Rok 2007 był rokiem wyborów i nadziei dla milionów Polaków. Również dla niepełnosprawnych. Nie zapomniał i o nich Donald Tusk, wygłaszając swoje exposé w listopadzie 2007. Co z zapowiedzi premiera zostało wcielone w czyn?
"Teraz chciałbym powiedzieć o solidarności, która jest szczególnie mi bliska, o solidarności z niepełnosprawnymi. (...) To ludzie, którzy nie mają zdrowotnych ograniczeń muszą zrozumieć, że w niepełnosprawnych tkwi wielki, pozytywny potencjał."
Tymczasem...
21 grudnia 2010. Wrocław. W małym zatłoczonym korytarzu kłębi się grupa niepełnosprawnych i ich opiekunów. Jedni na wózkach inni o kulach, zwykle z osobą towarzyszącą, ale każdy jest osobiście, bo PFRON nie akceptuje pełnomocnictw.
Przyjechali w jednym czasie, często z daleka, wszyscy po dofinansowanie na wózek elektryczny z programu Pegaz. Wstawiennictwo tylko osobiste i tylko w tym jednym dniu. Czasem wezwanie na poniedziałek odbierano w piątek. Brak obecności dla PFRON-u oznacza rezygnację z programu i po wózku, koniec kropka. Ci co nie dojechali mają pecha.
To i tak dobrze, bo takiej okazji może już nie być. Nie wiadomo czy za rok znajdą się pieniądze na ten program, i czy w 2012 roku PFRON w ogóle jeszcze będzie istniał. Tak też było w wielu innych miastach naszej ojczyzny.
"Wystąpimy do prezydenta Rzeczypospolitej z wnioskiem o ratyfikację Konwencji Narodów Zjednoczonych z grudnia 2006 roku o prawach osób niepełnosprawnych."
Tymczasem...
Polska do dziś nie ratyfikowała konwencji o prawach osób niepełnosprawnych, mimo wielu apeli ze strony organizacji pozarządowych, jak i również apelu komisji europejskiej na początku 2011 roku.
Rzecznik praw obywatelskich RP prof. Irena Lipowicz – 30 marca na specjalnej konferencji prasowej przypomniała opinii publicznej o znaczeniu konwencji. W opinii pani profesor ignorowanie tego tematu to „pogarda i arogancja” wobec ważnej grupy jaką są osoby niepełnosprawne.
Konwencję ratyfikowało już 99 państw w tym takie z naszego regionu, jak Rumunia, Ukraina Litwa, Łotwa Węgry Czechy i Słowacja.
"Mamy w Polsce dwukrotnie niższą, dwukrotnie niższą, aktywność zawodową osób niepełnosprawnych niż średnia w Europie. To jest znak hańby, to jest wstyd."
Rok 2009. Gdzieś w Polsce
Na specjalnym, dwudniowym kursie niepełnosprawni pilnie uczą się pisać życiorys. Poznają tajniki tworzenia listu motywacyjnego i Cover Letter. Uczą się rozmawiać z potencjalnym pracodawcą, dowiadują się wielu innych ciekawych rzeczy.
Kurs jest dla niepełnosprawnych ruchowo z znacznym stopniem niepełnosprawności. Organizator, czyli Stowarzyszenie Przyjaciół Integracji pokrywa koszty przejazdu i zakwaterowania . Oczywiście, wszystko z funduszy europejskich (EFS). Jest tylko jeden problem. Większość kursantów ma wykształcenie podstawowe, lub jest po szkołach specjalnych, ewentualnie po szkole średniej i nigdy nie pracowała. Jednak kurs pisania życiorysów bez wątpienia powiększy ich kwalifikacje. Kursanci mają to szczęście, że nawet jeśli zapomną coś z kursu, zawsze mogą wpisać do wyszukiwarki internetowej tajemne hasło „Pisanie CV”. Proste.
Wg. danych Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej jedynie 5,9 procent osób niepełnosprawnych posiada wykształcenie wyższe. Braki w wykształceniu osób niepełnosprawnych, są jedną z głównych przyczyn bierności zawodowej.
"Że znakiem czasu będzie także taka zmiana tego miejsca, która umożliwi niepełnosprawnym zabieranie głosu z tego miejsca."
W roku 2008 przebudowano salę obrad sejmu tak aby w pełni odpowiadała ona zasadom uniwersalnego projektowania. Koszt wyniósł 140 tys. złotych. Tymczasem wiele ważnych miejsc wciąż jest bardzo nieprzyjaznych dla niepełnosprawnych. Dużo mówi się o potrzebie dostosowaniu metra dla niewidomych, od głośnego wypadku w 2008 roku. Niestety tylko mówi. Plany zainstalowania specjalnych guzików odwleka się w czasie, a na dworcach gdzie już są, nie spełniają swojej funkcji, ze względu na złą instalację.