Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2462 miejsce

Putin ma rację, a Rosja prawo

Niedawno w programie T. Lisa, b. prezydent A. Kwaśniewski raczył stwierdzić, że w świecie polityki obowiązują podwójne standardy, z których wynika, że USA mogą więcej. Tak to już jest, powiedział z cynicznym uśmiechem lokaja. Czyżby ?

Po wczorajszym wystąpieniu W. Putina przed rosyjskimi deputowanymi, moim zdaniem bardzo wyważonym i wskazującym na prawdziwe aspekty polityki tzw. Zachodu, w Polsce rozpętało się piekło. Bezpośrednio po telewizyjnej transmisji – którą obejrzałem na gorąco w TVN24 – rozpoczęła się kanonada polskich polityków i komentatorów, która na Putinie i Rosji nie pozostawiła suchej nitki. Wszyscy – od prawej do lewej strony – mówili tak samo, jakby korzystali z tych samych wskazówek, od tego samego zegarmistrza.

Ale zanim do tego przejdę, jedna mała uwagę na początek.

Odnoszę wrażenie, że na tej ukraińskiej zadymie najlepiej wyszedł lider Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński, który od zarania dziejów powtarza wciąż to samo, a więc, że Rosja i Niemcy, to nasi najwięksi wrogowie, równie od zarania dziejów, dybiący na nasza wolność i niezawisłość. No i w świetle aktualnych wydarzeń tylko J. Kaczyński nie musi swoich poglądów przewartościowywać, w odróżnieniu od pozostałych (mam na myśli tych najbardziej się liczących), którzy nagle dostrzegali, że Rosja jest inna, niż oni dostrzegli. No i chyba dlatego Platformie, PSL, SLD i RP, że tak powiem, spada, bo nagle zaczęli oni gadać w „kaczyńskim narzeczu”, co zapewne ich wyborcom zbytnio do gustu nie przypadło.

Bo Rosja akurat wcale się nie zmieniła, tylko, jak to powiedział W. Putin, ma już dosyć przyjmowania pozycji kogoś zagonionego do kąta. Długo ściskana sprężyna musi wreszcie się rozprężyć, bo złamać się nie da.

Wracam do tej wspomnianej wyżej kanonady prowadzonej przez zmasowane siły politycznych zaklinaczy prawdy.

Wszelcy owi zaklinacze, jak jeden mąż, zarzucili Putinowi wulgarne kłamstwo, co ani chybi dowodnie wskazuje, że w Rosji odradza się Związek Radziecki. Przez cały dzień - cierpliwie – wysłuchiwałem tych wstrząsających opinii, ale w ani jednym przypadku nie usłyszałem, na czym owe kłamstwa miałyby polegać. Zaklinacze, jak diabeł świętej wody, unikali szczegółów, uciekając w sferę pomówień i różnego rodzaju przypuszczeń lub czarnych wizji.

Dobił mnie dziś rano jakiś gościu ubrany w garnitur, do którego na szyi okręcił sobie pętlę z grubego szala. Zobaczyłem go w porannym programie TVP Info o godz.09:20. W pierwszej chwili pomyślałem sobie, że to kolejny jakiś pajac celebryta, ale zaraz się zorientowałem, że przed kamerą zasiadł były ambasador RP w Mołdawii i Armenii, niejaki Ross Wiktor. Nie znam gościa, no to się rzuciłem do Netu, aby sprawdzić któż zacz? I dowiedziałem się, że w 1971 ukończył studia w Instytucie Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego (kuźnia kadr „komuszych” politruków), a w 1980 uzyskał stopień doktora w zakresie nauk politycznych. Specjalizował się w problematyce myśli politycznej oraz historii Rosji i ZSRR. Jak wiadomo „komuna” kształciła doskonałych propagandzistów, którzy każde zdarzenie potrafili, w sposób oczekiwany przez rządzących, opisać i wytłumaczyć.

I teraz jak znalazł, albowiem czym skorupka za młodu nasiąkła, tym na starość trąci, bo czego Jaś się nauczył, to Jan będzie umiał. Urocze są te polskie porzekadła.

Bzdury, jakie człowiek ten wygłaszał powodowały, że mimo swej wrodzonej niejako lewicowości, zacząłem odczuwać głęboki uraz do „komuny”, iż takich uczonych w swoich politycznych uczelniach produkowała. Nie chcę mi się opisywać całości tych wierutnych głupot opowiadanych przez uczonego politologa, więc odniosę się do jednego tylko wątku.

