Facebook Google+ Twitter

Puchar Polski. Skra pierwszym finalistą

Siatkarze PGE Skry Bełchatów zostali pierwszymi finalistami turnieju Enea Cup 2011. W rozgrywanym na warszawskim Torwarze spotkaniu półfinałowym pokonali bez większych problemów Asseco Resovię 3:1.

 / Fot. PAPChoć premierowa odsłona rozpoczęła się od prowadzenia Resovii 2:0, to później dominowali już tylko bełchatowianie. Dość powiedzieć, że przed pierwszą przerwą techniczną dali zdobyć rywalom jedynie jeden punkt. Wszystko za sprawą „bombardującego” rzeszowian zagrywką Mariusza Wlazłego.

Sytuacja niewiele zmieniła się w następnych fragmentach. Mocny serwis dołożył Bartosz Kurek, a po stronie Asseco widać było gołym okiem dużą niemoc w ataku. Choć Michał Baranowicz „czyścił” siatkę, to jego koledzy tego nie wykorzystywali. Na lewym skrzydle piłki nie potrafił skończyć Matej Cernić, zaś Gyorgi Grozer często popełniał błąd przejścia linii – czy to ataku, czy też końcowej, przy zagrywce.

Przy stanie 19:10 było już wiadomo, kto zwycięży w tej części. Niemniej, mistrzowie Polski kilka razy się pomylili i różnica została nieznacznie zniwelowana, lecz w samej końcówce zespół z Podkarpackiego „pogrążył” serwisem Michał Winiarski, notując dwa asy.

Druga partia miała już zdecydowanie inny przebieg, ponieważ Resovia zaczęła odrabiać straty już od pierwszych akcji. Gdy wydawało się, że przypadkowa obrona Skry zakończy się przebiciem na drugą stronę, Bartosz Kurek podjął ryzyko i wbił „gwoździa”. Sędziowie przyznali jednak punkt rzeszowianom, bowiem chwilę wcześniej Miguel Falasca dotknął antenki, co wykazała powtórka wideo. Na pierwszą przerwę techniczną podopieczni Ljubomira Travicy schodzili z prowadzeniem 8:6. Wyraźnie rozegrał się Matej Cernić, któremu rozgrywający wystawiał sporo piłek.

Bełchatowianie starali się odrobić straty, ale nie robili przeciwnikowi takich szkód zagrywką.
Zaczęli popełniać też więcej błędów, mieli problemy ze skończeniem ataku. Nic więc dziwnego, że to Resovia na drugiej przerwie znów miała przewagę, tym razem pięciopunktową.
Już po chwili o przerwę poprosił serbski szkoleniowiec, bowiem Winiarski zatrzymał włoskiego przyjmującego na pojedynczym bloku, a Daniel Pliński zaserwował asa. Skra wyszła na prowadzenie - po spektakularnym bloku Mariusza Wlazłego na Alehu Akhremie było już 20:18. Ostatni punkt w tej partii zdobył atakujący Mistrza Polski.

Trzeci set miał najbardziej wyrównany przebieg ze wszystkich do tej pory rozegranych. Do drugiej przerwy technicznej toczyła się walka punkt za punkt. Żadnej z ekip nie udało się wyjść na zdecydowane prowadzenie. Rzeszowianie nadal popełniali sporo błędów, zwłaszcza w ofensywie, lecz niwelowali je po części skutecznym blokiem.

Gracze Skry z kolei nadal spisywali się dobrze na siatce i wykorzystywali każdą ze swoich okazji. W ważnym momencie, przy stanie 17:17, zablokowany został Bartosz Kurek. Wtedy o czas poprosił Jacek Nawrocki. Kilka chwil później szkoleniowiec powtórzył tę decyzję, po tym jak asem serwisowym popisał się Rafał Buszek, który wszedł na boisko w miejsce Aleha Akhrema.

Bełchatowianie doprowadzili jednak do remisu. Przy stanie po 21 doszło do kontrowersyjnej sytuacji – mistrzowie Polski zablokowali Buszka, atakującego z szóstej strefy. Początkowo sędziowie przyznali punkt Resovii, ale Skra poprosiła o challenge. Arbitrzy stolikowi jednak… pomylili się przy weryfikacji, gdyż zawodnicy PGE dotknęli siatki wcześniej niż piłka odbiła się od parkietu.

Po następnych wymianach wynik powrócił jednak do stanu remisowego. Wówczas przerwę chciał wziąć Jacek Nawrocki, jednakże… wykorzystał już dwie i otrzymał żółtą kartkę za przedłużanie gry. Doszło więc do długiej walki na przewagi, zakończonej ostatecznie przez Asseco.

Czwartą część od mocnego uderzenia rozpoczęli bełchatowianie, wygrywając na pierwszej przerwie technicznej zdecydowanie, bo czterema „oczkami”. Sytuacja wróciła więc do stanu z pierwszych dwóch partii. Potem różnica na korzyść Skry jeszcze się powiększyła, nawet do siedmiu punktów (13:6), na co zareagował Ljubo Travica, biorąc czas.

Rzeszowianie nie byli już raczej w stanie odwrócić losów tej odsłony, więc i całego meczu. Mistrzowie Polski spokojnie utrzymywali prowadzenie, nie popełniając prostych błędów i skupiając się na swoich poczynaniach. Większe doświadczenie najbardziej utytułowanego zespołu kraju w ostatnich latach pozwoliło zwyciężyć bardzo pewnie, 25:16.

MVP meczu został Mariusz Wlazły, atakujący Skry.
PGE Skra Bełchatów – Asseco Resovia Rzeszów 3:1 ( 25:15, 25:22, 30:32, 25:16 )

Skra: Falasca, Winiarski, Pliński, Wlazły, Kurek, Możdżonek, Zatorski (libero) oraz Wnuk, Bąkiewicz, Woicki

Asseco: Baranowicz, Cernić, Perłowski, Grozer, Akhrem, Millar, Ignaczak (libero) oraz Buszek, Mika, Kosok, Józefacki, Kowalski

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.