Pozycja materiału w rankingach:
Bomb nie podkładał, wszystkie, o których wiedział, postawił w stan strategicznego bezsensu.
Uznany w wolnym od kompleksów świecie bohaterem, płk. Ryszard Kukliński bywa mniej lub bardziej sensownie porównywany do postaci mitycznych, literackich, historycznych. W Polsce - Konrada Wallenroda. Legendowo-poetycki, a po mickiewiczowsku romantycznie mroczny, sam ze sobą pokiereszowany Wallenrod nie chodzi prostymi drogami, działa w spisku i pod wpływem mentora Halbana.Zobacz także:
Sortuj komentarze:
werol 10.02.2011 11:23
potrzeba nie lada naiwności aby sądzić,iż to Kukliński był jedynym i najważniejszym agentem CIA z kręgów dowództwa Układu Warszawskiego.Naczelną zasadą wywiadów-tych profesjonalnych-jest zachowanie anonimowości swoich rzeczywistych źródeł informacji.Po co było ujawnianie osoby pułkownika,jako współpracownika CIA?(nie najlepiej to się skończyło dla jego rodziny)Proponuję zapoznać się ze sprawą Rosenbergów.Może to nadkruszyć ten wspaniały,patetyczny, "spiżowy pomnik" bohatera-Kuklińskiego.
Remigiusz 09.02.2011 15:48
Ojejej...
Tekst przestylizowany, sztuczny, uniemożliwiający przeciętnemu czytelnikowi prawidłowy odbiór. Ba! Uniemożliwiający mu dotarcie do końca artykułu :) Autor, zakochany we własnej wiedzy i umiejętnościach pisarskich, traktuje temat tekstu po macoszemu, a odbiorce "per noga"... :)
Sztuka dla sztuki... :(
Jadwiga Kowalczyk 09.02.2011 15:25
Pan Sławomir Ostrowski -
Genialne! My,żyjacy, też w końcu będziemy miec za nic ...ten zgiełk i gołębie kupy - ale póki co, musimy sie sprzeczać, walić po głowach, obsobaczać, ujadać lub smarować wazeliną. Takie życie Panie Sławomirze. :)
Sławomir Ostrowski 09.02.2011 13:33
Chwilami jak tak zerkam na nasze (już nawet nie nocne) Polaków rozmowy, to ogarnia mnie przemożna chęć wystąpienia z taką propozycją: Zwołajmy ogólnonarodowe referendum i dajmy krajanom wybór ten dobry, ten zły, ale z obowiązkową rubryką uzasadnienia wyboru. I dajmy zmieszać z błotem np.: Kuklińskiego, Kapuścińskiego, Wałęsę, Jaruzelskiego, Gałczyńskiego z jego czerwoną dorożką, Oleksego i zostawmy jeszcze z pięć wolnych pozycji do wpisania we własnym zakresie. I niech się kochany naród wypowie. Nic to nie da, nic nie zmieni, zadziała jak ogólnonarodowy środek na odrobaczanie, a zadziała na 100%, bo obsobaczanie kogo popadnie, to ewidentnie nasza cecha narodowa. Jak już skończymy obsobaczać, to następnie zrobimy przetargi i ustawione konkursy, gdzie ręka rękę myje i protektor zasiadający w komisji przepycha na chama projekt swojego protegowanego. Dzięki temu "elita" zarobi i będzie zadowolona, a ludzie będą mogli protestować przeciwko nowym pomnikom i tak będzie się kręcić, to nasze polskie piekiełko. I może nawet w tym całym szaleństwie uda nam się zapomnieć kim byli i co zrobili Ci co na nowych cokołach za nic już mają ten ludzki zgiełk i gołębie kupy.
Jadwiga Kowalczyk 09.02.2011 12:46
@Andrzej Mazurkiewicz - no właśnie; czyja to była gra? Bo nie wierzę, że Kuklinski był "samotnym białym żaglem" przez tyle lat.
Więc ten Prometeusz...no cóż, licencja poetica, każdy orze, jak może.
Andrzej Mazurkiewicz 09.02.2011 09:48
Przepraszam za niesprawdzenie dat.
A. M.
Henryk Pach 09.02.2011 09:35
Płk. R.Kukliński był w Wietnamie (Hanoi, Sajgon) w Międzynarodowej (ONZ) Komisji Nadzoru i Kontroli od czerwca 1967 do lipca 1968, a nie w latach pięćdziesiątych. Z pozostałymi spekulacjami pana A.M. jest podobnie.
Andrzej Mazurkiewicz 09.02.2011 07:57
Artykuł jest niewątpliwie dyskusyjny. Jednocześnie może być wzorem propagandy w wydaniu polskim - wyrazem (płatnej lub nie) miłości do nowego Wielkiego Brata. Moje uznanie.
Jestem często zwolennikiem spiskowej teorii dziejów, więc trochę dziegciu do tej beczki miodu.
Jaka była prawdziwa rola pułkownika Kuklińskiego, pewnie nigdy się nie dowiemy. Rozgrywki w wywiadzie i w kontrwywiadzie w każdym cywilizowanym kraju pozostają objęte tejemnicą przynajmniej przez kilkadziesiąt (50 w Wielkiej Brytanii) lat. Później też nie wiadomo, czy zostaną ujawnione (casus materiałów związanych ze śmiercią generała Sikorskiego). We Francji, z tego co wiem, takich rzeczy w ogóle się nie ujawnia.
Pewne rzeczy można wyczytać z życiorysu pułkownika Kuklińskiego. W latach pięćdziesiątych był w Wietnamie. Wtedy poza demoludy na oficjalne placówki jeździli wyłącznie wielokrotnie wypróbowani towarzysze. Dla kogo wtedy pracował pułkownik Kukliński - dla wywiadu, ewentualnie kontrwywiadu polskiego, czy i też radzieckiego? Pewnie się nie dowiemy. Czy dla kogoś jeszcze ? Duże znaki zapytania.
Jaka była rozgrywka związana z pułkownikiem Kuklińskim przed wprowadzeniem stanu wojennego ? Czy była to rozgrywka polska, radziecka, czy amerykańska, czy mieszana ? Nie wiadomo. Czy nie chodziło o uprawdopodobnienie zupełnie innej operacji związanej z jakąś bronią strategiczną???? Rozgrywki wywiadów są dość wyrafinowane i na pierwszy rzut oka mało widoczne.
Dlatego wolałbym mniej euforii, mniej patosu, mniej wielkich słów. Wielkie słowa są używane przede wszystkim po to, żeby ludzie przestali używać własnego rozumu.
Tak było, jest i będzie w marketingu (nie tylko politycznym). Tak było, jest i będzie w polityce.