Facebook Google+ Twitter

„Push” away from this movie

Tak jak u nas furorę ostatnio robią filmy i programy związane z tańcem, tak na świecie wciąż popularni są ludzie z nadprzyrodzonymi zdolnościami. Po „X-Menach”, „Jumperze” czy „Hancoku” przyszedł czas na „Push”.

Plakat promujący film / Fot. filmweb.plTak jak wielu z nas czasem marzy o umiejętności przenoszenia przedmiotów, aby bez wstawania z fotela sięgać po pilota od telewizora czy możliwości czytania ludziom w myślach, żeby wiedzieć co o nas tak naprawdę sądzą, „Push” pokazuje, że ludzie „normalni inaczej” wcale nie mają łatwego życia.

Film opowiada historię ludzi – Nicka (Chris Evans) i Cassie (Dakota Fanning) - z niezwykłymi zdolnościami ściganymi przez (swoją drogą niezwykle pomysłowo nazwany) Wydział. A co ciekawe, w całą opowieść scenarzysta wmieszał samego Hitlera, który przez swoje zachcianki starał się udoskonalić żołnierzy, aby stworzyć niezwyciężoną armię. W rezultacie, jak wiadomo, Niemiec wojnę przegrał, jednak potomkowie stworzonych osobników wciąż są łakomym kąskiem.

Po obejrzeniu filmu pewnie nie jedna osoba uśmiała się widząc, że „Push” reklamowany jest jako „zapierający dech w piersiach”. Po 30 minutach filmu miałam ochotę zakończyć projekcje. Nudy, nudy, nudy. Film nie miał nic w sobie co sprawiałoby, że chce się go oglądać dalej, pomijając oczekiwanie aż w końcu wydarzy się coś wartego obejrzenia. Aktorzy wyglądają na znudzonych tym, że muszą być na planie filmowym, podobnie zresztą wyglądają ludzie w kinie. Szkoda aktorów, bo choć prawdopodobnie drzemie w nich jakiś talent, „Push” niewiele pozwolił im się rozwinąć.

W filmie można pozwolić sobie na wiele, jednak oglądanie upitej 14-latki w przykrótkiej spódniczce jest dość nieprzyjemne. Szkoda też głównego bohatera. Strasznie się nad nim w filmie znęcają, tylko się nacierpiał, a niepotrzebnie. Chris Evans miał już do czynienia z nadludzkimi zdolnościami w przypadku filmu „Fantastyczna Czwórka”, również niezbyt przychylnie przyjętego przez recenzentów jak i widzów. Po przygodach z „Push” pewnie na jakiś czas da sobie spokój z filmami scince-fiction.

Chris Evans / Fot. filmweb.plJedna ciekawa scena, w której Evans unosi pistolety siłą własnej woli, a następnie jego wróg rzuca nim trochę o ściany i tak nie potrafi usatysfakcjonować widza na tyle aby czuł, że warto dalej tracić czas. Jednak ja wytrwale oglądam dalszy ciąg.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.