Można by rzec, że branża PR ma problem z własnym wizerunkiemDo niedawna niewiele osób orientowało się, czym zajmują się pracownicy PR i czym różni się ich praca od osób związanych z marketingiem. PR-owców postrzegało się jak „magików”, którzy za pomocą działań określanych jako etyczne, kształtują stosunki publicznie działającego podmiotu z jego otoczeniem. W praktyce natomiast z tą etycznością bywa bardzo różnie. Zgodnie z hasłem „Polak potrafi” powstał nasz rodzimy wynalazek określany jako „czarny PR”. Mechanizm działania jest niezwykle prosty. Klienci, zachęceni przykładami skutecznych akcji oczerniających konkurencyjne firmy, „sugerują lub otwarcie żądają od działów PR właśnie tego typu działań”.
Trudno definiować czym jest PR Tych definicji powstało ponad dwieście. Niezwykle trafnie definiuje PR, S. Black. Według niego "Public relations" to sztuka i nauka osiągania harmonii z otoczeniem poprzez wzajemne porozumienie oparte na prawdziwej i pełnej informacji". W naszym kraju niestety jest tak, że PR kojarzony jest z reguły tylko z pewnymi sferami, a są to reklama, biznes i polityka. Czyli według każdej definicji, oczywiście wyłączając definicję „czarnego PR” jest to właśnie to, czym PR tak naprawdę nie jest. Ze swojej strony pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że problem z odróżnieniem branż mają nawet ci PR-owcy, którzy są w nich zatrudnieni.
W Polsce pracownicy działu PR nazywani są czasami "pijarowcami" Tym pojęciem posługują się nawet sami zatrudnieni w dziale PR. Od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku moda na PR nie słabnie. Rośnie zapotrzebowanie na tego typu specjalistów, na wielu uczelniach jak grzyby po deszczu powstają coraz to nowe specjalizacje związane z kształtowaniem wizerunku. Rośnie też i moda na samo pojęcie Public Relations. Uczy się wielu modeli PR, teoria według Grunig'a i Hunt'a mówi o czterech. Natomiast w praktyce, najczęściej największą wagę przykłada się do pewnych tylko aspektów i przyjmuje tylko te, które są najbardziej skuteczne. Kto by się przejmował modelem informacji publicznej, bazującym na rzetelnej informacja i mówieniu prawdy. Czyż nie lepszy jest model typu rozgłos, który wiąże się bezpośrednio z nadawaniem rozgłosu konkretnej kwestii, bez względu na jej wartość. Wiadomo przecież, że kiedy mówimy „My” to tylko pozytywnie, kiedy mówimy „Oni” to najlepiej wedle „czarnego PR”, tylko negatywnie lub nie mówimy wcale. A, że przy okazji tej formy prowadzenia działań PR, często „pijarowcy” mijają się z rzeczywistością?
Phineas Barnum powiedział kiedyś: „nieważne, co o mnie mówią, ważne, żeby poprawnie pisali nazwisko”.