Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

133092 miejsce

Publikujemy, potem moderujemy. Eksperymentujemy

Dziś tak wielu Autorów oczekuje na zredagowanie ich materiałów, że musimy sięgnąć po środki nadzwyczajne. Zamiast trzymać teksty i galerie w narastającej kolejce, najpierw publikujemy je z etykietką "Bez moderacji". I dopiero potem przystępujemy do redagowania. Nieźle, prawda?

 / Fot. Dawid SobolewskiCo robić? W mailu do mnie jeden z Autorów domaga się już głowy pracownika redakcji :) Autor był najwyraźniej zły, bo poświęcił sporo czasu na napisanie materiału nie po to, by czekać na poprawki, ale dlatego, że chciałby go widzieć jak najszybciej na stronie. Sprawa jasna, każdy by się wkurzył. Jasne jest też, że dbając o poziom serwisu próbujemy wyczyścić jak najwięcej błędów.

 / Fot. Dawid SobolewskiNiestety, jest nas dziś troje, a materiałów przybywa; wiele z nich wymaga uwagi, poprawek i sugestii. Jednak sporo jest i takich, które potrzebują jedynie kosmetycznych zmian, albo i bez tego nadają się do publikacji. Stąd dzisiejszy eksperyment. Skaczemy na głęboką wodę i publikujemy wszystko w dziale "Hyde Park" ze wspomnianą etykietą. Materiały nie stracą na aktualności, a stopniowo będziemy poprawiać te, które tego wymagają.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (73):

Sortuj komentarze:

Można moderować i adiustować już na poziomie "dziennikarza"... wiem, bo miałem ten stopień i czasem to robiłem. Pisałem także o tym Markowi, dlaczego więc tego nie robił? Miał panel moderacji i spokojnie mógł to robić... - argument ten więc uważam za niebyły...

Doświadczenie ma się nijak do zaufania. Przykład? Doskonały narciarz alpejski Bode Miller - wygrał praktycznie wszystko, ale czasem jeździł pod wpływem alkoholu, więc go zawieszono, mimo ze lepszego w USA od niego nie było. Nie zawiesił on jednak nart na kołku i znów błyszczy.
Widać, redakcja miała jakieś wątpliwości, może nie można ich ujawniać. Dlaczego Marek nie zapytał wprost, co jest tym brakiem zaufania? Mądry Polak po szkodzie, ale trzeba główkować.
Nawet najlepsi czasem nie budzą u innych zaufania. Marek zaakceptował regulamin, w którym jasno jest napisane, że redakcja według własnego upodobania awansuje autorów. Oczywiście, można oponować przeciwko, ale z umiarem i spokojem, nie trzeba od razu kasować kont, bo w przeciwnym razie ja bym zrobił to już 10 razy - a mimo tego, wciąż tutaj jestem:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Łukasz Wolski - Pytasz się gdzie jest logika? Otóż uważam, że stosowniejsze jest tutaj doświadczenie zawodowe Marka Różyckiego, niż Redaktorów z produkcji statystyk. Zarzut braku zaufania, bez logicznego uzasadnienia, też logicznie nie brzmi.

Osobiście cytowalam dorobek Marka Różyckiego ze strony www, a jestem Jego sympatykiem tekstów publikowanych na W24, i stąd jest moje zdziwienie brakiem zaufania Redakcji do Autora.
Uważam, że testy publikowane na W24, nie wzbudzają braku zaufania. A wręcz przeciwnie, pisane są lekkością pióra i wręcz są doskonałe.
Nie wiem, możliwe Redakcja miala okazje poznać Marka Różyckiego prywatnie, stąd ta opinia o braku zaufania.
Dla mnie oczywistym jest, iż doświadczenie zawodowe powinno być wykorzystywane przy modercji - adiustacji tekstów, a nie Redaktorzy z "produkcji" W24. Bo tak po prawdzie ilość Redaktorów z tabliczkami W24, nie pokrywa się z ich kompetencjami.

A jeżeli chodzi o samego Autora MR jr. to szczerze powiedziawszy i mnie zawiódł - ale nie tekstami, tylko usunięciem swojego konta. Ale usunięcie konta potrafię zrozumieć, bo nielogicznym dla mnie jest ocenianie Zawodowego Dziennikarza, przez Redaktora - amatora, który podwyższa statystyki ilości Redaktorow na W24, bo w/g mnie, ta produkcja też wzbudza brak zaufania, a kij ma zwykle dwa końce.
A Ty Marku, swoim emocjonalnym usunięciem konta zawiodłeś wszystkich swoich sympatyków, i jak nieobecnego " wstrzelić " w awans.))