Otóż uczony politolog stwierdził, z zaciętym wyrazem twarzy, że podczas wczorajszej przemowy prezydent Rosji wierutnie, bezczelnie kłamał i całe to przemówienie to jeden wielki stek kłamstw. Chcąc się uwiarygodnić, jedno takie kłamstwu bezlitośnie obnażył. Otóż mianowicie Putin mówił, że Krym zawsze był częścią Rosji i tylko politycznie głupiej decyzji Chruszczowa z 1954 r. zawdzięcza swoją przynależność do Ukrainy.
Łgarstwo Putina polegać miała na tym, iż pan politolog autorytatywnie stwierdził, że Krym zawsze był Tatarski, a więc włączenie go do Rosji jest naruszeniem prawa międzynarodowego i dowodem na to, że Putin odbudowuje Związek Radziecki. Ponadto decyzja parlamentu autonomii krymskiej jest nielegalna, bo nie jest zgodna z konstytucją Ukrainy.

Otóż panie ambasadorze:
W XIII w Krym, który od setek lat znajdował się pod panowaniem Cesarstwa Bizantyjskiego, zostaje zawojowany przez tatarską Złotą Ordę i od tego momentu uznaje się obecność Tatarów, jako prawowitych mieszkańców Krymu. W XVI w. rozpoczyna się okres wojen Chanatu Krymskiego z Wielkim Księstwem Moskiewskim, do których w XVII w. włącza się Turcja. Pod koniec XVIII w na skutek walk wewnętrznych w Chanacie, wojska rosyjskiej carycy Katarzyny Wielkiej przybyły tatarom z militarna pomocą i po opanowaniu Krymu włączyły go w terytorialne granice Rosji.

A teraz krotka historia stanu USA o nazwie Teksas:
W 1519 r. na tereny późniejszego Teksasu przybywają pierwsi Hiszpanie, którzy, tak jak Anglosasi wraz z innymi nacjami z Europy, mordują prawowitych Amerykanów i zajmują ich ziemie, przyłączając je do swoich królestw. Na zajętym terenie Hiszpanie tworzą wicekrólestwo Meksyku, należące do korony hiszpańskiej. W 1835 r. wybucha w Teksasie powstanie, a zbrojne oddziały osadników wypierają przeważające ich liczebnie wojsko meksykańskie, Następuje proklamowanie niepodległości i utworzenie republiki Teksas, jednakże w 1836 roku pomiędzy republiką Teksasu a Meksykiem wybucha wojna. W 1845 r. Kongres Stanów Zjednoczonych przychyla się do wielokrotnie ponawianej prośby mieszkańców Teksasu i proklamuje Teksas jako 28 stan USA. Doprowadza to do wybuchu wojny meksykańsko-amerykańskiej zakończonej w 1848 r. zwycięstwem USA i zawarciem traktatu pokojowego w Guadalupe Hidalgo. Meksyk oddał USA ponad połowę swego terytorium, czyli Kalifornia, Teksas, Nowy Meksyk, Arizona, Nevada, Utah, Wyoming i Kolorado.

A więc, czy zasadne jest twierdzenie, że Teksas Nowy Meksyk, Arizona, Nevada, Utah, Wyoming i Kolorado, nie są od zawsze amerykańskie, czyli przynależne do Stanów Zjednoczonych Ameryki? Tak jak Krym do Rosji, który jako żywo o wiele dłużej do niej należał?

A co do złamania ukraińskiej konstytucji, to każdy politolog winien wiedzieć, że została ona złamana w chwili odrzucenia porozumienia, do jakiego doprowadził nasz minister spraw zagranicznych Sikorski. Bo jeżeli kraje zachodnich demokracji uznają za legalne obecne władze Ukrainy, które nie mają mandatu wynikającego z konstytucji tego kraju, to zachodnie demokracje winne uznać, iż zgodnie z wyrokiem Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze dot. niepodległości Kosowa, „prawo międzynarodowe nie zawiera zakazu ogłaszania deklaracji niepodległości". Mimo, że deklaracja Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1244 z 1999 r., gwarantowała Serbii terytorialną nienaruszalność.

Ergo: parlament Krymu, tak jak parlament kosowski w Prisztinie, miał prawo ogłosić niepodległość, a jako niepodległy już kraj, Krym miał prawo poprosić Rosję o przyjęcie do Rosyjskiej Federacji. Tak, jak to przed laty, uczyniła Republika Teksasu i amerykański Kongres.
Bo wbrew temu, co usłużnie głosi b. prezydent RP A. Kwaśniewski, nie może być zgody na dwa standardy. Jeden dla Rosji, drugi dla USA i UE. Bo niby dlaczego???


