Facebook Google+ Twitter

Puchar Króla w Tajlandii. Singapur rozbity

W ostatnim meczu turnieju o Puchar Króla w Tajlandii, reprezentacja Polski wygrała z Singapurem 6:1. Bramki zdobyli Lewandowski, Iwański, Brożek, Małecki i Nowak. To zwycięstwo da najprawdopodobniej Polakom drugie miejsce w całym turnieju.

Franciszek Smuda nie eksperymentował ze składem w ostatnim meczu Turnieju o Puchar Króla. W porównaniu do środowego meczu z Tajlandią, w pierwszej jedynastce nowi byli tylko Dawid Nowak, który zastąpił pauzującego za kartki Sławomira Peszkę oraz Jacek Kiełb, który grał za strzelca drugiej bramki z gospodarzami turnieju, Patryka Małeckiego.

Początek spotkania z reprezentacją Singapuru, która zajmuje 110. miejsce w rankingu FIFA przypominał nasze spotkanie z Tajlandią. Polacy częściej byli przy piłce, ale w ich grze było bardzo dużo niedokładności. A groźniejsze akcje miała drużyna naszych egzotycznych rywali. Dopiero po 20 minutach Polacy zaczęli łapać odpowiedni rytm. Najpierw ładnie podłączył się Sadlok. Potem ładnie dośrodkował kapitan Polaków, Maciej Iwański. Ale to nie przyniosło jeszcze efektu bramkowego.

W końcu, w 25. minucie ładną akcję przeprowadził Maciej Rybus, dośrodkował na długi słupek, a zamknął ją Jacek Kiełb. Sędzia jednak stwierdził, że wcześniej faulowany w polu karnym był Dawid Nowak, bramki nie uznał i podyktował rzut karny. Skutecznie zamienił go na bramkę Robert Lewandowski. Było to dla niego czwarte trafienie dla narodowej drużyny.

Ta bramka rozluźniła młodych Polaków, akcje były coraz płynniejsze. Jedno z takich właśnie rozegrań skończyło się drugim trafieniem Roberta Lewandowskiego, któremu asystował Iwański. Po tej bramce Polacy od razu ruszyli do kolejnych ataków, zapominając o obronie. Ładnie przeprowadzona kontra przez naszych rywali skończyła się niespodziewanie bramką dla Singapuru, a jej zdobywcą w 39. minucie był Shi.

Kiedy wydawało się, że pierwsza część meczu zakończy się wynikiem 2:1, obrońcom urwał się Lewandowski, został sfaulowany w polu karnym, a skutecznie na bramkę zamienił go Iwański. Tak więc do przerwy było 3:1.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.