Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

399 miejsce

Psychoseksuolog: Internetowe ogłoszenia typu: "oddam nasienie" są poza normą

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2013-09-22 00:56

- Bohater artykułu "Jestem ogierem, który zapładnia samice. Płatny seks zamiast in vitro" nie ma kontaktu z własnym ciałem. Jest jak prostytutka, która sprzedaje swoje ciało. Coś się prawdopodobnie wydarzyło wcześniej w jego życiu i dlatego seks nie jest dla niego czymś intymnym. Poza tym, on łamie prawo i zdaje sobie z tego sprawę - ocenia psychoseksuolog Bianca-Beata Kotoro.

 / Fot. łbPrzed tygodniem mogliście przeczytać wywiad z Tomaszem, Polakiem mieszkającym na stałe w Wielkiej Brytanii, który wykorzystuje dane pacjentek szpitala i oferuje im "naturalne poczęcie". Jest ojcem czternaściorga dzieci i nadal chce pomagać parom. Wielu czytelników oburzyło zachowanie Tomasza. Jednak na portalach internetowych można znaleźć setki ogłoszeń typu "szukam dawcy nasienia", "oddam nasienie". O Tomaszu, anonimowych "dawcach" i "biorcach", o tym, co nimi kieruje i jakie mogą być skutki ryzykownych zachowań seksualnych, a także o metodzie in vitro rozmawiam z psychoseksuolog Biancą-Beatą Kotoro.

>>> "Jestem ogierem, który zapładnia samice". Płatny seks zamiast in vitro? [WYWIAD]

Łukasz Brzezicki: Wielu czytelników odebrało przypadek Tomasza jako coś nienormalnego. Jednak w Internecie można odnaleźć bardzo wiele podobnych ogłoszeń. Czy "dawanie dziecka" w taki sposób to patologia?
Bianca-Beata Kotoro: Nie używałabym określenia patologia. W tak zwanej "normie" są ludzie, którzy tworzą związki. Damsko-męski, męsko-męski, damsko-damski, bez różnicy, jaki. Są dwie dorosłe osoby, które coś tworzą, które podejmują aktywności seksualne. To określamy jako normę. Jeżeli ktoś daje ogłoszenie w Internecie, typu "sprzedam swój pierwszy raz", "szukam sponsora", "szukam nasienia" to z założenia znajduje się poza tą normą. Mówimy też, że jeśli nikt dookoła nie cierpi, dwie dorosłe osoby na coś się umawiają, to wszystko jest w porządku. Tylko, czy w przypadku jeżeli nagrodą za takie spotkanie jest nie tylko przyjemność czy zarobek, ale również nowe życie - to czy naprawdę można powiedzieć, że nikt nie cierpi? Tu właśnie znajduje się siła ciężkości problemu.

W seksuologii istnieje w ogóle pojęcie "normy"?
Jest pewna przyjęta norma społeczna i rozwojowa. W seksuologii normę ustalają dwie dorosłe osoby między sobą. Ja jako osoba z zewnątrz nie mam prawa oceniać, że jeśli kobieta i mężczyzna na przykład uprawiają tylko seks analny, bez penetracji pochwy, to jest to nienormalne. Jeżeli obie osoby czerpią z tego satysfakcję i świadomie się na to zgodziły to nic mi do tego. Normę określają dwie osoby albo grupa osób. Dwoje ludzi tworzy związek i wtedy może mieć fajny i udany seks, to jest normą społeczna. Wszystko, co będą robić "na boku", czyli na przykład swingowanie, w obrębie nich jest w porządku, byleby nikogo nie krzywdzili. W analizowaniu normy społecznej bądź rozwojowej będziemy widzieć jakiegoś rodzaju zaburzenia czy braki.

 / Fot. łbCzy Tomasz jest prostytutką?
Bohater artykułu nie ma kontaktu z własnym ciałem. Jego ciało jest na sprzedaż, ma jakąś cenę. Jest jak prostytutka. Coś się prawdopodobnie zadziało wcześniej w jego życiu i dlatego seks nie jest dla niego czymś intymnym. Poza tym, on łamie prawo i zdaje sobie z tego sprawę. Jego słowa: "Chcę, aby klientki pamiętały, że dziecko było poczęte z miłości i namiętności". To niestety "chore myślenie". Gdzie tu jest miłość, gdzie namiętność? Chwilę wcześniej mówi, że te klientki robią wszystko, co on chce, bo on jest "panem sytuacji". To się razem nie łączy w całość.

Z drugiej strony, jest to pomoc. In vitro jest krytykowane na każdym kroku. Ten młody człowiek pomaga parom mieć dziecko.
Patrzymy tylko ten moment poczęcia. Ale ta cała otoczka niesie ze sobą ogromne konsekwencje. Zupełnie czym innym z punktu widzenia psychologii i emocji tej pary będzie następująca sytuacja: mamy nasienie anonimowego dawcy, a iniekcji dokona lekarz specjalista. Jest kontekst medyczny, wszystko odbywa się w klinice. A tutaj dochodzi do spotkania pary z dawcą, który opowiada o sobie, przekonuje, że jest najlepszy, że ma wspaniałe geny. Gdyby na przykład podczas spotkania kobieta sama się pobudzała, stymulowała, żeby być gotową, a on wykonałby kilka ruchów, by oddać nasienie, to można byłoby jeszcze podciągnąć to pod "oddawanie nasienia". Ale tutaj czynność oddawania jest tylko jedną ze składowych rzeczy, które go kręcą i podniecają.