Komentarze (32):

Sortuj komentarze:

Kwaśniewski stracił w moich oczach wszystko - zresztą nie tylko za tą wypowiedź o podwójnych standardach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Reagan się nie patyczkował w odniesieniu do komunistów Grenady, Salwadoru i Nikaragui. Nie pytał wtedy nikogo o prawo międzynarodowe. Miał jednak pełne moralne i historyczne prawo bronić się przed szerokim wejściem wrogiego mocarstwa na Karaiby, które nie wiadomo czym by się skończyło bez odpowiedniego przeciwdziałania. Pod wpływem jazgotu pod adresem Putina przypomniał mi się jazgot sprzed trzydziestu lat pod adresem Reagana. A. Kwaśniewski był zdaje się wtedy ministrem w bloku radzieckim...

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Tomasz Osuch i Elżbieta Szychlińska - ja natomiast w odróżnieniu od państwa, Wasze wypowiedzi przeczytałem do końca. Nie będę komentował tego, co Pani Szychlińska napisała, bo byłoby to poniżej mojej godności. Poza jedną uwagę dotycząca zdolności do logicznego myślenia i postępowania. Otóż (nie)miła Pani. Jeżeli moje nazwisko jest Pani obmierzłe, to, po co Pani w ogóle rozpoczyna czytanie moich tekstów?
Natomiast Panie Osuch, Jarosław Kaczyński odniósł korzyść tego rodzaju, że w sprawie Rosji nie musiał, tak jak Tusk zmieniać zdania. Ot i wszystko. Czyżby Pan uważał inaczej? Uważa pan, że przez cały okres rządów PO Jarosław Kaczyński wspierał polityk wschodnią Donalda Tuska? Jeżeli tak, to gratuluję poziomu wiedzy. Myślałem,że dla ludzi oczytanych i inteligentnych, ta moja krótka fraza jest zrozumiała. Źle napisałem. Dla tego rodzaju ludzi JEST zrozumiała.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Artur Hempel - Szanowny Panie, mam wrażenie, że nie odczytał Pan właściwie moich intencji. Być może piszę w sposób trudno przyswajalny. Postaram się więc jakoś ten błąd naprawić. Ale jedna uwaga: większość Pańskiej wypowiedzi w zasadzie nie odnosi się do mojego tekstu, który zasadzał się na komentarzu do wypowiedzi politologa z Instytutu Nauk Politycznych UW, byłego ambasadora. Wprawdzie jego wypowiedź była typowa dla większości przedstawicieli polskiego politycznego i medialnego bajorka, ale ja tylko tę wypowiedź komentowałem . Historyczne przyblady przywołałem jedynie po to, aby obnażyć miałkość zarzutów b. ambasadora, który swój wywód opierał na tym, iż Krym nigdy nie był rosyjski. Stąd ta paralela do Teksasu. Zdawała mi się bardzo czytelna i wymowna.

Napisał Pan też: " Obserwujemy zjawisko usprawiedliwiania rosyjskiej agresji na Ukrainę przez pryzmat minionych wydarzeń z udziałem innych państw. To jest dopiero cynizm i hipokryzja. Autor nie mógł uzyskać informacji, w którym miejscu Putin kłamie. Drogi autorze, z pewnością wie Pan o tych kłamstwach a jedno z nich jest aż nad wyraz obnażone, które dotyczy rosyjskich wojsk poza swoimi bazami na Krymie."

