Facebook Google+ Twitter

Puchar Narodów Afryki. Faraonowie kontra Czarne Gwiazdy

W niedzielnym finale Pucharu Narodów Afryki zmierzą się drużyny, które przed rozpoczęciem turnieju należały do grona faworytów. W dwóch poprzednich edycjach PNA zwyciężali Egipcjanie. Wszystko wskazuje na to, że po raz trzeci z rzędu okażą się najlepszą drużyną na Czarnym Lądzie.

Grupowe zmagania

Logo Pucharu Narodów Afryki. / Fot. screenEgipcjanie błyskawicznie przeszli pierwszą rundę rozgrywek. Rywalom zaaplikowali siedem bramek, tracąc zaledwie jedną. Już pierwsze spotkanie z Nigerią wskazywało na ogromny potencjał podopiecznych Hassana Shehata. Szczególna uwagi rywali koncentrowała się na pomocniku Gedo i napastniku Motaeb. Obaj zdobyli po dwie bramki w rozgrywkach grupowych.

"Czarne Gwiazdy" z pewnymi problemami awansowały do ćwierćfinału. Najpierw otrzymały solidną lekcję futbolu od piłkarzy Wybrzeża Kości Słoniowej, po czym dość szczęśliwie zwyciężyły w "spotkaniu o wszystko" z drużyną Burkina Faso. Bramkę na miarę awansu zdobył syn wybitnego Abedi Pele, Andre "Dede" Ayew. Gdyby jednak zawodnikom z Burkina Faso sprzyjało więcej szczęścia, to oni zagraliby w kolejnej rundzie. Należy także dodać, że drużyna Ghany rozegrała tylko dwa spotkania (z rozgrywek wycofała się reprezentacja Togo, po zamachu angolskich separatystów), zdobywając w każdym po jednej bramce.

Emocjonujące ćwierćfinały

 / Fot. BRUNO FONSECA /PAPW drugiej rundzie reprezentacja Ghany trafiła na gospodarzy turnieju drużynę Angoli. Stadion wypełniony do ostatniego miejsca, turniejowa tradycja, kiedy to gospodarz odpada z rywalizacji z reguły dopiero w półfinale. Wszystko przemawiało za Angolą. Jednak już po kwadransie Asamoah Gyan cieszył się z prowadzenia Ghany. W dalszej części spotkania bezskutecznie atakowali reprezentanci Angoli. "Czarne Antylopy" pomimo wielu okazji bramkowych, niezbyt pewnej postawy obrońców Ghany a nawet doliczonych niemal ośmiu minut do regulaminowego czasu gry, musiały uznać wyższość przeciwników.

Spotkanie Egiptu z Kamerunem wielu ochrzciło mianem przedwczesnego finału. Wszak obie drużyny dwa lata temu rywalizowały o złoto. Wówczas górą byli "Faraonowie". Ten ćwierćfinał przejdzie do historii nie tylko afrykańskiej, ale światowej piłki nożnej. Nie dlatego, że zawodnicy zaprezentowali bajeczne zagrania czy dryblingi. Sprawcą całego zamieszania jest kapitan Egiptu Ahmed Hassan. W spotkaniu z Kamerunem zdobywca trzech bramek. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pierwszą strzelił bramkę samobójczą, drugą, fenomenalnym uderzeniem doprowadził do remisu, trzecią zaś w dogrywce uwieńczył awans "Faraonów". Jednak przy tym golu piłka nie przekroczyła linii bramkowej. Postawa sędziów na PNA daje dużo do myślenia, zwłaszcza przed zbliżającymi się Mistrzostwami Świata w Republice Południowej Afryki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.