
I właśnie dziś o godzinie 20, na stadionie Marcel Picot, rozpocznie się mecz fazy grupowej piłkarskiego Pucharu UEFA, w którym francuskie Nancy zmierzy się z krakowską Wisłą. Z kolei wczoraj wieczorem, w porze dzisiejszego spotkania, wicemistrzowie Polski zapoznali się z obiektem Nancy. Trenowali niespełna godzinę i kwadransik. Jak zwykle w takich przypadkach zajęcia miały charakter typowo rozluźniający.
Marcin Baszczyński tak scharakteryzował stadion i dzisiejszego przeciwnika: – Murawa bardzo dobra. Stadionik generalnie bardzo fajny, kameralny. Trybuny są blisko murawy, czyli powinna być wrzawa, ale przecież o to chodzi. Odnośnie zaś Nancy, to jest innym zespołem niż Blackburn. Siła Francuzów tkwi w poczynaniach zespołowych. Jesteśmy jednak na to przygotowani i... zobaczymy. Natomiast Paweł Brożek martwił się trochę swoistą indolencją w meczach wyjazdowych: – Za wyjątkiem Iraklisu, nie potrafimy w tej rundzie zwyciężać na wyjazdach. Ale przecież ta zła passa kiedyś się skończy. Dlaczego nie akurat dziś? Jednakże na pewno nie będzie łatwo przełamać defensywy rywali. W destrukcji są bowiem rzeczywiście bardzo mocni. Czyli raczej nie będziemy się "pchali" środkiem, ale próbowali akcji skrzydłami. Przecież potrafimy to robić!
Oby tylko krakowianom nie było zbyt... zimno. Temperatura w Nancy oscyluje bowiem - wieczorami - wokół 5-6 stopni Celsjusza, a w nocy spada do 1-2! Wiślacy zaś nie zabrali ze sobą ciepłych kurtek.
Głos zabrał też trener Dragomir Okuka, stwierdzając: – To nic odkrywczego, że czeka nas niezwykle trudne zadanie. Nancy to jest przecież bardzo dobry zespół, który absolutnie nie przez przypadek jest aż na trzecim miejscu w lidze francuskiej. Nancy gra twardo, agresywnie, zespołowo. Nie ma może gwiazd, ale dysponuje wyrównanym i szerokim składem. Chcąc osiągnąć dobry rezultat musimy odpowiedzieć ich bronią. I na pewno nie będzie to z naszej strony ultradefensywa.
Wojciech Batko
PT