Facebook Google+ Twitter

Puszcza Białowieska nie jest od spełniania zachcianek

Można wsłuchać się w słowa wypowiadane przez drzewa, które szeptem opowiadają historię ich trwania, zdradzają wiedzę tajemną, czasami bajeczną. W pewnej chwili cały las zaczyna śpiewać pieśń niezwykłą, pełną żalu, bólu i goryczy.

Zamarłe świerki w rezerwacie krajobrazowym im. Władysława Szafera / Fot. Artur HampelOkaleczona niegdyś puszcza, przez wiele lat zabliźniała swe rany, rosła w siłę i dawny majestat. Rezerwat krajobrazowy Władysława Szafera, ciągnący się na odcinku wielu kilometrów pomiędzy Hajnówką a Białowieżą zachwycał swą magią, monumentalnymi świerkami rozpościerającymi swe płaszcze nad pozostałą roślinnością sprawiając, że droga ta, niczym tunel prowadzący do tajemniczego lasu budziła wyobraźnię, podniecenie i niecierpliwą nutę oczekiwania na ujrzenie świętego gaju.

Park narodowy był sobie parkiem, rezerwat krajobrazowy Szafera rezerwatem a wokół rosły lasy, w których leśniczanki i leśniczowie, niczym w leśnej wielopokoleniowej sztafecie pilnowali, by las cieszył nie tylko oczy turystów, ale by był dumą okolicznych mieszkańców.

Nad puszczą zawiał jednak niszczycielski złowrogi huragan i ten dosłowny, i ten ludzki. Od tego magicznego lasu zaczęto oczekiwać coraz więcej i więcej. Żądano od lasu, by dał turystów, by dał profity, by dał granty, by dał szereg oczekiwanych dotacji. Pieniądze, pieniądze, pieniądze. Od puszczy żądano pieniędzy, po raz kolejny miała zapłacić swój haracz i znów miała zapłacić go swoim życiem. Tym razem drzewa miały umrzeć, bo ponoć to przyciągnie turystów głodnych widoku jak puszcza dziczeje.

Zamiast wziąć się do mozolnej pracy, zaczęto wyszarpywać z rąk leśników kolejne jego fragmenty tłumacząc, że to przysporzy więcej turystów, więcej pieniędzy.
Nie przysporzyło.
Wymyślono wówczas, by uwolnić kornika, niczym Tytana z Tartaru, by pożarł puszczańskie świerki, bo wówczas las stanie sięzabite świerki przez kornika w Puszczy Białowieskiej (kwiecień 2016) / Fot. Artur Hampel dziki, naturalny i będzie więcej turystów.
Kornik i owszem, pożarł piękne, dostojne świerki, ale jedyne co stawało się coraz dziksze, to ludzie a las zaczął przybierać barwy szare, smutne, martwe. Umarły monumentalne świerki w rezerwacie, umarły pielęgnowane przez całe pokolenia leśników świerki w lasach gospodarczych, umarły nawet świerki w samym parku narodowym a ów magiczny, wspomniany wcześniej tunel zniknął na zawsze. Nie pojawi się za naszego życia, za życia naszych dzieci, za życia naszych wnuków a może z tej rozpaczy i w ripoście gatunkowi ludzkiemu nie pojawi się już nigdy, bo tego od ludzi się nie spodziewał. Nie spodziewał się, że dając tyle radości, tyle magii i tyle przepięknych wspomnień ludziom, ludzie go zabiją.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

Bardzo ciekawy, poruszający artykuł...

Komentarz został ukrytyrozwiń

No tak, bo to gospodarka ministra wypuściła korniki w lesie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze - tak przedstawione losy puszczy chwytają za serce i wyciskają łzy z oczu. Gospodarka ministra doprowadzi tym razem do jej ostatecznej dewastacji. Wszak to już jego - o ile pamiętam - drugie podejście do "przemysłu" leśnego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przejmujące...
Oby jeszcze nie zwiastun epitafium.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W dobie obecnego sporu o Puszczę Białowieską, pozwoliłem sobie skreślić kilka słów, słów nieco odmiennych od tych, które brylują w mediach...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.