Facebook Google+ Twitter

Püdelsi z podwórka - wywiad z zespołem

O tym, który z Püdelsów był maminsynkiem, a który od mamy oberwał gotowanym ziemniakiem, dowiesz się z pierwszej części wywiadu, którego chłopaki udzielili mi dzień po premierze ich nowego singla.

Pudelsi i ich nowy singiel / Fot. archiwum zespołu"Dziewczyny z podwórka. Chłopaki z mojej ulicy” to najnowszy singiel zespołu Püdelsi. Z Szymonem Goldbergiem, Andrzejem „Püdlem” Bieniaszem i Franzem Dreadhunterem, spotkałam się, aby porozmawiać o ich podwórkowych przygodach...

Za starym garażem
Mali Indianie
Pistolety na wodę
Kowboje czają się w bramie
Dziewczyny ukradkiem
Patrzą na tę wojnę
Żar leje się z nieba
Tak trudno o tym zapomnieć.



Kiedy przyznałam się, że "Dziewczyny z podwórka" to jedna z moich ulubionych piosenek, którą nagraliście z Szymonem odpowiedziałeś: „Każde z nas wychowywało się na podwórku, stąd wielka popularność Naszej klasy; ludzie są sentymentalni". Impulsem do napisania tego utworu była popularność owego portalu czy sentyment?

PUDEL: Dla mnie impulsem był i sentyment, i popularność Naszej klasy. Ten portal jest fenomenem na dużą skalę. Ludzie są sentymentalni i to jest w nich piękne.
Franz od najmłodszych lat fascynował się autami / Fot. archiwum prywatneSZYMON: Siedzieliśmy w Krynicy. Pisaliśmy piosenki i czekaliśmy na śnieg. Miałem się uczyć jeździć na desce, a śnieg nie przychodził i głowa była pusta. Z nudów oglądaliśmy TVN24. Telewizor włączony na okrągło, rozgrzany do czerwoności. Aż tu nagle, taki jeden mały z telewizora mówi, że się na podwórku nie wychował tylko w lepszych miejscach. Bingooo! Piszemy piosenkę o podwórkach. Zrządzeniem losu było pojawienie się na horyzoncie Naszej klasy, która była dodatkowym bodźcem. Jak zobaczyłem stare koleżanki, to z tego wzruszenia kilka kolejnych nocy spędziłem przed komputerem. To nam odpolityczniło tę piosenkę całkowicie i powstała bardzo przyjemna, sentymentalna podróż do czasów młodości. Wiesz, my już nie chcemy pisać piosenek politycznych.

mały Franio z mamą / Fot. archiwum prywatnePrezydent Kaczyński powiedział: „Nie wychowałem się na podwórku, ale w trochę lepszych miejscach”. Wy jesteście dowodem, że wychowując się na podwórku można wyjść na ludzi. Dlatego nie należy czuć się gorszym, że nie dorastało się „w lepszych miejscach”.

PUDEL: Dokładnie. Niech każdy odpowiada za siebie, ja należę do większości. Dawniej o odszczepieńcach, szczególnie z bogatych rodzin, mówiło się ,,bananowa młodzież''. Rodzice im nie pozwalali poszaleć na podwórku, to było zbyt plebejskie. Siedziały w oknach te dzieciaki i dusza im się rwała do kompanii, gdzie patykiem pisane wino pijano i pierwsze szlugi jarano. Niektórzy "bananowcy" wiali z chaty i dołączali do kompanii, ale widać nie wszyscy. Podwórko zawsze było podwórko. Choć ja raczej na ulicy bazowałem.
Gitara na raty (Pudel) / Fot. archiwum prywatneSZYMON: Na ulicy do dziś lubię sobie postać z kolegami. Jak wracam na bazę do Gdyni, to idziemy na piwko na skraj lasu, koło parkingu. Dobry widok na osiedle i policja tam nie zagląda. Nazywamy to miejsce „planetarium” bo wieczorem widok na gwiazdy jest tam doskonały. Kładziesz się na liściach i podróżujesz.
FRANZ: A ja miałem przerąbane, bo robiłem dwie szkoły naraz, więc dzieciństwa nie miałem. Pierwszy rower kupiłem sobie w Berlinie. Wiesz, żeby sobie synek rączek nie połamał, bo nie będzie mógł ćwiczyć. Dlatego teraz w ogóle nie ćwiczę. Pierniczę. Naćwiczyłem się za młodu.
PUDEL: To maminsynek byłeś...
FRANZ: Matkę widziałem raz w tygodniu i to nie dłużej niż dwie godziny. Ojca widywałem rzadko.
PUDEL: To byłeś samopasem i tak ci zostało.
FRANZ: No! Samopas przypięty łańcuchem do fortepianu. Mogłem podejść do okna i popatrzeć jak inni bawią się na ulicy. Czasami pozwalali mi pograć w kapsle przed domem. A jak poszedłem raz na boisko to od razu gitowcy chcieli mi przypalić nos petem. Ojciec zrobił sprawę, poszli na komendę, a ja musiałem się bokami przedzierać.
SZYMON: Ja jestem z tego pokolenia, które biegało po podwórkach na przełomie lat 70-tych i 80-tych. Wychowałem się na „nowoczesnym” gdyńskim osiedlu, otoczonym ze wszystkich stron lasem. Na naszym terenie nie było podziałów klasowych, wszyscy byli równi. Starsi bronili młodszych, a młodsi uczyli się cwaniakowania od starszych. Na podwórku najbardziej poważano tych, co dobrze grali w piłkę, albo mieli video w domu lub magnetofon dwukasetowy. To stwarzało możliwości.