Komentarz został ukrytyrozwiń

To tylko, jak w tytule artykułu zapowiedziane - eksperymentowanie, Panie Edwardzie ;)

A bardziej serio to wszystkim: Redakcji, Moderatorom, Użytkownikom "dowala" niedopracowany organizacyjnie system informatyczny - brak opcji potrzebnych a nadmiar gadżetów zupełnie nie pasujących do portalu informacyjnego.
Niedogodności tych niedopracowań nie jest w stanie przeskoczyć żaden Moderator, chyba, że miał by przywileje i kompetencje myślenia za wszystkich, wytrzymałość fizycznej i psychicznej kondycji 24godz./dobę i oczy dookoła głowy :)))
Brak opcji, ułatwiających moderację i współpracę skutkuje nerwowością relacji w wirtualnej społeczności.
Nadmiar przywilejów, ograniczony tylko prośbą Redakcji o niemieszanie w artykułach przez uprzywilejowanych, bez wcześniejszego zgłoszenia zamiast przydzieleniem artykułów do moderacji wg kompetencji - wywołuje tylko chaos.
Oceny artykułów, stopniowane gwiazdkami, bez wymogu uzasadnienia - otwierają szeroko drzwi do manipulacji emocjami, zamiast motywować konstruktywną krytyką lub pochwałą.
Wszystko razem kreuje wizerunek portalu i jego Włodarzy a artykuły po moderacji i tak świadczą o Autorze, bo Moderator dla Czytelnika pozostaje anonimowy.
Paradoksem też jest, aby adept sztuki dziennikarskiej moderował dziennikarza z przygotowaniem zawodowym, choć może się zdarzyć, że uczeń przerośnie mistrza i rozwojowo tak dziać się powinno. Tylko wpierw trzeba mieć szansę nauki wśród dobrych przykładów i doświadczeń a nie puszenia się przyznanym przywilejem zamiast nabytych kompetencji w pouczaniu doświadczonych mistrzów pióra.
Talent natomiast powinien być ponad małostkowość dociekań własnej wartości, bo najwyższą miarą talentu jest spełnienie się w pasji twórczości, która przyciąga Czytelników i niewypalona niepotrzebnym dociekaniem wartości, wzbudzając szacunek, staje się często przykładowym wzorcem dla przyszłych twórców.
Zarządzanie portalem o tak wysokiej oglądalności i liczebności użytkowników wymaga przemyślanej organizacji i czujności a nie szczujności w tworzeniu relacji między wirtualną społecznością.
Opanowanie tego wszystkiego przez Tomasza Kowalskiego w roli Redaktora Naczelnego to duże i trudne wyzwanie, ale zapanowanie nad tym spadkiem eksperymentów kilku lat może zaowocować zasłużoną satysfakcją.

Tutaj przykład kreatywności i rozwoju: link
Tutaj przykład eksperymentów: link
Obydwa przykłady potrzebne, jeżeli prowokują rzeczową dyskusję, która wspomoże określenie najbardziej optymalnych rozwiązań.

Panie Edwardzie, obowiązku publikowania regulamin nie określa, a myślę, że komentarze też są taką "mini-publikacją" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Lidia "dowaliła" naczelnemu, ja "dowaliłem" pani Lidii, mnie "dowalił" pan Lesław - i oto przykład, jak rozwija się awantura o NIC.
A propos, panie Lesławie, czy ja mam obowiązek publikowania????
Szukam w regulaminie i nie widzę. Po co więc ta uszczypliwość?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Edwardzie Ksantowicz zamiast próbować dyskutować proponuję coś napisać.Pozdrawiam i życzę dużo tekstów bo użyć wyszukiwarki każdy może i nic z tego nie wynikło.Życzę dobrego samopoczucia, bo przecież dowalił pan Pani Lidii, która zadała pytanie - chyba dla niej ważne..

