Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1325 miejsce

Punkty za pochodzenie, czyli jak władza ludowa kochała robotników

14 maja 1968 roku władze Polski Ludowej wprowadziły punkty za pochodzenie społeczne, by ułatwić młodzieży robotniczej i chłopskiej dostanie się na studia. Jakie były skutki tego kroku, zamierzonego jako kara dla zbuntowanej inteligencji? Wbrew pozorom niekoniecznie negatywne...

Za czasów PRL dzięki punktom za pochodzenie dyplom wyższej uczelni miał być przywilejem dzieci chłopów i robotników / Fot. Grażyna WosińskaWładza PRL kochała robotników na swój sposób. Zabijała ich, gdy zaprotestowali w Poznaniu w czerwcu 1956 roku. Dwanaście lat później młodzieży pochodzącej z warstw pracujących postanowiła jednak ułatwić rekrutację na studia. Wywodzący się chłopskich dostawali 23 punkty, a z rodzin robotniczych 17 punktów. Miała to być kara dla inteligencji za protesty w marcu 1968 roku.

Połomski i Sempoliński


W takiej sytuacji był Jerzy Pająk, piosenkarz znany pod nazwiskiem Jerzy Połomski. Pochodził z Radomia i uczęszczał tam do technikum budowlanego. Śpiewał w chórze, ale zdecydował się zdawać na architekturę. Pochodził z rodziny inteligenckiej, więc o dodatkowych punktach musiał zapomnieć. Na wymarzoną architekturę się nie dostał.

Władza dawała też punkty za służbę wojskową. Jerzy jeszcze wtedy Pająk wolał tego uniknąć. Nie dał ubrać w mundur. Bez problemu dostał się do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Tam uczyły takie sławy jak Irena Kwiatkowska, Kazimierz Rudzki czy Ludwik Sempoliński. Dzięki tym pedagogom, i dzięki wprowadzeniu przez władze komunistyczne punktów za pochodzenie, brawurowe wykonanie „Cała sala śpiewa z nami” i „Bo z dziewczynami nigdy nie wie oj nie wie się” pamiętają nie tylko pięćdziesięciolatkowie.

Czytaj też: "Cała sala śpiewa z nami" - Jerzy Połomski na recitalu w Łodzi

Promowanie gorszych

Co na ten temat sądzą internauci? - System punktów promuje gorszych kosztem lepszych – pisze internauta, mieszkaniec małej wsi w prowincjonalnym powiecie. - Jestem przeciw akcjom afirmacyjnym i pozytywnej dyskryminacji. Mój starszy brat i ja na prawo na Uniwersytecie Warszawskim dostaliśmy się bez żadnych dodatkowych punktów; wszystko zawdzięczamy samym sobie. Nie przeszkodziło nam to, że nie pochodzimy z dużego miasta.

Czytaj też: Kaganek oświaty coraz bledszy

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (22):

Sortuj komentarze:

Pod koniec okresu funkcjonowania punktów za pochodzenie rodzice kandydatów "wypracowali" różne sposoby radzenia sobie z dyskryminacją swoich dzieci. Częstym sposobem była zmiana, na kilka lat przed terminem rekrutacji, charakteru zatrudnienia głównego żywiciela rodziny, bo to jego charakter zatrudnienia decydował o pochodzeniu społecznym.
Pamiętam pewien kuriozalny przypadek, kiedy na studia nie dostała się córka kierownika magazynu w miejscowym POM-mie (Państwowy Ośrodek Maszynowy), a dostał się syn dyrektora technikum rolniczego.
Ojciec kandydatki miał dwuletnią szkołę zawodową i żonę na stanowisku robotniczym, ale był kierownikiem tego magazynu i głównym żywicielem rodziny.
Ojciec kandydata był dyrektorem miejscowego technikum i miał naturalnie wyższe wykształcenie, ale głównym żywicielem rodziny (więcej zarabiającym) była żona dyrektora, która też była nieźle wykształcona, ale pracowała jako kucharka w stołówce tego technikum.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Oświecony
  • Oświecony
  • 14.05.2011 20:42

Uderz w stół a nożyce się odezwą. A może tak na temat słówko. W odniesieniu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ewelina Flinta
  • Ewelina Flinta
  • 14.05.2011 16:54

Po wypowiedzi pana Mariusza Orłowskiego widzę, że przybywa trzeźwo oceniających i to mnie cieszy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Panda3
  • Panda3
  • 14.05.2011 15:25

Widzę że oświeceni dyskutancji wolą obrażać niż wymienić się poglądami. Skoro nie umiecie słuchać, to nie obrażajcie innych, bo to świadczy o Waszym poziomie. Ja nikogo nie obrażam, a skoro na początku wymieniam nicki to dlatego, że zamierzam z nimi wymienić pogląd. Można z nim zgodzić, lub nie. Ale netetykieta nie wszystkim widzę jest znana. A powinna, tak jak do kierowania autem - prawo jazdy.

