Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

48557 miejsce

Pułapki czyhające na przedsiębiorczych

Aby prowadzić działalność gospodarczą w naszym pięknym kraju trzeba mieć oczy dookoła głowy, stalowe nerwy i być świadomym, że cios może nadejść z każdej, nawet najmniej spodziewanej strony.

Vattenfall można zaliczyć do gigantów światowego rynku energetycznego. Ten potentat jest czwartym przedsiębiorstwem prywatnym w Polsce i pierwszym na rynku energetycznym. Posiada sztab znakomicie opłacanych prawników gotowych na wszystko dla swojego pracodawcy.

Naprzeciw finansowego Goliata stanął Piotr Fleming, drobny przedsiębiorca zatrudniający 5 osób, którego roczny dochód nie przekracza budżetu przeznaczonego na organizację imprezy imieninowej prezesa
Vattenfall Poland.

Przedsiębiorca poszukując lokalu użytkowego na działalność gospodarczą trafił na zaniedbany obiekt. W części użytkowany jest przez członków rybnickiego oddziału Polskiego Związku Niewidomych. Strony podpisują umowę użyczenia części budynku na 10 lat w zamian za utrzymywanie, ogrzewanie i bieżące remonty całego budynku wykonywane przez pana Piotra. W części budynku użytkowanej przez PZN zainstalowany był jeden oplombowany licznik poboru energii. Opłaty, które miały być wpłacane do kasy PZN podzielono według użytkowanej powierzchni.

Pan Piotr budynek ocieplił, ogrzewał, wymienił okna, dach, komin, wstawił nowy piec CO i co miesiąc wpłacał na rzecz PZN określoną kwotę za zużycie energii. Wydał ponad 28 tys. zł.

Po zmianie zarządu PZN, przedsiębiorca podjął decyzję, iż sam będzie opłacał energię. Zgłosił się do Gliwickiego Zakładu Energetycznego, by podpisać umowę. Jakież było jego zdziwienie, gdy usłyszał od pracowników technicznych GZE , iż oplombowany licznik znajdujący się w siedzibie oddziału PZN w Rybniku jest nielegalny. Pan Piotr dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa kradzieży energii zgłosił ten fakt prokuraturze. Ta umorzyła postępowanie z powodu nie stwierdzenia przestępstwa!

Za nielegalny pobór energii elektrycznej Vattenfall najpierw obciążył Polski Związek Niewidomych( jako właściciela obiektu) kwotą 17 tys. zł, a po 3 miesiącach pana Piotra widząc, iż kasa PZN świeci pustkami a prawnicy nie będą mogli ściągnąć nawet grosza. Vattenfall skierował wobec przedsiębiorcy pozew sądowy o zapłatę. Motto prawników Vattenfall brzmiało „ Nie ważne kto zapłaci i tak prędzej czy później ktoś będzie musiał!”

W trakcie procesu przedsiębiorca dowiedział się o innych oszustwach dotyczących obiektu, który zajmował PZN. Okazało się, że ani grunt na którym znajdował się budynek, ani budynek nie jest własnością PZN, a
nielegalny licznik - za zgodą ówczesnych władz miejskich i partyjnych miasta Rybnik - założony został jeszcze w latach 80. Na krótko przed działalnością Piotra Fleminga PZN prowadził działalność produkcyjną kradnąc energię jako prywatny podmiot gospodarczy. Stanowisko prezesa firmy piastował tam kierownik administracji PZN, a księgowej jego żona, pracownikami byli członkowie związku.

Proces zaczął się układać po myśli przedsiębiorcy. Prawnicy Vattenfall widząc, że nie ugrają zbyt wiele postanowili skierować na policję w Rybniku fałszywe doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez przedsiębiorcę, stawiając go w pozycji podejrzanego. Nie poinformowali policji, iż prokuratura rybnicka już rok wcześniej umorzyła postępowanie w tej sprawie z doniesienia przedsiębiorcy. W ten sposób prawnicy popełnili przestępstwo z art. 286 § 1 kk. Policja dowiedziawszy się o sprawie od przedsiębiorcy automatycznie umorzyła śledztwo nie pociągając do odpowiedzialności karnej autorów fałszywego doniesienia.

Przed zakończeniem procesu prawnicy Vattenfall stojąc w obliczu sromotnej przegranej, próbowali układać się z przedsiębiorcą proponując umorzenie najpierw części należności, potem całości. Na ogłoszeniu wyroku nie pojawili się. Po trzech latach zarówno sąd rejonowy, jak i okręgowy w apelacji wniesionej przez zakład energetyczny wydał wyrok odrzucający w całości roszczenia zakładu energetycznego. Obciążył również Vattenfall wszelkimi kosztami sądowymi. Sędziowie w treści sentencji wyroku nie pozostawili na zakładzie energetycznym suchej nitki.

Dziś przedsiębiorca nie prowadzi już działalności gospodarczej. Fałszywe oskarżenia i roszczenia ze strony zakładu energetycznego poza skutkami finansowymi odbiły się boleśnie na jego zdrowiu. 3 lata procesu, ok. 20 rozpraw zrobiły swoje.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

I to jest własnie solidarne i przyjazne państwo - drobny przedsiebiorca sprocesowany do nitki, piekarz puszczony z torbami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To nie pierwszy przykład cwaniactwa szwedów! Ale pierwsza taka skuteczna defensywa. Brawo!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.