Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22363 miejsce

Pułkownik Ryszard Kukliński - bohater świata

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-02-08 22:57

Bomb nie podkładał, wszystkie, o których wiedział, postawił w stan strategicznego bezsensu.

płk. Ryszard Kukliński 29.04.1998 w sali Rady Miasta Krakowa podczas uroczystości otrzymania tytułu Honorowego Obywatela Krakowa / Fot. Wiesław Majka (UMK)Uznany w wolnym od kompleksów świecie bohaterem, płk. Ryszard Kukliński bywa mniej lub bardziej sensownie porównywany do postaci mitycznych, literackich, historycznych. W Polsce - Konrada Wallenroda. Legendowo-poetycki, a po mickiewiczowsku romantycznie mroczny, sam ze sobą pokiereszowany Wallenrod nie chodzi prostymi drogami, działa w spisku i pod wpływem mentora Halbana.

Nie od początku świadomym wejściem w kolaborację z wrogiem (dla ratowania swojego narodu) osiąga wyżyny awansu, zostaje Wielkim Mistrzem Zakonu, gubi swoich, Krzyżaków też, niezdolny do decyzji w chwilach przełomowych, masa ofiar, kończy samobójstwem. Sukcesu brak. Halbana pozostawia do roli… swego piewcy. Słabość kamuflażu w akcji sugeruje, że Krzyżacy byli… łatwowierni. A przecież połapali się.

Bez szpiegów w Rzymie. Historia realna uczy, że zwycięża sposób i zdolność realizacji celu oparte na dokładnym rozpoznaniu sytuacji. „Wallenrodyzm” nie stał się przeto synonimem skutecznej metody. Pułkownik Kukliński zwerbował potęgę, jedyną zdolną uniemożliwić III wojnę światową, zrezygnował z awansów, nikogo nie zabił, przeżył, cel osiągnął i … sukces stymulujący upadek całego, czerwonego zakonu.

W USA - Prometeusz, z Tytanów, syn Temidy - bogini sprawiedliwości, brat Atlasa – skazanego na dźwiganie nieba za udział w wojnie przeciw Zeusowi. Indywidualista, mistrz planowania strategicznego i taktyki w wojnie Zeusa z Kronosem. Pomógł Zeusowi zdobyć władzę nad światem, którą ten natychmiast przerodził w tyranię. Buta zwycięzcy nie dała mu dostrzec, że ten, który pomógł mu wynieść się na szczyty nie znosi tyranii i stał się dlań opozycją. Dyskretną, bez fanfaronady, na wskroś przemyślaną, z planem, oddaną wolności i prawom człowieka – mówią antyczne charakterystyki.

Był w łaskach bogów, bo mądry, przenikliwy, przepowiadał przyszłość. Stłamszonych ludzi, wróg despotyzmu nauczył rzemiosła, sztuki i żeglarstwa. Wykradł dla nich z Olimpu ogień, niezbędny do życia jak ziemia, powietrze i woda. Wtedy Olimp się połapał. Mieć ogień to mieć wolność - tego Olimpy nie tolerują. Szybka śmierć skazańca to dla dewiantów władzy za mało. Każą przykuć śmiałka do skały, na słońcu w górach Scytii. Niech cierpi, a nuż w nadziei na łaskę odkryje przed Hermesem przyszłości Zeusa.

Nie ulega torturom, skała wraz z męczennikiem pogrąża się w odmęt Tartaru, gdzie są już zepchnięci przedwojenni (tytanomachia) Tytani. Rozumna postać, uczynki wzniosłe, ludzie zyskali dobra, a bohater… osobistą klęskę chociaż dla ludzkości zwycięstwo. O krukach, wronach, sępach czy wątrobie – Ajschylos milczy. Z charakteru, ducha i taktyki podobny do Płk. Kuklińskiego, który jednak nie skończył klęską tylko udziałem w sukcesie nad upadkiem czerwonego Olimpu. W Europie - Claus Graf von Stauffenberg. Postać historyczna, arystokrata, pułkownik Wehrmachtu, wszedł do historii jako niespełniony zabójca Hitlera w Wolfsschanze 20 VII 44.

Uczestnik armijnego spisku (ok. 300 najwyższych oficerów w tym generalfeldmarschall Erwin Rommel) przeciw szaleńcowi. Źle było pod Fuhrerem jego generałom, pułkownikom, grafom?! Nic podobnego. Byli fachowcami wojny i stracili ostatnie złudzenia, że da się ją wygrać z obłąkańcem na czele. Spiskowy kwiat Wehrmachtu chciał usunąć zakałę, zawrzeć układ pokojowy z USA i Anglią zwijając front zachodni, wyrwać ich z układu ze Stalinem i pomaszerować na tegoż.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

werol
  • werol
  • 10.02.2011 11:23

potrzeba nie lada naiwności aby sądzić,iż to Kukliński był jedynym i najważniejszym agentem CIA z kręgów dowództwa Układu Warszawskiego.Naczelną zasadą wywiadów-tych profesjonalnych-jest zachowanie anonimowości swoich rzeczywistych źródeł informacji.Po co było ujawnianie osoby pułkownika,jako współpracownika CIA?(nie najlepiej to się skończyło dla jego rodziny)Proponuję zapoznać się ze sprawą Rosenbergów.Może to nadkruszyć ten wspaniały,patetyczny, "spiżowy pomnik" bohatera-Kuklińskiego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Amen Pani Jagodo. Amen.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Remigiusz
  • Remigiusz
  • 09.02.2011 15:48

Ojejej...

