w tym miejscu pytanie kolejne.

Czy zgodzimy się na to, by rządziły światem irracjonalność i wyalienowanie piętnujące jednocześnie pod publicznym pręgierzem wszystkich tych, którzy procesowi odrealnienia poddać się nie mają zamiaru?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Arturze strasznie poważny jesteś i nie czytasz ironii. Wilczek. bo to młody wilk. jeszcze przy matce, niedorosły. A owieczki. No cóż zapomniałeś bajkę o trzech świnkach i wilku.
No dobra. Niech będzie. Mój ojciec był myśliwym, jeździł z zagranicznymi myśliwymi po całej Polsce na polowania. Byłam i ja. Zabrał mnie z sobą. Było to wspaniałe przeżycie. Właśnie szacunek dla upolowanej zwierzyny. Gałązka w szczęce. Wprawdzie miałam mały problem i nie jadłam już przysmaku, który przygotowała Pani nadleśniczyna, był to smażony móżdżek.
Ale takie filmy jak Bambi Disneya, czy inne jak Pszczółka Maja chociażby, gdzie bohaterami są zwierzęta mają wymowę bardzo wychowawczą. Czy tego chcesz czy nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co racja, to racja. Temat zaś sprowadza się nie do tego, czy widok taki bądź inny może być nieprzyjemny (poniekąd widok wątróbek drobiowych w markecie dziełem sztuki też nie jest), tylko do tego, by nie ingerować w życie rodzinne innych ludzi.

Polowanie, to nie tylko pokot, to coś znacznie więcej a pokot układa się celem oddania upolowanej zwierzynie hołdu.
Jeżeli rodzice tego pragną uczyć swoje dzieci, szacunku do upolowanego zwierza, to niech uczą. To jest ich sprawa i nie sądzę, by publiczne piętnowanie dzieci i ich rodziców było tutaj na miejscu.
Każdy nie się może zajmie własnym domem i rodzinnym ogniskiem a nie wtranżala kichawę w nieswoje sprawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Powiem tak. Jak nie muszą ( a nie muszą) dzieciaki oglądać zabitych zwierzaków, to lepiej niech nie oglądają - to nie jest przyjemny widok.
Sam jako dorosły miałem kiedyś okazję obejrzeć taki pokot (tak to się chyba nazywa) leżący na wozie i przyznam, że obudziło to mój wielki niesmak - delikatnie mówiąc.
Nie bardzo widzę cel - uzasadnienie pokazywania tego dzieciom (nawet dzieciom myśliwych).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niewinny wilczek pozagryzał sobie trochę owieczek. Oj, jakie to słodkie. A wredny góraleczek i zły myśliweczek zrobili mu ałka.

Basiu, niepotrzebne są takie zdrobnienia, by podkreślić dramaturgię zdarzeń. Tekst jest i owszem, o dzieciach, ale raczej nie dla dzieci a ludzi dojrzałych.

Poza tym nie sądzisz, że Twój komentarz jakby odbiegał sensem od poruszanego przeze mnie problemu?

Komentarz został ukrytyrozwiń

koło mnie zagnieździła się rodzina wilków. Tata Mama i 3 wilczki. Podobno wilki zagryzły już ponad 30 owieczek hasających na wypasie na alpejskich łąkach.
Myśliwi tylko czekali na zielone światło. Gdy kanton dał zgodę na odstrzał, w kilka godzin później ustrzelono pierwszego wilczka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.