Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

31813 miejsce

Puchar Niemiec. Nieskuteczny Lewandowski. Borussia w finale!

Borussia Dortmund po bardzo nieskutecznym meczu w półfinale Pucharu Niemiec ostatecznie pokonała Greuther Furth 1:0 (0:0, 0:0). Bramkę na wagę finału zdobył w ostatniej minucie dogrywki Ilkay Gundogan. W spotkaniu wystąpiło trzech reprezentantów Polski: Piszczek, Błaszczykowski i Lewandowski.

 / Fot. EPA/DAVID EBNEROprócz obrony mistrzostwa Niemiec wielkim celem dla Borussii w tegorocznym sezonie jest zdobycie Pucharu Niemiec, którego dortmundczycy nie zdobyli od ponad dwudziestu lat. Przeciwnik jednak był nie byle jaki, obecny lider 2. Bundesligi Vgg Greuther Furth. Zespół, który jest niezwykle mocny, szczególnie na swoim stadionie.

W wyjściowym składzie Borussii od pierwszych minut zagrało trzech reprezentantów Polski - Jakub Błaszczykowski, Łukasz Piszczek i Robert Lewandowski. Szczególnie na bramkostrzelnego snajpera mistrza Niemiec liczył trener Jurgen Klopp.

Od pierwszych minut wielką przewagę mieli mistrzowie Niemiec, którzy byli zdecydowanym faworytem meczu. Borussia jednak nie radziła sobie z defensywą rywala i zmarnowała trzy bardzo dobre okazje do zdobycia gola. W 31. minucie Kagawa po świetnej serii zagrań z pierwszej piłki pomiędzy Błaszczykowskim, Piszczkiem i Grosskreutzem, znalazł się sam na sam z Gruenem. Japończyk uderzył w dogodnej sytuacji, strzelił ponad bramką. Kilka minut później Błaszczykowski perfekcyjnie dograł w pole karne. Kagawa przepuścił piłkę do Lewandowskiego, a ten zamiast strzelać z pierwszej piłki, zdecydował się na drybling i skończyło się na strachu. Aktywny w pierwszej połowie był Błaszczykowski, który miał również swoją szansę na bramkę. Pomocnik reprezentacji Polski pod koniec pierwszej połowy zdecydował się jednak na strzał z woleja. Kuba był kompletnie nieprzygotowany i piłka nie trafiła w światło bramki.

Druga odsłona to do pierwszych akcji prawdziwy napór zespołu gości. Liderzy Bundesligi byli jednak bardzo nieskuteczni. W 56. minucie Lewandowski doskonale zagrał w polu karnym na główkę do Grosskreutza i Grun z największym trudem fantastyczną interwencją uratował gospodarzy od straty gola. Minutę później kolejna kontra Borussii mogła skończyć się wreszcie upragnionym golem. Lewy zagrał do Grosskreutza na wolne pole, a ten do Kagawy na środek pola karnego. Japończyk jednak po raz kolejny w tym meczu fatalnie przestrzelił i nadal mieliśmy bezbramkowy remis. Frustracja w drużynie mistrza Niemiec była coraz większa, o czym najlepiej świadczy sytuacja z 82. minuty. Gundogan zastąpił Svena Bendera, ale Niemcowi chyba nie spodobała się decyzja trenera i schodząc z boiska, zaczął wygrażać trenerowi. Do końca regulaminowego czasu kibice nie doczekali się bramek i sędzia zarządził dogrywkę.

W dodatkowym czasie bliski zaskoczenia Romana Weidenfellera był Heinrich Schmidtgala, ale piłka po jego strzale z rzutu wolnego minimalnie minęła słupek bramki Borussii. W drugiej cześć dogrywki Polskiego snajpera zmienił Ivan Perisić. Przez ostatnie 15 minut żadna z drużyn nie chciała ryzykować i wszystko wskazywało na to, że losy spotkania rozstrzygną rzuty karne. Wtedy w ostatniej akcji meczu nieskuteczny Gundogan zdobył zwycięskiego gola, w pełni rehabilitując się za niezbyt udany występ. Borussia po wielkich mękach ostatecznie pokonała Greuther Furth i zagra w finale Pucharu Niemiec, w którym zmierzy się ze zwycięzcą meczu Borussia Moenchengladbach - Bayern Monachium.

Greuther Fuerth: Gruen (118' Fejzić) - Nehrig, Kleine, Mavraj, Schmidtgal - Klaus (85' Asamoah), Fuerstner, Prib, Sararer - Occean, Noethe (69' Zillner).

Borussia Dortmund: Weidenfeller - Piszczek, Subotić, Hummels, Schmelzer - Bender (82' Gundogan), Kehl - Błaszczykowski, Kagawa (70' Barrios), Grosskreutz - Lewandowski (106' Perisić).

Greuther Furth - Borussia Dortmund 0:1
Bramka: Ilkay Gundogan 120'

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

kibic
  • kibic
  • 21.03.2012 15:54

Nie chodzi o kwestie językową. Czy w angielskim, czy po polsku - piszesz: "W 31. minucie Kagawa po świetnej serii zagrań z pierwszej piłki pomiędzy Błaszczykowskim, Piszczkiem i Grosskreutzem, znalazł się sam na sam z Fejzićem. "

Fejzic wszedł na boisko dopiero 2 minuty przed końcem dogrywki... :)

Nosząc tytuł "redaktora" powinieneś nieco bardziej zwracać uwagę na merytoryczną stronę Twoich relacji...

Komentarz został ukrytyrozwiń

E.A - DZIEKI ZA SUGESTIE ALE W TYM MOMENCIE BARDZIEJ POROZUMIEWAM SIE JEZYKIEM ANGIELSKIM
NIZ POLSKIM S TAD BLAD. O MOJA EDUKACJE NIE MUSISZ SIE MARTWIC Z CALA PEWNOSCIA JEST ZACZNIE LEPSZA NIZ TWOJA, CO WIDAC Z TWOICH KOMENTARZY- SERDECZNIE POZDRAWIAM

Komentarz został ukrytyrozwiń
(po)ruta
  • (po)ruta
  • 21.03.2012 09:10

Dobrze mówił ten niemiec (nie pamiętam jak się nazywa) że Lewandowski to partacz i marnuje 100% okazje !!! Dla mie lewy to lewus, nie żadna gwaizda - no, na (po)lskie warunki, gdzie gwiazdą jest (po)kraczny ryży matoł kopacz, to lewy jest jakąś tam gwiazdą ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
E.A. Mierzwa
  • E.A. Mierzwa
  • 21.03.2012 08:01

Panie Redaktorze, nie wiedziałem, ze Borusi grają kobiety. Któraż to z Polek zagrała w tej drużynie skoro pisze Pan :"troje reprezentantów".... To jest żenujące! Co Pan robił na lekcjach polskiego w szkole podstawowej, bo dalej Pan chyba nie dolazł?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.