Ale skoro niektórzy wolą obrażać to i ja dołożę cegiełkę Panu o nicku @oświecony. Skoro wybrał Pan taki nick to znaczy się, że ma Pan jakiś z tym problem. Może Panu ktoś pomagał w nauce, a teraz próbuje się Pan wywyższać nad innymi. A teraz wracam na normalne "tory". Co do mojej pracy dyplomowej, to napisałem ją sam w erze kiedy jeszcze komputery były rzadkością w domach, a internet dopiero powstawał.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artykuł mi się nie podoba. Nie rozumiem zasadności podawania jedynego przykładu w postaci kogoś kto nie dostał się na studia a zrobił karierę artystyczną (bo np. nie wiadomo czy nie byłby lepszym architektem niż pieśniarzem - na tej zasadzie we wszystkim można znaleźć jakiś pozytyw lub negatyw, zależnie od subiektywnego nastawienia). Nie pojmuję skąd założenie że punkty za pochodzenie były "karą". W ogóle nie pojmuję całej wymowy tekstu, bowiem punkty za pochodzenie wynikały z istoty doktryny równości głoszonej i faktycznie realizowanej przez komunistów, dzięki tej doktrynie np. zlikwidowali oni pańszczyznę, wykorzystywanie robotników, analfabetyzm wśród rolników i robotników, itd., i dziś przecież nasza ojczyzna dąży do tego samego tylko pod innymi hasłami. Bo przecież na tej samej zasadzie dziś działają np. stypendia socjalne dla biedniejszych studentów, promowanie inwalidów na studiach i w pracy, idea parytetów w wyborach, itd, itp. i to że student z ubogiej rodziny dostaje pieniądze od uczelni bez względu na wyniki w nauce, których to pieniędzy nie dostaje student z bogatej rodziny, czy że kobiety bez względy na predyspozycje mają więcej miejsc na listach wyborczych wbrew interesowi partii, czy że cały budynek wydziału przebudowuje się aby było tam wygodnie się poruszać dwóm z kilkuset studentów, którzy akurat jeżdżą na wózkach, nie jest karą dla bogatych, mężczyzn czy pełnosprawnych. Poglądy można mieć różne, ale powinny one być spójne, i albo i komunistyczne i dzisiejsze zabiegi prowadzące do równości ludzi powinno się potępiać albo jedne i drugie chwalić. A że dla nauki punkty za pochodzenie nie były negatywne widać po jej stanie wówczas i dziś - wtedy studiowało się z wysiłkiem, dzieci z rodzin robotniczych i chłopskich osiągały bardzo dobre wyniki dzięki choćby pracowitości czy życiowemu zdrowemu rozsądkowi (który prowadził do racjonalizmu), dziś na studia idą rozpieszczone bachory bogatych rodziców, ale już nie po to aby się uczyć, tylko aby uciec spod kontroli rodziców, przedłużyć sobie wolność przed pójściem do pracy, niedawno też aby uciec przed zasadniczą służbą wojskową, itp. Efektem tego jest, że za czasu punktów za pochodzenie polska nauka była na znacznie wyższym poziomie niż dziś.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Oświecony
  • Oświecony
  • 14.05.2011 05:24

Do Panda3
A mnie się zdaje, że pracę końcową po licencjacie to chyba ktoś za ciebie napisał. Bo wypisujesz taki bzdury, że odnosić mi się do nich nie chce. Pan Bien ma rację. Bo Jeśli w domu inteligencji była zawsze biblioteka. I słownictwo używane w domu dawało bonus. To młody człowiek na wsi czy z rodziny robotniczej daleko miał do dobrze wyposażonej biblioteki.

Komentarz został ukrytyrozwiń
elza
  • elza
  • 13.05.2011 23:19

@ Panda 3 - dyskusja jałowa , ja na pani miejscu nie kończyłabym studiów na tak niskim poziomie jakie są w Polsce.To musi być dla pani uwłaczające i cała pani kariera zawodowa nic nie warta ,współczuję pani. Ma pani taką negację w sobie ,że żadne argumenty nie dotrą . Myśli pani ,że SB sobie ot tak jeździło za szarym człowieczkiem ? Wolne żarty. Mam pozytywne myślenie było ,minęło i nie grzebię się w przeszłości. Niewinne [ wykpiwane] punty za pochodzenie po 40 latach budzą tyle emocji. Chłopska młodzież nie zasługiwała na edukację ? Takie były czasy że dawali punkty to korzystali." Miastowi" mieli dostęp darmowy na zaoczne ,wieczorowe -kto chciał , uczył solidnie. Dobranoc.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Monika
  • Monika
  • 13.05.2011 23:16