Podwórko to gra zespołowa. Gracie w zespole. Pudel jesteś założycielem Pudelsów więc, co by nie mówić, kapitanem. A jak to wyglądało w dzieciństwie? Byłeś kapitanem na swoim podwórku?

PUDEL: Byłem chuliganem, rozrabiaką, mieliśmy pakę, do dzisiaj jesteśmy w kontakcie. Czasami spotykam kolegów i koleżanki, możemy na siebie liczyć - sprawdziło się to wielokrotnie. Stara, podwórkowa przyjaźń nie rdzewieje. Byłem prowodyrem, a nie kapitanem, a zespół to nie podwórko. Zespół to też rodzaj więzi i przyjaźni, to hermetycznie zamknięty świat, w którym rządzą dźwięki, kreatywność i pomysły muzyczne.

Franz: "Mama, nie ma lisa jest gitara" / Fot. archiwum prywatne
Pierwszy papieros
Pocałunek z pierwszą dziewczyną
Gitara, zarwane noce
Patykiem pisane wino
Szare podwórko
Wielu historii świadek
Pamięta nie jedno
krew i zdradę


„Pierwszy papieros, Pocałunek z pierwszą dziewczyną, Gitara, zarwane noce, Patykiem pisane wino” - jak to wyglądało u Was?

SZYMON: Ja jaram fajki od dziecka. Matka oczywiście do dziś sobie sprawy nie zdaje, jaki był ze mnie aparat. Kompletnie nie ogarniała wszystkiego do końca. W tamtych czasach rodzice nie chuchali na dzieciaki tak jak teraz. Wracałem do domu z obitymi kolanami, odrapaną twarzą, albo w zakrwawionym sweterku. Woda utleniona, plaster i załatwione. Teraz to afera – pogotowie i szukanie winowajcy, policja i nie wiadomo co jeszcze. Wracam do papierosów. Pierwsze papierosy paliłem oczywiście w lesie z kolegą Grzesiem. To były Klubowe. Z Tadziem z czwartego piętra paliliśmy liście zawinięte w gazetę. Przestałem palić na chwilę, kiedy wieczorem pod blokiem wypaliłem Carmena od drugiej strony. Od tamtego czasu nie palę fajek z białym filtrem.
PUDEL: Franz pamiętasz fajki, które się nazywały Sporty? Mój pierwszy papieros to był Sport.
FRANZ: Ale syf to był Giewont i Deesy. Moja babka paliła Carmeny, a ojciec Robka Malboro.
- Piliście patykiem pisane wino?
FRANZ: Zawsze mieliśmy co najlepsze, bo mama i dziadek przynosili hektolitry koniaków. Czasami pół ulicy po nich rzygało, a mama z gośćmi piła z butelki herbatę. Podmianki były regularne.
SZYMON: Moim pierwszym trunkiem było wino „Mszalne”. Tak je nazywaliśmy, a to dlatego, że rodzice kazali chodzić na mszę dla dzieci w niedziele na godzinę 11 i dawali nam kasę, co byśmy na tacę rzucili. Robiliśmy zrzutkę, a ten, co najpoważniej wyglądał, szedł do sklepu i kupował najtańszą siarę. Przez jakiś czas uchodziło mi to na sucho, ale kiedyś spóźniłem się na obiad i do tego coś tam pyskowałem (jak to po pijaku bywa), to matka nie wytrzymała i rzuciła we mnie gotowanym ziemniakiem. Trafiła prosto w kieszeń nowego magnetowidu. Oj, to był dramat!

"Mali indianie. Pistolety na wodę..."- Szymon / Fot. Wujek Henio/ archiwum prywatneFranz pierwszą gitarę kupił za mamy lisa. A Wasza pierwsza gitara?

