Sport to tylko zabawa? Nie zawsze. Tegoroczne mistrzostwa świata sprawiły, że portfele niektórych drastycznie się skurczą. Piłkarzy oraz właścicieli restauracji i pubów połączyło jedno: klęska., a lodówki jeszcze długo pozostaną puste
- Jestem podwójnie wściekły na naszych zawodników, bo nie dość, że moje serce kibica zostało zawiedzione, to jeszcze nie wiem, czy zostaną mi pieniądze do pierwszego - tłumaczy Michał Warracki, właściciel klubu "Rivendell" w Szczawnie-Zdroju. W mistrzostwa zainwestował lwią część zysków z ostatnich miesięcy. Kupił dodatkowe stoliki, alkohol, postanowił nawet zainwestować w wielkoformatowy telewizor, by klienci mogli komfortowo oglądać spotkania swoich ulubionych drużyn.
- Takie urządzenie lokalu to koszt blisko 20 tysięcy złotych. Ostatni bilans wskazuje, że jestem na ponad 70 procentowym minusie i już na pewno nie uda mi się tego nadrobić do końca mistrzostw - denerwuje się.
Portfel, który się kurczy
A wszystko z powodu słabej gry reprezentacji Polski. Jerzy Gawlik z restauracji "Pod Wieżą" we Wrocławiu mówi, że podczas pierwszego meczu Polaków z Ekwadorem w jego lokalu nie starczyło miejsc dla wszystkich, którzy chcieli poddać się piłkarskiej gorączce. Również mecz ostatniej szansy z Niemcami cieszył się sporym zainteresowaniem, chociaż - jak twierdzi Gawlik - mniejszym niż poprzednie. - Natomiast spotkanie z Kostaryką to już zupełna katastrofa. Przyszło o ponad połowę mniej osób. Byłem załamany, a w wyobraźni widziałem portfel, który kurczy się w błyskawicznym tempie.
Również właściciele sklepów z patriotycznymi gadżetami - flagami, szalikami i specjalnymi czapkami - narzekają na szybki odpływ klientów po meczu z Niemcami i Ekwadorem. - To wyglądało tak, jakby z dnia na dzień wszyscy zapomnieli o mundialu. Przed pierwszym spotkaniem udawało mi się sprzedać po kilkaset szalików i flag dziennie. Po drugiej porażce ta liczba spadła do kilkunastu. Od wczoraj natomiast nie sprzedałem ani jednego piłkarskiego gadżetu - tłumaczy Zbigniew Klara. Jest załamany. Aby zakupić dodatkowy towar wziął z banku pożyczkę. Teraz zastanawia się z żoną, z czego będą musieli zrezygnować, aby ją spłacić. - Myślimy o ograniczeniu wydatków na jedzenie - wyszeptuje.
Straty, liczą również przedsiębiorcy z innych krajów, jak na przykład z Holandii.
Wyeliminowanie
drużyny holenderskiej z
1/8 finału piłkarskich MŚ, ostudziło apetych "gadżeciarzy". Holenderskie firmy zaopatrujące piłkarski rynek w rozmaite gadżety zakończą mundial z zyskiem 110-120 milonów euro. Potencjalny zysk szacowany był na ok. 135 mln euro.
Bukmacherzy nie-patrioci
Taką postawą właścicieli sklepów zdziwieni są bukmacherzy. - Nikt przy zdrowych zmysłach nie inwestowałby w reprezentację, której szanse na wyjście z grupy oceniane były jak 1 do 16 - tłumaczy Rafał Goleń z wałbrzyskiego STSu. - Wydać 20 tysięcy złotych na polską piłkę?! To dopiero patriotyzm!