Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

163940 miejsce

Puchar UEFA: Lech zremisował i gra dalej

Bramek nie było, jest za to awans. Lech Poznań nie zagrał w rewanżu z Grasshoppers Zurich tak porywająco jak w pierwszym meczu, ale dzięki sześciobramkowej zaliczce mógł sobie pozwolić na remis 0:0.

Zwycięzca dwumeczu był już właściwie znany przed rozpoczęciem spotkania rewanżowego. Przed dwoma tygodniami Lech nie dał gościom ze Szwajcarii żadnych szans, zwyciężając na Bułgarskiej aż 6:0. Rewanż miał więc być czystą formalnością – i momentami mogło się wydawać, że rzeczywiście tak jest.

Pierwsza ciekawa akcja miała miejsce dopiero po kilkunastu minutach, gdy Hernan Rengifo uderzał głową w sam środek bramki gospodarzy. Nieco później, w podobnej sytuacji pod drugą bramką bez zarzutu spisał się bramkarz Lecha, Krzysztof Kotorowski.

Poznaniacy mogli objąć prowadzenie w 24. minucie – z rzutu wolnego zaskakująco uderzył Semir Stilić i wydawało się, że piłka musi wpaść do bramki, jednak kapitalną interwencją popisał się bramkarz Grasshoppers, Eldin Jakupović. W całym meczu gracze Lecha stworzyli jeszcze jedną znakomitą okazję, gdy po podaniu z głębi pola sam na sam z Jakupovicem znalazł się Grzegorz Wojtkowiak. Obrońca, pozostający ostatnio w kręgu zainteresowań Leo Beenhakkera, spanikował jednak i zamiast strzelać, niepotrzebnie szukał podaniem kolegów z zespołu.

Druga połowa należała jednak do gospodarzy. Zawodnicy Grasshoppers raz po raz dochodzili do strzeleckich sytuacji i nękali Kotorowskiego uderzeniami z różnych pozycji. Sygnał do ataku dał już pod koniec pierwszej części gry Raul Bobadilla z Argentyny, który zwiódł dwóch obrońców, lecz przegrał pojedynek z Kotorowskim. Później jeszcze dwukrotnie próbował zaskoczyć poznańskiego bramkarza – raz uderzeniem z dystansu, a raz strzałem głową. Gola jednak nie zdobył. Kotorowski nie dał się też pokonać Dembie Touré z Senegalu.

Lechici, mając spokojną zaliczkę z pierwszego spotkania, rzadko decydowali się na atakowanie bramki szwajcarskiej ekipy. W końcówce spotkania bez powodzenia strzelali Tomasz Bandrowski oraz wprowadzony chwilę wcześniej Jakub Wilk. Można było odnieść wrażenie, że podopieczni Franciszka Smudy myślami byli już w Gdyni, gdzie za trzy dni zmierzą się z Arką w spotkaniu ligowym.

W ostatnich minutach gra zaostrzyła się, dochodziło do ostrych wymian słownych i starć bez piłki między zawodnikami obu drużyn, w czym najbardziej celował kapitan Grasshoppers, Ricardo Cabanas. Arbiter nie był jednak, na szczęście, zmuszony sięgać po czerwone kartki. Wynik do końca pozostał bezbramkowy, co dało Lechowi bezproblemowy awans do I rundy Pucharu UEFA – ostatniej przeszkody przed fazą grupową.

Warto wspomnieć, że mecz rozegrano nie w Zurychu, tylko w St. Gallen. Powodem takiej sytuacji jest lekkoatletyczny mityng Golden League, który jutro odbędzie się na stadionie Zurich Letzigrund. Obiekt w St. Gallen świecił więc pustkami, a lechici bardziej czuli się jak u siebie niż na wyjeździe dzięki grupie ponad tysiąca fanów z Poznania.

Grasshoppers Zurich – Lech Poznań 0:0

Sędziował: Christoforos Zografos (Grecja).
Żółte kartki: Calla, Bobadilla – Injac, Henriquez.

Grasshoppers Zurich: Eldin Jakupovic - Boris Smiljanić, Josip Colina, Guillermo Vallori, Lalom Bongo (46. Johan Berisha) - Rolf Feltscher, Ricardo Cabanas (76. Davide Calla), Steven Zuber (69. Senad Lulić), Demba Touré, Nzuzi Bundebele - Raul Bobadilla.

Lech Poznań: Krzysztof Kotorowski - Grzegorz Wojtkowiak, Bartosz Bosacki, Manuel Arboleda, Luis Henriquez - Sławomir Peszko (58. Robert Lewandowski) , Rafał Murawski, Semir Stilić (82. Jakub Wilk), Dimitrije Injac, Tomasz Bandrowski - Hernan Rengifo (88. Piotr Reiss).

Zobacz jak dziś radziła sobie Legia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.