SZYMON: Ja po pierwszą gitarę stałem w kolejce jak po mięso. To było zimą, pod sklepem muzycznym w Gdyni. Stałem od 6 rano. Jak przyjechaliśmy z mamą to było jeszcze ciemno. Pamiętam, że mieliśmy ze sobą kanapki i herbatę. Stało kilku gości. Jeden po pianino, drugi po saksofon, a kilku innych po gitary. Wszyscy stali, bo tego dnia miała być dostawa. Wtedy były takie czasy, że w sklepach muzycznych od ręki można było kupić czynele albo trójkąt. Na półkach były gitary i trąbki ale zamiast ceny był napis dekoracja. O jedenastej otworzyli sklep, tłum ruszył, a ja załapałem się na kiepskiej jakości gitarę klasyczną, którą niebawem połamałem w przypływie emocji przy światłach kolorofonu.
PUDEL: Busia, czyli mama Franka, opowiedziała mi jak szukała lisa, aż w końcu się przyznał i powiedział: „Mama nie ma lisa, jest gitara”. A moją pierwszą gitarę kupiła mi babcia, mój wielki autorytet. Babcia lubiła Rolling Stonesów i po kryjomu na raty kupiła mi gitarę. Rodzice postanowili, że to moja siostra bliźniaczka będzie grać na fortepianie i sponsorowali jej lekcje. Na moje już nie mieli kasy. Miałem 15 lat i sam się uczyłem grać, czego skutki są widoczne do dzisiaj (śmiech).

Jak potoczyła się kariera muzyczna Twojej siostry? Rodzice dobrze "zainwestowali" pieniądze?
Pudel z siostrą i przyjaciółmi... / Fot. archiwum prywatne
PUDEL: Nietrafiona inwestycja, ale bardzo ładnie grała. Jest wielu ludzi, którzy fajnie grają, ale nic z tym nie zrobili, a życie skierowało ich w inną stronę. Inni potrafią grać tylko z nut. Ja nigdy nie uczyłem się grać coverów, tylko swoje rzeczy i tak mi zostało. Nie jestem wybitnym instrumentalistą, ale moją zaletą jest umiejętność tworzenia i budowania riffów. Coś za coś, tak w życiu bywa.
FRANZ: A ja około 14 roku życia otworzyłem pod swoim domem klub. Można tam było pobalować, potańczyć, napić się i pograć na ręcznie robionych prymitywnych instrumentach. To była stara kotłownia ze starymi pokojami dla służby. Przyjmowaliśmy tam nowych kandydatów na punkowców, przyprowadzaliśmy też dziewczyny... Można się było potrzymać za ręce, było wesoło na maksa.

Piąte urodziny Pudla / Fot. archiwum prywatnePocałunek z pierwszą dziewczyną?

FRANZ: Zastanawiam się kiedy całowałem się pierwszy raz?
PUDEL: Ja się z sąsiadką całowałem...
FRANZ: Tak naprawdę pobawiłem się w to na wyjeździe obozowym polsko-niemieckim. Pewna Niemka wzięła mnie w obroty i szybko się wyedukowałem. Janette... Wołała na mnie Lulu.
PUDEL: A mnie wyedukowała Francuzka....
SZYMON: Ja sobie dokładnie nie przypominam kiedy i gdzie to było. Jedyne co pamiętam to, że to była z pewnością dziewczyną i było sympatycznie. Załapałem się nawet na coś więcej... Wąs mi się wtedy sypał, a ona powiedziała mi, że mam taki męski zarost. Do dziś nie wiem, czy jaja sobie ze mnie robiła, czy rzeczywiście byłem dla niej uosobieniem męskości. Jej imienia nawet nie pamiętam...

CDN...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Co ja moge napisac? Uwielbniam Pudelsow a tekst swietny, Czekam na ciag dalszy (plus)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Super wywiad Gusia. Wyciągnęłaś z nich dużo fajnego. Takie dziennikarstwo lubię..., kiedy się w innych mogę przejrzeć jak w lustrze :) Tak trzymaj! Całusy

Komentarz został ukrytyrozwiń

a ja poczekam na druga część i dopiero przeczytam całość :P:P:P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cieszę się, że podoba Wam się ten materiał, dzięki.
Dzieki Paweł.
Bibol chciałam zuważyć, że Pudelsi istnieli wcześniej zanim dołączył do nich Maleńczuk, istnieli z nim i istnieją teraz bez niego i właśnie są w trakcie nagrywania drugiej płyty z Szymonem. Jestem pełna uznania dla Szymona już za samą odwagę zmierzenia się z legendą Maleńczuka. Szacunek!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetne. Zadaje też kłam - jak wiele innych świetnych materiałów - tym co twierdzą, że spada poziom naszego serwisu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Genialny wywiad, super zdjęcia... I podzielam zdanie koleżanki, że przed pierwszym wywiadem zawsze jest cykor... Jak kiedyś robiłem wywiad z Wojtkiem Waglewskim to mi się ręce trzęsły hehe... Ale super że Pudel i Franz sie zgodzili i że to tak fajnie wyszlo! Tak trzymać!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czekamy na ciąg dalszy.. (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

no to jak na debiut, to naprawdę
mam kompleksy:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pudelsi bez Malenczuka to jak Kult bez Kazika, bogaty material

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetny materiał!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.