Facebook Google+ Twitter

Puchar UEFA: Bayer wygrał, jednak nie awansował do półfinału

W pierwszym meczu ćwierćfinałowym Pucharu UEFA Zenit Sankt Petersburg podejmował Bayer Leverkusen. Po ciekawym spotkaniu Bayer pokonał Zenit 1:0, jednak nie awansował do 1/2 finału, ponieważ w pierwszym spotkaniu padł wynik 4:1 dla Zenitu.

Zespół z Leverkusen do Rosji przyjechał bardzo przemeblowany, co spowodowało, że mecz wydawał się być tylko przypieczętowaniem awansu mistrza Rosji. Na boisku od pierwszej minuty zabrakło w Bayerze zawodników takich, jak: Arturo Vidal, Stefan Kiessling, Simon Rolfes, Theofanis Gekas czy Sergiej Barbarez. Zenit zaś wystawił do boju w miarę optymalny skład.

Mecz zaczął się dość niespodziewanie, bo już w 4. minucie po błędzie obrony Zenita, przed szansą pokonania bramkarza Petersburga Wiaczesława Małafiejewa stanął inny Rosjanin Dimitry Bułykin. Po tej akcji szkoleniowiec gospodarzy postanowił wyładować się na swoich zawodnikach. Podziałało to mobilizująco na ekipę rosyjską, czego efektem był dobry kontratak zakończony jednak niecelnym strzałem. Pierwsze minuty, oprócz tej jednej akcji, nie były zadowalające i świadczyły o tym, że ani jednemu, ani drugiemu zespołowi nie zależy na przeforsowywaniu tempa. Kolejna ciekawa kontra została wyprowadzona przez Rosjan w 17. minucie, ale nie zakończyła się ona bramką. W odpowiedzi kibicie obejrzeli piękne zagranie Paula Freiera do Gonzalo Castro, który precyzyjnym dośrodkowaniem na pełnej szybkości dograł piłkę na głowę aktywnego Dimitryja Bułykina, a ten ładnym strzałem pokonał Małafiejewa. Po 18 minutach na stadionie w Petersburgu pachniało sensacją. Choć ani Zenit się tą stratą bramki nie zmartwił, ani Bayer zbytnio nie ucieszył po jej strzeleniu.

Po tych minutach oczekiwania kibiców rosły, a poziom gry się nie zmieniał. Cały czas piłkarze grali niedokładnie. Z każdą minutą klarowała się coraz większa przewaga gości. W 30. minucie znów o sobie przypomniał Zenit. Po dobrym zagraniu z rzutu wolnego po raz pierwszy został w bramce zatrudniony Rene Adler. Jednak nadal wynik brzmiał 0:1. W 38. minucie doszło do niecodziennej sytuacji. Świadomi swojej słabości gracze gospodarzy przez prawie 30 sekund nie kwapili się z rozpoczęciem gry. Poza tym, co ciekawe, w ciągu pierwszych 40 minut nie oddali ani jednego strzału na bramkę. Do końca pierwszej części wynik nie uległ zmianie i po bezbarwnych, bo tak należy te 45 minut nazwać, wynik był bezpieczny dla Zenitu i dawał pewny awans. W tej połowie obejrzeć mogliśmy więcej fauli i złośliwości ,a mniej prawdziwego futbolu.

Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia. W 47. minucie z rzutu wolnego próbował zaskoczyć (strzałem minimalnie niecelnym) ukraiński gwiazdor Zenitu Anatolij Tymoszuk. Gołym okiem można było zauważyć większą motywację w poczynaniach gospodarzy. Dwie minuty później kolejną żywą akcję przeprowadził Zenit, jednak została ona czujnie powstrzymana przez defensorów niemieckich. W ciągu sześciu pierwszych minut drugiej połowy piłkarze rosyjskiego klubu stworzyli sobie więcej szans do strzelenia gola niż w całej pierwszej części gry. Z każdą upływającą minutą Zenit coraz bardziej pokazywał swoją wyższość. 54. minuta to kolejna szansa na 1:1. Tym razem z rzutu wolnego swoją 9. bramkę chciał strzelić popularnym rogalem Pavel Pogrebjnak.

W 58. minucie meczu mógł paść gol samobójczy, ale w ostatniej chwili gracz Bayeru wybił piłkę na rzut rożny. Po wszystkich czterech rzutach rożnych mogły paść bramki dla Zenita, jednak cudów dokonywał bramkarz Bayeru, Rene Adler. Bez wnikliwej analizy nawet laik powiedziałby, że druga połowa w pierwszych minutach była o wiele lepsza od całej pierwszej, nawet licząc strzeloną bramkę. W 68. minucie trener Bayeru, Michael Skibbe postawił wszystko na jedną kartę i wprowadził Stefana Kiesslinga. Wielką szansę na zmianę wyniku Zenit miał 5 minut później, ale prosty strzał w środek bramki wyłapał bez problemu Adler. Najdramatyczniejszy moment spotkania przypadł na 84. minutę. Wtedy w polu karnym Bayeru padł jak ścięty jeden z zawodników Zenitu, a sędzia Mejuto Gonzalez bez wahania wskazał na "wapno". Jednak chwilę później do bramki strzeżonej przez Adlera nie trafił Tymoszuk. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie i mimo wygranej w drugim meczu Bayer nie awansował do 1/2 finału.

Zenit oczekuje więc teraz na swojego rywala półfinałowego, a będzie to zwycięzca potyczki między Getafe a Bayernem Monachium.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Chodziło mi, że awans Bayeru w kontekście dwumeczu. Sądzę, że przed spotkaniem na BayArena nikt nie stawiał na Zenit. To Niemcy byli faworytami.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 11.04.2008 02:38

Mikołaj: jak awans Bayeru nie mógł być sensacją, skoro Zenit wygrał pierwszy mecz aż 4:1 i to na BayArena w Leverkusen? między tymi zespołami nie ma aż tak kolosalnej różnicy, żeby po takim rezultacie Bayer jechał do Sankt Petersburga jako faworyt dwumeczu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Po 18 minutach na stadionie w Petersburgu pachniało sensacją"

Nie zgadzam się. Każdy kto się coś zna mógł przypuszczać, że Zenit nie zagra na 100%. Zresztą awans Bayeru nie byłby żadną sensacją.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.