Facebook Google+ Twitter

Puchar zostaje w Warszawie. Legia obroniła tytuł

Dziś w Kielcach Legia Warszawa pokonała drużynę Ruchu Chorzów, wygrywając 3:0. Drużyna z Warszawy obroniła tym samym tytuł zdobywcy Pucharu Polski.

Obie drużyny wciąż zaciekle walczą w lidze o tytuł Mistrza Polski. W dzisiejszym meczu oglądaliśmy tylko jedną ekipę, ponieważ przez większą część spotkania drużyna Ruchu stanowiła tylko tło.

Od początku spotkania Legia dała do zrozumienia, że chce dziś zwyciężyć. Szybko osiągnęła widoczną przewagę, którą przypieczętowała bramką Daniela Ljuboji w 8. minucie.

Wydawało się, że od tego momentu Ruch ruszy do odważniejszego ataku, ponieważ nie ma już co bronić. Chorzowianie jednak nie wyciągnęli wniosków z tak szybko straconej bramki. Ich zachowanie na boisku wskazywało na to, że nie radzą sobie z grą obronną Legii. Jedyne groźne sytuacje, jakie sobie stworzyli, to stałe fragmenty gry.

Legia, mimo że zdobyła szybko bramkę, wciąż groźnie atakowała. W 29. minucie legioniści zdobyli drugą bramkę, na szczęście dla chorzowian gol ten padł ze spalonego.

Ale jak to mówią, "co się odwlecze, to nie uciecze". Skoro nie udało się w 29., to udało się 41. minucie. Prowadzenie Legii podwyższył Miroslav Radovic.

A więc na przerwę w Kielcach mieliśmy wynik 2:0.

Na początku drugiej części spotkania okazało się, że podopiecznym Waldemara Fornalika jednak zależy. Było widać w nich sporą chęć na strzelenie bramki kontaktowej i powrót do rywalizacji.

Niestety, jak to w piłce często bywa niewykorzystane sytuacje lubią się marnować. Legia na akcje Ruchu odpowiedziała akcją Michała Żyry w 56 minucie. Akcja ta zakończyła się golem na 3:0 i chyba definitywnie rozwiała nadzieje chorzowian na zwycięstwo.

Od tego momentu piłkarze Ruchu znów wrócili do podobnej gry jak w pierwszej części spotkania. Grali biernie, bez większej chęci na podjęcie rywalizacji.

Pomiędzy 67. a 69. minutą doszło do niemiłego widowiska, kiedy to kibice drużyny z Warszawy pośpieszyli się z świętowaniem i odpalili przygotowaną pirotechnikę.

Hubert Siejewicz zdecydował się na krótki czas przerwać spotkanie.

Gdy w 71. minucie wrócono do gry spotkanie wciąż wyglądało jednostronnie.
Ruch nie potrafił stworzyć sobie szansy na zdobycie, a Legia próbowała dobić rywala.

Spotkanie zakończyło się wynikiem 3:0 a po ostatnim gwizdku Huberta Siejewicza, na trybunach kibiców z Warszawy rozpoczęło się świętowanie.

Znajdź nas na Google+

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

a dziękuje ;p

Komentarz został ukrytyrozwiń
Michał Urbanowski
  • Michał Urbanowski
  • 24.04.2012 20:57

Brawo Kamil rozkręcasz się.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.