Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

31287 miejsce

Punkowe kolędy z Bad Religion - "Christmas Songs" (EP)

Zastanawiające. Zespół, który z założenia sprzeciwia się wszelakim formom zinstytucjonalizowanych religii nagrywa płytę z kolędami. Punkowe aranżacje rodem ze słonecznej Kalifornii nie są przełomem, ale... przecież są Święta!

Okładka płyty Bad Religion - Dość pokaźna dyskografia Bad Religion może poszczycić się kolejnym krążkiem. Wydane w ostatnich dniach października "Christmas Songs" właśnie teraz zyskują na wartości, a przyczynę wyjaśnia już sam tytuł płyty. Od razu zaznaczę, że nie jest to typowy długograj, ale tak zwana epka (EP - extended play), czyli płyta, której zawartość to zbyt wiele na singiel, a jako longplay, to znów za mało. Tak więc, przez 19 minut i jedną jedyną sekundę można odważyć się na wzbogacenie świątecznej aury o porywający punkowy sound. Dodam, że jest to najdosadniej materializowana ironia ze strony zespołu, który odżegnuje się od starannie układanego i programowanego owczego pędu.

Od strony muzycznej nie należy spodziewać się żadnych nowinek. Właściwie, Bad Religion nadal grają we właściwy sobie sposób, tak charakterystyczny dla amerykańskiego punk rocka. Tyle tylko, że panowie pochodzą z Kalifornii i rzewna melodyka surferów goniących za plażowiczkami daje znać o sobie nieustannie. Oparcie nieskomplikowanych kompozycji na wydatnie eksponowanej chwytliwej linii melodycznej jest jak zaproszenie do wspólnej imprezy. Szybka muzyka na palmowanych* trzech akordach może przypominać młodszych stażem Green Day, czy Offspring, którym brak tego naturalnego wdzięku symplicyzujących i ciut ostrzej pogrywających Bad Religion. Zespół powstał w 1979r. Nie zdecydował się na obranie bardziej surowej konwencji muzycznej jaka znamionowała tamten czas, żeby tylko przypomnieć kalifornijski Black Flag, czy teksańczyków spod szyldu D.R.I., którzy mogli wprawić w kompleksy nawet rzeźników ze Slayer. Niemniej, to właśnie korzenie hard core.

Zaś tekstowo... Cóż, na dziewięć kompozycji tylko jedna jest firmowym kawałkiem zespołu; "American Jesus" (utwór z LP "Recipe For Hate" (1993)). Z pozostałych ośmiu, które są pełnoprawnymi kolędami można jeszcze odnotować "White Christmas" napisaną w 1940r. przez Irvinga Berlina. Zadziwiające, że nawet dla purytańskich Amerykanów ta piosnka zdaje się być bardziej uświęcona od wszystek kolęd (oczywiście, pomijam wersję Elvisa Presleya); no, ale nakład robi swoje. Zatem przesłanie pozostało niezmienione, a co do zamiarów i intencji, to już kwestia umiejętnego przekonywania, prowadzenia sporów i dyskusji, jak też znajomości innych sztuczek erystycznych. Gitarzysta, Brett Gurewitz wyrażając swoje zdanie o płycie jako o pewnym świadectwie wyjaśniał dla Diffuser: Nie piszemy się na jakąkolwiek zorganizowaną religię. Nie wierzymy w żadne zjawiska nadprzyrodzone - dość oczywiste credo artystyczne i światopoglądowe. Co do najnowszej płyty, to zdaniem muzyka: To może być najbardziej wywrotowy album, jaki nagraliśmy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.