Facebook Google+ Twitter

Publikowanie obywatelskie, czyli jak wydać swoją książkę

Stworzenie własnego źródła informacji nigdy nie było prostsze. Wystarczy pomysł, wolny czas oraz dostęp do internetu. Jednak również poza internetem coraz częściej można spotkać bardziej tradycyjne formy przekazu tworzone własnym sumptem.

screen ze strony selfpublishing.com / Fot. www.selfpublishing.comOprócz mediów typowo internetowych takich jak blogi, telewizje czy gazety internetowe, coraz większą popularnością zaczyna cieszyć się publikacja za własne pieniądze książek. Świadczy o tym choćby fakt, że coraz więcej wydawnictw zaczyna oferować autorom wydanie ich książek. Okazuje się bowiem, że aby opublikować własną książkę nie koniecznie potrzebny nam jest profesjonalny agent czy wydawca, żądający kolejnych cięć tekstu i myślący tylko poprzez pryzmat cyfr na swoim koncie bankowym.

Wpisując w wyszukiwarkę internetową frazę self-publishing (auto-publikacja) pierwsze, co rzuca się w oczy to masa stron – swoistych poradników w stylu know-how mówiących, jak opublikować swoją pierwszą książkę. Kolejne strony przeprowadzają nas przez zagmatwaną sztukę pisania powieści, jakich błędów uniknąć przy pisaniu, na wydrukowaniu i publikacji kończąc. Jednym z takich poradników jest selfpublishing.com - gdzie cały proces pisania i publikacji zawarty jest w prostych ‘czterech krokach’. Musimy więc najpierw odpowiednio się wyedukować (krok 1), następnie przygotować manuskrypt (krok 2), po czym zanosimy tekst do drukarni (krok 3) żeby wreszcie na końcu dowiedzieć się, jak skutecznie wypromować i sprzedać nasze dzieło (krok 4). Jeżeli tego byłoby mało zawsze możemy skorzystać z pomocy writeandpublishyourbook.com czy writesideout.com, na których to dowiemy się jaką okładkę wybrać do naszej książki.

Jeżeli jednak nie jesteśmy zbytnimi miłośnikami poradników internetowych zawsze możemy skorzystać z usług profesjonalnego trenera, który odsłoni przed nami tajniki pełnego tworzenia naszej pierwszej książki. Kimś takim jest Don Poynter – autor książki „How to Write, Print and Sell Your Own Book (Self Publishing Manual)” („Jak napisać, wydrukować I sprzedać swoją książkę (Instrukcja obsługi auto-publikowania)”). Książki, która, co ciekawe, doczekała się już szesnastu wydań (ostatnie z marca 2007 roku).

Oprócz tradycyjnej – papierowej – publikacji istnieje też opcja elektronicznej publikacji. Portal Amazon dzięki swojej platformie Digital Text Platform pozwala edytować, a następnie opublikować w formacie Kindle.

Jak podaje Wikipedia do głównych motywów auto-publikacji należy przede wszystkim chęć posiadania kontroli nad wydawaną ksiażką. Jako przykład autorzy hasła podają autorów komiksów Dave Sima oraz Wendy i Richarda Pini, którzy w latach 70. w Stanach Zjednoczonych zdecydowali się na auto-publikację. Poprzez takie posunięcia twórców cały rynek komiksowy, dzięki bardziej bezpośredniej dystrybucji oraz powstaniu specjalistycznych sklepów, uniezależnił się od głównych wydawnictw i wytworzył specyficzną niszę.

Auto-publikacja nie jest jednak wytworem naszych czasów. Za pierwszy tekst, wydany tylko dzięki nakładowi autora, większość znawców tematu uznaje „Areopagiticę” – polemikę przeciwko cenzurze Johna Miltona napisaną w 1644 roku. Oprócz Miltona książki nakładem własnym wydali również William Blake, Virginia Woolf, Walt Whitman czy James Joyce.

A jak sytuacja wygląda w Polsce? Co prawda rynek auto-publikacji nie jest jeszcze tak rozwinięty, jak ma to miejsce w USA to jednak można spotkać nieśmiałe próby przełamania lodów.

Wydawnictwo „ zajmujące się wydawaniem książek w postaci elektronicznej (e-book) na swojej stronie proponuje, podobnie jak w przypadku amerykańskich stron, elektroniczną publikacje. W sieci można również znaleźć praktyczne porady dotyczące pierwszych publikacji (zarówno książek, jak i komiksów).

Wydawać by się mogło, że podstawowa różnica wynika z faktu innego podejścia do szeroko rozumianej literatury. O ile w Stanach bycie pisarzem postrzegane jest jako regularny zawód, przynoszący dochody, w Polsce pisanie ciągle oscyluje w kręgu tak zwanej „kultury wysokiej” – dostępnej tylko dla nielicznych. Może o tym świadczyć choćby popularność kursów kreatywnego pisanego (na które uczęszczał min. autor „Fight Clubu” Chuck Palahniuk), dostępnych na prawie wszystkich amerykańskich uniwersytetach a w ogóle nieistniejących w Polsce.

Self-publishing ma tę zaletę, że pozwala w jeszcze jeden sposób wyrazić swoje poglądy. Ma również tę wadę, że w pewnym momencie może spowodować pojawienie się na rynku całej masy bezwartościowego „zapychacza półek”. Nie ulega jednak wątpliwości fakt, że i tak najbardziej skorzystają na tym, mający w czym wybierać, czytelnicy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Poza wskazanym przez Ciebie wydawnictwem są również inne, co w efekcie daje już pewne możliwości. Oczywiście, najlepiej jest móc dysponować dużą kasą, wtedy wszystko jest łatwiejsze.
Tekst, jak oceniam, dość istotny dla naszego raczkującego rynku książki (monopolu kilku wielkich wydawnictw nie nazywał bym rynkiem).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Biję się w pierś :) Może faktycznie powinienem dodać, że w Polsce takie kursy istnieją praktycznie tylko dla wtajemniczonych, a nie, jak ma to miejsce np w USA na zasadzie regularnych przedmiotów akademickich. Ale co racja to racja.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.08.2008 23:52

Bardzo dziękuję za dość interesujący tekst. Mam tylko małą uwagę dotyczącą tego, że w Polsce W OGóLE nie istnieją kursy kreatywnego pisania. To nieprawda. Takie warsztaty/kursy działają przy Uniwersytecie Jagiellońskim. Ostatnio Instytut Książki ogłosił konkurs literacki, w którym nagrodą jest uczestniczenie w warsztatach kreatywnego pisania we Wrocławiu, które - jeśli się nie mylę - ma prowadzić m.in. Andrzej Stasiuk. Co więcej, białostockie Stowarzyszenie Fabryka Bestsellerów zorganizowało już 2 edycje warsztatów kreatywnego pisania opowiadanie kryminalnego: pierwsze odbyło się w Wigrach (2006) i prowadził je Irek Grin, drugie: w Supraślu (2007) - tam trenerem był Krzysztof Kotowski.
Poza tym ów Stowarzyszenie wraz z kilkoma mocno zainteresowanymi nauczycielami akademickimi Uniwersytetu w Białymstoku (Instytut Filologii Polskiej) zamierza stworzyć szkołę kreatywnego pisania.

Jak napisałeś, tradycja warsztatów kreatywnego pisania jest mocno rozwinięta w USA, ale też w Europie (np. Sylvia Plath brała w takich udział). W Polsce dopiero raczkuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.