Facebook Google+ Twitter

Puchar Polski: ŁKS wygrał z OKS Start Otwock tylko 1:0

  • Źródło: Dziennik Łódzki
  • Data dodania: 2007-09-27 09:57

Choć ŁKS i Start Otwock dzielą trzy klasy rozgrywkowe, kibice na małym stadionie w podwarszawskiej miejscowości do 69. minuty mogli wierzyć, że ich ulubieńcy pokonają pierwszoligowców. Honor łódzkiej drużyny uratował Paulinho.

 / Fot. Dziennik Łódzki- Dla nas to bardzo niewygodny mecz, bo jak wygramy, to nikt nie zauważy, a jak przegramy, to cała Polska będzie się śmiała - mówił przed meczem trener ŁKS Wojciech Borecki. Przyjazd ełkaesiaków do podwarszawskiego miasteczka wywołał bardzo duże zainteresowanie. Na trybuny wybrało się 3 tysiące kibiców, a duża grupa pozostała przed stadionem. - To rekord frekwencji w historii OKS - entuzjazmował się stadionowy spiker. Mały Otwock najechali politycy, chętnie pokazujący się na imprezach w przedwyborczym okresie. Na trybunie honorowej musieli ściskać się m.in. wojewoda mazowiecki, podsekretarze stanu różnych ministerstw i lokalni notable. Był nawet witany owacyjnie proboszcz miejscowej parafii. Wszyscy ściskali kciuki za ubranych w żółte stroje otwockich piłkarzy.

Od pierwszych minut atakowali łodzianie, ale cofnięci piłkarze Startu i nierówna murawa powodowały, że spięć pod bramką Dawida Bułki było bardzo mało. - Nie ukrywam, że spodziewałem się, że miejscowi będą grać ambitnie, ale zaskoczyli mnie zdyscyplinowaniem taktycznym - mówił Borecki. Przed meczem łódzki trener gorąco wyściskał się z Bułką, którego prowadził w Podbeskidziu Bielsko-Biała. - To zdolny zawodnik - chwalił Bułkę Borecki. A otwocki bramkarz przed meczem życzył Boreckiemu... takiego horroru, jak w sobotę w Lubinie. - I mam nadzieję, że to my wygramy - mówił.

Bułka w Otwocku jest bohaterem, bo świetnie bronił w poprzedniej rundzie Pucharu Polski, gdy OKS Start eliminował beniaminka Orange Ekstraklasy Polonię Bytom. W pierwszej połowie nie miał zbyt wiele pracy, a raz pokonał go jego partner z drużyny James Oamen, ale arbiter chwilę wcześniej gwizdnął. Niestety, sędzia Tomasz Mikulski popełnił błąd, bo wprawdzie atakujący bramkę gospodarzy Paulinho był na pozycji spalonej, ale nie zdążył dojść do piłki, zanim Oamen strzałem z 27 metrów pokonał Bułkę. Więcej okazji w pierwszej części spotkania łodzianie nie mieli. Kilka razy wbiegli w pole karne, ale dośrodkowania do Marcina Klatta były niedokładne. Strzałów z wolnych próbował Miroslav Opsenica, ale albo bronił Bułka, albo piłka mijała bramkę. Gospodarze mieli tylko jedną szansę. W 35 minucie były ełkaesiak Marcin Danielewicz świetnie podał do wychodzącego sam na sam z Witoldem Sabelą Christiata Okafora-Agu, ale Nigeryjczyka zdołał dogonić Tarik Cerić.

Kilkunastu kibiców ŁKS, którzy wybrali się do Otwocka, skandowało nazwisko kapitana Startu Marcina Danielewicza, wciąż pamiętanego przy al. Unii jako strzelca gola w zwycięskim meczu z Widzewem. - Szkoda, że pamięta się mnie tylko z powodu jednego gola - żartował Danielewicz. - Fajnie było znów zagrać z ŁKS. Wróciły przyjemne wspomnienia. Zaraz po przerwie ŁKS rzucił się do zdecydowanych ataków. Widać rozmowa w szatni z trenerem dobrze podziałała na łodzian, którzy w ciągu kilku minut mieli cztery okazje do zdobycia prowadzenia. Dwie z nich zmarnował Cerić, który w 50 minucie znalazł się tuż przed Bułką po dośrodkowaniu Opsenicy, ale nie oddał strzału, a trzy minuty później nie sięgnął piłki po dobrym zagraniu Łukasza Trałki. Okazję po podaniu aktywnego Opsenicy miał także Marcin Klatt, który jednak, podobnie jak podczas wszystkich dotychczasowych występów w ŁKS, raził nieskutecznością. Na sam koniec oblężenia bramki Startu z dystansu strzelał Sebastian Przybyszewski, a jego uderzenie obronił otwocki bramkarz.

W 67. minucie słabo grający łodzianie mogli zostać dotkliwie ukarani. Po olbrzymim zamieszaniu w polu karnym ŁKS Piotr Sobótka strzelał z kilku metrów, ale trafił w słupek. To chyba otrzeźwiło podopiecznych Boreckiego, bo już dwie minuty później było 1:0. Ładną kontrę prawą stroną wyprowadził Szczot, zagrał przed bramkę do Paulinho, a Brazylijczyk z bliska wepchnął piłkę do siatki.

To załamało ambitnych do tej pory liderów mazowieckiej czwartej ligi, którzy nie potrafili już zagrozić łodzianom. Do ostatnich minut sytuacje bramkowe mieli już tylko pierwszoligowcy, ale Klatt i Paweł Budniak nie potrafili pokonać Bułki. Raz bramkarza Startu próbował zaskoczyć otwocki obrońca Piotr Dworski, ale... trafił w słupek. - My puchar traktowaliśmy jako przygodę, a po zakończeniu przygody z piłką kilku moich zawodników będzie mogło chwalić się, że zagrało z tak renomowanym rywalem - mówił trener Startu Cezary Moleda. A Danielewicz nie ukrywał, że obie drużyny dzieli przepaść. - My mogliśmy wygrać tylko ambicją, bo umiejętności piłkarze ŁKS mają większe - przyznał.

OKS Start Otwock – ŁKS 0:1

0:1 - Paulinho (69)
OKS Start: Bułka - Dworski, Ura, Oamen, Groszek (80, Wysocki) - Tlaga (84, Potera), Szafranek (72, Stasiuk), Danielewicz, Piotr Stańczuk, Sobótka - Okafor-Agu. Trener: Cezary Moleda.

ŁKS: Sabela - Przybyszewski, Cerić, Woźniczka, Komorowski - Szczot, Trałka, Paulinho (80, Budniak), Dąbrowski (59, Andreson), Opsenica (75, Sikora) - Klatt. Trener: Wojciech Borecki.

Żółte kartki: Ura, Oamen (Start), Szczot, Trałka, Klatt (ŁKS). Czerwona kartka: Ura (w 90 minucie po drugiej żółtej).

Sędzia: Tomasz Mikulski (Lublin).
Widzów 3 tys.

* * * * *


Z Koroną bez Kłosa


W sobotę ŁKS zagra na własnym stadionie z Koroną Kielce. Wszystko wskazuje na to, że zabraknie Tomasza Kłosa, który z powodu kontuzji pleców musiał zejść w przerwie ostatniego meczu ligowego w Lubinie, a do Otwocka nawet nie przyjechał.
K. W.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.