Proszę Pana, ja akurat uważam inaczej, albowiem całkowicie jest mi obce stanowisko - wyrażone niedawno przez A. Kwaśniewskiego w programie T. Lisa, że "Stanom Zjednoczonym wolno więcej, bo w świecie obowiązują podwójne standardy i ... tak to już jest i trzeba się z tym pogodzić." Tą wypowiedzią A. Kwaśniewskiego rozpocząłem mój wywód, a to znaczy, że do niej właśnie się odnosiłem. Bo ja się na takie podwójne miary nie godzę. I nie dlatego przykład Kosowa podałem, aby wspierać prezydenta Putina, tylko dlatego, że mierzi mnie taka straszliwa nagonka na Rosję za Krym, gdy się klaskało w sprawie Kosowa. Ja nie napisałem, że popieram akcję Moskwy. Ja jedynie wskazywałem na podwójną miarę w ocenie takich samych zachowań, czego Pan akurat nie odczytał. Putin o tym mówił wyraźnie i dlatego napisałem, że miał rację. Napisałem też, że Rosja ma prawo - bo ma. Ma prawo dbać o swoje narodowe i państwowe interesy, tak samo jak każde inne państwo. W tym Stany Zjednoczone Ameryki.
Co do kłamstw Putina - owszem, skłamał mówiąc, że mundury można sobie kupić w byle sklepie surwiwalowym, a więc to nie rosyjscy żołnierze operowali na Krymie. Mała uwaga taka to to, że oni tam byli legalnie od wielu lat na podstawie umowy z Ukrainą. Ale cóż z tego, że skłamał? Nic. Ważne jest, ze nikt nikogo nie zabił. I tu znów te nieszczęsne podwójne standardy i moralność. A co zrobił prezydent USA napadając na Irak, bo rzekomo miała być tam broń masowego rażenia? Skłamał, o co nawet sam prezydent Kwaśniewski miał o to pretensję. A co robi prezydent USA w sprawie amerykańskich placówek kaźni i tortur w Europie, w tym i w Polsce? Kłamie. Ale nikt o to nie ma pretensji, mimo, że w Iraku zginęło setki tysięcy ludzi, a Polsce katowano bez sądu porwanych obywateli innych państw. Można tak długo ciągnąć.
Mój tekst jest skierowany przeciwko tym podwójnym standardom, które w Polsce nagle otrzymały obywatelstwo. A ja się za to wstydzę. I szkoda, ze Pan TEGO nie dostrzegł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Andrzeju, cały czas to podkreślam. Jakim czołem przywódcy państw odpowiedzialnych za łamanie prawa międzynarodowego, bezustannie nadużywających siły w stosunkach międzynarodowych wskazują palcem na kogoś innego, wysuwając przy tym przesadne albo i wyssane z palca zarzuty? Jedna uwaga: w Korei udało się Jankesom wprowadzić demokrację. Po czterdziestu łatach, w których popierali łamiących dzień po dniu prawa obywatelskie dyktatorów wojskowych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dokładnie Panie Tomaszu , też tak zrobiłam . Czasami wystarczy tylko nazwisko autora aby sobie art odpuścić .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytałem tekst do tego zdania: "Odnoszę wrażenie, że na tej ukraińskiej zadymie najlepiej wyszedł lider Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński"... Dalej nie czytam, bo nie ma sensu. Co za bzdury! Czy informacja o tym, że słoń nasrał do Nilu też musi być opatrzona komentarzem nt. tego jak wyszedł na tym Kaczyński?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rozumiem, że w odpowiedzi na aneksję Krymu, usprawiedliwisz również kolejne przyszłe podobne sytuacje. Nie ważne który kraj, wobec jakiego dopuści się podobnych działań.
Jeżeli zaprzeczysz, to tak jakbyś zaprzeczył swoim wszystkim dotychczasowym wywodom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie odniosłeś się do niczego. Idziesz w zaparte i nie sposób jest wpłynąć na zmianę Twojego stanowiska nawet o parę stopni. Zmarnowałem na twoje powtarzanie za licencjonowanymi demokratami dwie godziny i musi to mieć swoje skutki. Od dzisiaj nie licz ani na moje komentarze ani podbicia ani oceny ani rady, Nie znamy się. Nie jest to odwet za różnice w poglądach, ale zamianę dialogu w twój monolog, świadczący o zupełnym braku szacunku dla rozmówców, którym na dodatek w sposób bezczelny i gołosłowny zarzucasz zapatrzenie w ZSRR. Od dzisiaj licz na moje niskie oceny i krótkie a cięte komentarze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Arturze, Twoje odpowiedzi z 1,12 i 1,14 są: a) oparte na inwektywach i propagandzie jednej ze stron, b) z Księżyca (bo chodziło mi o państwa NATO po drugiej wojnie światowej, a nie poparte przez nie przewroty - nawet jeśli uznać to poparcie za nie przesądzające sprawy - w państwach Układu Warszawskiego).

Nixon nie ustąpił pod naciskiem ulicznych wystąpień pacyfistów i nie uciekł z Waszyngtonu do Kanady, tak samo de Gaulle pod naciskiem rozruchów w wykonaniu lewaków. Jeden użył sił zbrojnych, drugi tym jednoznacznie zagroził. uzupełniając Twą wiedzę o XX wieku, raczej daleką od dokładności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij