Facebook Google+ Twitter

"Push": obejrzysz i zapomnisz

Wydział, czyli tajna agencja rządowa chce znaleźć każdego kto posiada zdolności paranormalne. Aby osiągnąć swój cel agenci posuną się do wszelkich działań.

Plakat promujący film / Fot. PushLudzie posiadający nadprzyrodzone zdolności są potrzebni do stworzenia bardzo potężnej armii, która stałaby się wizytówką Wydziału. Do tej pory wszystkie osoby przechodzące przez rządowe badania nie wychodziły na tym zbyt dobrze. Nick Grant (Chris Evans) chce uniknąć dopadnięcia przez agentów. W tym celu udaje się do Hongkongu, miasta tętniącego życiem.

W Hongkongu Nick razem z 13-letnią dziewczynką Cassie Holmes (Dakota Fanning) próbują zlokalizować walizkę z sześcioma milionami dolarów oraz Kirę (Camille Belle), która jako jedyna uciekła z laboratorium rządowego. Kira posiada niesamowitą zdolność manipulowania myślami innych ludzi.

Za głównymi bohaterami filmu będzie podążał bezwzględny agent Henry Carver (Djimon Hounsou). Zrobi on wszystko aby dopaść Nicka i Cassie.

Wszystkie wydarzenia będą działy się w scenerii efektów specjalnych, wybuchów i najrozmaitszych nieprawdopodobnych scen fantasy.

„Push” polecam osobom lubiącym przesyt formy nad treścią. Scenariusz jest bowiem mało skomplikowany, można by rzec, że prosty. Za to oprawa, a więc w tym przypadku efekty specjalne, biją na głowę niejedną produkcję podobnego gatunku.

Film ten można by porównać do „Matrixa”. Z tym, że aby zrozumieć wszystkie wątki w „Matrixie”, musiałem obejrzeć go kilka razy, i czyniłem to chętnie. W „Push” wszystko jest widzowi podane jak na tacy – nad filmem nie trzeba się zbytnio zastanawiać, analizować go. Wbrew pozorom nie jest to niestety jego zaleta. Sądzę, że po entuzjastycznej medialnej promocji, o filmie szybko zapomnimy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.