Sama wiedza nie decyduje o jakości człowieka, człowiek jest zlepkiem różnych doświadczeń nabytych przez pokolenia a Polacy jako naród dużo przeszli właśnie przez tych inteligentów o "niebieskiej krwi" ,którzy doprowadzili do tego że Polska zniknęła na wiele lat i gdyby nie determinacja chłopa czy robotnika dziś nasz kraj nie nazywał by się Polską Jako dziennikarz nie wskazywałabym gdzie jest miejsce ludzi niezamożnych bo wszyscy Żyjemy w globalnej wiosce i wszyscy mamy przodków ze wsi. A kto i gdzie studia kończył to jest nieważne,zrobił to sam dla siebie, ważne jakim jest człowiekiem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Polacy szybko znaleźli na to sposób. Po prostu szło się do pracy na stanowisku gońca. W każdej firmie było takie stanowisko - robotnicze i już się miało 17 punktów. Polak potrafi.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Panda3
  • Panda3
  • 13.05.2011 22:28

@elaszychlinska i @elza: Nie potępiam wszystkich. Umiem odróżnić gościa który tylko prześliznął się przez studia, od ludzi, którzy studia traktowali poważnie. Ja skończyłem studia już w innych czasach, ale swąd poprzednich czasów było jeszcze czuć. Z drugiej strony, dzisiaj też wykształcenie stoi na śmiesznym poziomie, ale to wynika poniekąd z tamtych czasów, i postawy ludzi tworzących obecną edukację. Nadal ważne są ich idee, jakieś etosy, a nie rzeczywista praca. Ci ludzie, którzy przeszli tamte czasy nie stworzą dobrej podwaliny pod edukację, skoro, byli wychowywani w tamtym systemie, a w dodatku współpracują z ludźmi nasiąkniętymi tamtymi czasami. To jest chory system. I długo nie wyjdziemy z tego dołka.

Nie obrażam nikogo, kto traktował studia poważnie, i obecnie posiada konktretna wiedzę i umiejętności. A co do reszty to nie ma co mówić, bo oni sami sobie są winni. Winę zawsze można zwalić na system. I jest wytłumaczenie.

Co do ruchów wolnościowych, to nie wierzę w te bajki. Ludzie są zbyt prości i łatwi do zmanipulowania nawet ten student, zwłaszcza niższych warstw społecznych (bo tak brzmi ładniej). Jak wspomniałem na początku, jak ktoś skorzystał z furtki punktowej to miał pętlę na szyi. Mógłbyć szantażowany, jeżeli pokazał, że mu zależy na tych studiach, a komu w tamtych czasach nie zależało. Z drugiej strony naturą Polaka jest niepokora, wobec wszstkiego, nawet wobec systemu narzuconego przez obce mocarstwo. Więc co sobie nasza władza wymyśliła, że sama rozwali ten system, tylko trzeba jakoś do tego Polaków przekonać. No i udało się.

Po za tym nie oceniajcie czasów tylko swoją miarą. Słuchajcie, obserwujcie, czytajcie i rozmawiajcie.

Pani Elu, SB nie musiało Pani karać. Bo może im właśnie zależało na takim Pani zachowaniu. Oprócz tego co się mówi ważne jest co się jeszcze robi. Widocznie była Pani dla nich niegroźną osobą. Rola SB w późniejszym czasie jest bardzo zawiła więc jej rola jest nie do końca jasna. Ale tego nie dowiemy się nigdy. Możemy się domyślać.

Co do imprez, to znowu własna ocena imprezek organizowanych w wąskim gronie [imieniny]. Ale znam osobiście przypadek, że i z rodziny człowiek donosił na swoich znajomych i na rodzinę co okazało się po wielu latach, gdy ten zmarł. Więc albo się Wam udało nie być na imprezkach organizowanych całkiem przypadkowo, i gdzie wszyscy byli mili widziani, i ci lubiani i nie lubiani albo mieliści tzw. instykt samozachowawczy i podświadomie wiedzieliście czego unikać.

Mogę zakładać, że skoro czytacie te komentarze i potraficie sami napisać dobry komentarz, to znaczy, że trochę się wyróżniacie od pozostałych, a to już jest inna bajka.

Mój ojciec też ucierpiał przez dobrego kolegę, to trochę wiem z autopsji (nie własnej) jak działał system destrukcji człowieka. Ojciec chyba do samego końća traktował go jako swojego najlepszego kompana. Nie wiem, bo nie zdążyłem już się go o to spytać. Wiem jednak, że tamtem system potrafił wykorzystać słabości każdego człowieka, o ile nadawał się do sprawy, dla dobra systemu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.