Seks "bez poczęcia" jest "niekompletny, niewystarczająco produktywny. Zapłodnienie to wyzwanie, które udowadnia moją męskość". Tak mówi.
Trudno mi sobie wyobrazić w przyszłości jego udane życie erotyczne w relacji ze stałą partnerką. Proszę zobaczyć, jak on się teraz warunkuje. W seksie bardzo łatwo się na coś uwarunkować. Na przykład te czerwone szpilki, uwielbiane przez mężczyzn. Mogą być fetyszem, elementem pobudzającym podczas współżycia, albo elementem koniecznym, bez którego nie osiągnie się satysfakcji i spełnienia Tutaj należałoby zadać pytanie: czy świadomość tego, że uprawia seks z nieznajomą kobietą i w dodatku bez zabezpieczenia, a celem jest zapłodnienie – to tylko wtedy jest spełniony? Czy bez tych składowych potrafi doznać spełnienia, czy też nie? To ma duże znaczenie. Na podstawie tekstu mogę postawić hipotezę, że nie potrafi.

Twierdzi, że jest seksoholikiem.
Samo pojęcie seksoholizmu jest bardzo kontrowersyjne. Wielu psychologów i psychiatrów nie traktuje seksoholizmu jako odrębnej jednostki diagnostycznej. Przez wielu specjalistów uznawany jest za modę obyczajową. Mówimy o pewnego rodzaju uzależnieniu psychicznym, które jest uwarunkowane tym, co mogło się wydarzyć w życiu człowieka i ukształtować go. No, ale jeśli ma się ogromny popęd seksualny, to jaki problem w wieku 23 lat znaleźć dziewczynę, która będzie miała popęd taki, że potrzebuje uprawiać seks 6 razy dziennie? Nie wnikajmy w to, dlaczego potrzebuje, ale potrzebuje. Tomasz związał się z dziewczyną, która odmawia współżycia. Zrobił to celowo. Jest aktywny seksualnie, a wybrał partnerkę, która nie współżyje, nie jest aktywna seksualnie – jest według niego grzeczna, nie szaleje. Ma się nim zaopiekować, zająć. Wydawać by się mogło, że powinien szukać kogoś na podobnym poziomie, z podobnym temperamentem. Ale jemu nie o to chodzi.

Czytaj dalej --->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Ludzie sprzedają nerki, a one są dużo bardziej potrzebne na co dzień...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 23.09.2013 20:49

"Dobry fachowiec nie wysuwałby tak daleko idących wniosków na temat pacjenta na podstawie tzw. diagnozy na odległość."

Pani Bianca-Beata Kotoro to bardzo dobry fachowiec. Prowadzi Instytut Psychologiczno-Psychoseksuologiczny Terapii i Szkoleń, współpracuje z wieloma stowarzyszeniami i fundacjami, jest zapraszana jako ekspert do audycji telewizyjnych i radiowych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Seks "bez poczęcia" jest "niekompletny, niewystarczająco produktywny. Zapłodnienie to wyzwanie, które udowadnia moją męskość". Tak mówi."

To interesujący wątek. Nie lekceważyłabym go. Seks jest (ewolucyjnie) celowy.

" Bohater wywiadu jest prawdopodobnie osobą skrzywdzoną, którą ktoś się nie zajął i nie zaopiekował".

Dobry fachowiec nie wysuwałby tak daleko idących wniosków na temat pacjenta na podstawie tzw. diagnozy na odległość. Uczą o tym w przedmiocie etyki zawodu psychologa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Może pozamedyczne poczęcie jest lepsze, mniej ryzykowne i mniej intruzywne. W swojej istocie każde poczęcie poza aktem małżeńskim jest nieetyczne, więc wypowiedź potępiająca "zapładniacza" tchnie hipokryzją.

"Niech w tym samym momencie ojciec z matką, czyli ta para zaczną przechodzić kryzys. Może paść zdanie w kłótni: to nie moje geny, to nie mój bachor. Ucierpi na tym dziecko. Dziś oboje myślą tylko o tym, żeby mieć to dziecko. Liczy się tylko chęć posiadania dziecka. W ogóle nie rozważają, co będzie później. Ale tak naprawdę, żadna ze stron nie myśli o konsekwencjach. Za 7 lat jakaś matka, którą mąż porzuci, bo to "nie jego dziecko", "nie będzie się obcym zajmował", może stwierdzić, że nie chce z tym wszystkim zostać sama. I odszuka biologicznego ojca dziecka."

Jak ulał pasuje do in vitro.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 22.09.2013 23:15

Pani Barbaro, czy przeczytała pani wywiad?

Komentarz został ukrytyrozwiń

A może by tak ratować życie w pierwszej kolejności ? satysfakcja o niebo większa uratować komuś życie niż być inseminatorem.

http://www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=m12&ms=714&ml=pl&mi=714&mx=0&ma=14153

http://www.dkms.pl/dawca/rejestracja/

http://zostandawca.pl

http://www.poltransplant.org.pl/crndsikp.html

http://szpik.info

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.