Facebook Google+ Twitter

"Push", czyli jak skutecznie wypchnąć widza z kina

  • xgf vvv
  • Data dodania: 2009-05-03 12:10

Akcja, pokonana grawitacja, w powietrzu lewitacja, przedmiotów latających obserwacja - czyli pragnienia małe i duże fanów fantastyki.

 / Fot. PushDługi weekend. Majówka. Miało być tak pięknie. Niestety, na drodze ku wypoczynku na łonie natury stanął rzęsisty deszcz. Cóż, pozostało... wybrać się do kina i tam, zanurzonym w wygodnym fotelu, spotkać się ze sztuką.

Decyzja na co się wybrać nigdy nie jest łatwa. Internet jest jednak błogosławieństwem, dzięki zwiastunom można oglądnąć urywek filmu. Moją uwagę przykuła amerykańska produkcja “Push” w reżyserii Paula McGuigana. Film science-fiction. Może i nie będzie, to sztuka przez duże “S”, ale trochę dobrej akcji i efektów nikomu nie wyszło jeszcze na złe. Trailery były bardzo obiecujące. Po ich obejrzeniu spodziewałam się mocnego kina akcji, mieszanki strachu, grozy i adrenaliny. Odrobina emocji dobrze zrobi śmiertelnikom prowadzącym na co dzień prosty, spokojny żywot.

I tak oto znalazłam się w kinie. I tak oto film się zakończył (co stwierdzam z ulgą). Co zdarzyło się między jedną a drugą cezurą? Problem w tym, że niewiele. Okazało się, że zwiastuny były esencją co ciekawszych scen, a poza nimi nie ma ich już w filmie zbyt wiele. W wielu momentach, które miały wiać grozą, na sali rozlegał się śmiech. Tak jest w scenie, którą nazwałabym “pojedynkiem Krzykaczy”. Podobne emocje nawiedzają nas obserwując chińskich statystów. Wielu z nich talentu aktorskiego nie wystarczyło nawet na bycie tłem. Jeśli chodzi o główne role, to nie można aktorom zarzucić zbyt wiele. W ramach jakie wyznaczył im scenariusz i reżyser odnaleźli się dobrze.

Sama historia jest banalna, choć może przy filmach science-fiction nie jest to najistotniejsze. Sądzę jednak, że reżyser mógł więcej wykrzesać z tej historii. Jest mało przekonująca. Oglądając film człowiek się męczy. Pełno jest scen dziwnych, błędnych, niepotrzebnych dialogów. Najlepiej niech zobrazuje Wam, to fakt, iż pięć osób nie wytrzymało w trakcie seansu i po prostu wyszło. Z rzędu przede mną wydobywał się od połowy emisji spokojny oddech śpiącego człowieka. Jak widać, napięcie i emocje nie są wystarczające, by utrzymać atencję widza. Oglądając kolejne sceny ma się wrażenie, że to wszystko już było. Mój znajomy, fan tej stylistyki, powiedział mi, że film jest łudząco podobny do “Jumpera”. W ogóle oglądając tę produkcję miałam uczucie, że powstała w pośpiechu, a jedynym przyświecającym jej twórcom celem było szybkie wzbogacenie się.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.