Tekst przestylizowany, sztuczny, uniemożliwiający przeciętnemu czytelnikowi prawidłowy odbiór. Ba! Uniemożliwiający mu dotarcie do końca artykułu :) Autor, zakochany we własnej wiedzy i umiejętnościach pisarskich, traktuje temat tekstu po macoszemu, a odbiorce "per noga"... :)

Sztuka dla sztuki... :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pan Sławomir Ostrowski -
Genialne! My,żyjacy, też w końcu będziemy miec za nic ...ten zgiełk i gołębie kupy - ale póki co, musimy sie sprzeczać, walić po głowach, obsobaczać, ujadać lub smarować wazeliną. Takie życie Panie Sławomirze. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chwilami jak tak zerkam na nasze (już nawet nie nocne) Polaków rozmowy, to ogarnia mnie przemożna chęć wystąpienia z taką propozycją: Zwołajmy ogólnonarodowe referendum i dajmy krajanom wybór ten dobry, ten zły, ale z obowiązkową rubryką uzasadnienia wyboru. I dajmy zmieszać z błotem np.: Kuklińskiego, Kapuścińskiego, Wałęsę, Jaruzelskiego, Gałczyńskiego z jego czerwoną dorożką, Oleksego i zostawmy jeszcze z pięć wolnych pozycji do wpisania we własnym zakresie. I niech się kochany naród wypowie. Nic to nie da, nic nie zmieni, zadziała jak ogólnonarodowy środek na odrobaczanie, a zadziała na 100%, bo obsobaczanie kogo popadnie, to ewidentnie nasza cecha narodowa. Jak już skończymy obsobaczać, to następnie zrobimy przetargi i ustawione konkursy, gdzie ręka rękę myje i protektor zasiadający w komisji przepycha na chama projekt swojego protegowanego. Dzięki temu "elita" zarobi i będzie zadowolona, a ludzie będą mogli protestować przeciwko nowym pomnikom i tak będzie się kręcić, to nasze polskie piekiełko. I może nawet w tym całym szaleństwie uda nam się zapomnieć kim byli i co zrobili Ci co na nowych cokołach za nic już mają ten ludzki zgiełk i gołębie kupy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Andrzej Mazurkiewicz - no właśnie; czyja to była gra? Bo nie wierzę, że Kuklinski był "samotnym białym żaglem" przez tyle lat.
Więc ten Prometeusz...no cóż, licencja poetica, każdy orze, jak może.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przepraszam za niesprawdzenie dat.
A. M.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Henryk Pach
  • Henryk Pach
  • 09.02.2011 09:35

Płk. R.Kukliński był w Wietnamie (Hanoi, Sajgon) w Międzynarodowej (ONZ) Komisji Nadzoru i Kontroli od czerwca 1967 do lipca 1968, a nie w latach pięćdziesiątych. Z pozostałymi spekulacjami pana A.M. jest podobnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artykuł jest niewątpliwie dyskusyjny. Jednocześnie może być wzorem propagandy w wydaniu polskim - wyrazem (płatnej lub nie) miłości do nowego Wielkiego Brata. Moje uznanie.

Jestem często zwolennikiem spiskowej teorii dziejów, więc trochę dziegciu do tej beczki miodu.

Jaka była prawdziwa rola pułkownika Kuklińskiego, pewnie nigdy się nie dowiemy. Rozgrywki w wywiadzie i w kontrwywiadzie w każdym cywilizowanym kraju pozostają objęte tejemnicą przynajmniej przez kilkadziesiąt (50 w Wielkiej Brytanii) lat. Później też nie wiadomo, czy zostaną ujawnione (casus materiałów związanych ze śmiercią generała Sikorskiego). We Francji, z tego co wiem, takich rzeczy w ogóle się nie ujawnia.

Pewne rzeczy można wyczytać z życiorysu pułkownika Kuklińskiego. W latach pięćdziesiątych był w Wietnamie. Wtedy poza demoludy na oficjalne placówki jeździli wyłącznie wielokrotnie wypróbowani towarzysze. Dla kogo wtedy pracował pułkownik Kukliński - dla wywiadu, ewentualnie kontrwywiadu polskiego, czy i też radzieckiego? Pewnie się nie dowiemy. Czy dla kogoś jeszcze ? Duże znaki zapytania.

Jaka była rozgrywka związana z pułkownikiem Kuklińskim przed wprowadzeniem stanu wojennego ? Czy była to rozgrywka polska, radziecka, czy amerykańska, czy mieszana ? Nie wiadomo. Czy nie chodziło o uprawdopodobnienie zupełnie innej operacji związanej z jakąś bronią strategiczną???? Rozgrywki wywiadów są dość wyrafinowane i na pierwszy rzut oka mało widoczne.

Dlatego wolałbym mniej euforii, mniej patosu, mniej wielkich słów. Wielkie słowa są używane przede wszystkim po to, żeby ludzie przestali używać własnego rozumu.

Tak było, jest i będzie w marketingu (nie tylko politycznym). Tak było, jest i będzie w polityce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.