Komentarz został ukrytyrozwiń

Redaktor naczelny o zaufaniu, a pani Lidia o doświadczeniu. I gdzie tutaj, proszę pani, logika?
Czytać ze zrozumieniem!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.03.2010 18:24

Naprodukowaliście tylu "redaktorów", którzy - jako jedyni - mają uprawnienia do moderacji-adiustacji tekstów, że w ogóle to nie powinien być żaden problem! Oprócz przywilejów - mają też przecież obowiązek pomocy redakcji w moderacji tekstów. A tych, którzy chcieli adiustować teksty, ale nie otrzymali od redakcji owych "przywielejów" - odrzuciła sama redakcja! (vide: Marek Różycki jr.). Gdzie tu jakakolwiek logika?! To tylko robienie ludziom wody z mózgu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bo Marek sam je usunął, po tym jak nie dostał awansu... Pani Lidio - kwestia była już wyjaśniana setki razy zarówno przez Tomka, jaki i Pawła Nowackiego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do wyszukiwarki wrzuciłem: Marek Różycki.
Otrzymałem: Użytkownik ma usunięte konto.
Po co więc wszczynać jakąś jałową dyskusję?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zatem proszę o uzasadnienie : dlaczego Redakcja nie ma wystarczającego zaufania do Marka Różyckiego spośród tysięcy Autorów piszących na W24.
Bo ja niczego nie zauważyłam.))


Marek Różycki jr.

Doświadczenie dziennikarskie i redakcyjne:
- Od 1977-80 (już w trakcie studiów) – współpraca z działem krytyki lit. w "Literaturze" oraz "Nowym Wyrazem,
- Od 1978 kierownik działu literackiego, stały felietonista w kolegium "Tygodnika Kulturalnego", sekretarz kapituły Nagrody Literackiej im. St.Piętaka,
- Od maja 1986 współorganizował "TIM" ("Tygodniowy Ilustrowany Magazyn" kierując tam działem kultury, literatury i sztuki,
- Redaktor tytułu – "Kultura i Ty",
- Od stycznia 1988 współorganizował Magazyn "PAN", w którym objął dział literacko-kulturalny,
- Od 1990 w kolegium miesięcznika "Scena",
- Od 1996 "wolny strzelec" – współpracował z wieloma tytułami, m.in. „Uroda”, "Szpilki", "Kobieta i Życie", "Przegląd Tygodniowy", Magazyn "ONA", "Poradnik Domowy", "Relax" (Chicago) – także pod pseudonimem Andrzej Monkiewicz – specjalizując się w wywiadach i felietonach.
- W latach 1984-88 oraz od 2003-06 współpracował z I pr. Polskiego Radia – pisał felietony dla programu "Rozmowy przy muzyce po północy".
- Do stycznia 2004 r. felietonista "Zielonego Sztandaru (cykle: "Wakacje z Marszałkiem", "Potyczki z władzą" , "Życie pod wulkanem" oraz "Felietony radiowe").

Inne dokonania:
- Od 1978 do 1983 tworzył program centralnego klubu studentów U.W. "Hybrydy" – jako Sekretarz Programowy Klubu w którym m.in. zorganizował i prowadził Ośrodek Dyskusyjny "Od Siwaka do Bujaka" (ponad 50 spotkań i paneli z czołowymi przedstawicielami opozycji – wówczas podziemia: KOR i Solidarności, także prominentami Biura Politycznego KC PZPR; następnie z wybitnymi przedstawicielami: kultury, sztuki i nauki).

- Laureat licznych konkursów literackich. Debiut literacki (podczas studiów): "Nowy Wyraz", rok 1977.

- Publikacje książkowe m.in. "Gwiazdy w oczach, czyli Hollywood po polsku" (rok 1992, zbiór rozmów z wybitnymi aktorami, satyrykami, piosenkarzami), "Koszt doskonałości" (1993); "Wisłocka w pigułce" (1996), "Noce bez czułości" (1999, 2001 – zbiór krótkich form – ponadczasowych felietonów, humoresek, impresji, prowokacji), na publikację czeka "Karnawał w Sodomie".

- Współautor książki "Sukces w miłości" Michaliny Wisłockiej (1993), także współredaktor Jej innych książek i publikacji.

- Stały współpracownik i korespondent wielu tytułów polonijnych m.in. w USA, Kanadzie, Australii, także na Cyprze i w Grecji.

Pozdrawiam.))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.