Facebook Google+ Twitter

PWN: "Dziecięca arka". Opowieść, której żadna fikcja nie dorówna

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2011-09-14 18:14

"Dziecięca arka" - niewiarygodna, napisana przez życie opowieść, której żadna literacka fikcja nie mogłaby dorównać. Tajemnica ujawniona po prawie pół wieku.

 / Fot. Materiały prasowe"Cóż można powiedzieć o tej książce? Zrodziła się z serca autora i jest dokumentem niezwykłego wydarzenia XX wieku. Ponad siedemset dzieci z głodującego Piotrogrodu wiosną 1918 roku wyruszyło w podróż, która zdawała się nie mieć końca. Najpierw Ural, Syberia, Władywostok, potem Japonia, San Francisco, Nowy Jork, Ocean Atlantycki, Francja, Anglia, Finlandia - pociągiem, statkiem, pieszo i końmi, znów pociągiem: dwa i pół roku cierpień, dorastania i drogi ze świata wolności do świata niewoli (…)".
Igor Zołotusski
Krytyk literacki
Laureat Nagrody Aleksandra Sołżenicyna


"Dziecięca arka" to historia niesamowita, a w swojej prawdziwości wręcz nierealna. To opowieść o grupie ośmiuset dzieci z Piotrogrodu, które zrządzeniem losu w latach 1918-1920 odbyły nieplanowaną i niełatwą podróż dookoła świata. Uciekając przed głodem w rodzinnym Petersburgu, zostały wysłane na kolonie na Uralu, które w efekcie przeobraziły się w niezwykłą i mało komu znaną historię tułaczki przez całą Rosję, dwa oceany, pobyt w Chinach, Japonii, Ameryce i Europie, aż do wytęsknionego powrotu do domu. Do którego nie wszystkim udało się dotrzeć. To napisane przez życie potwierdzenie słów Marka Twaina, że fikcja musi mieć pozory prawdopodobieństwa, a prawda tego nie potrzebuje.

Głównymi bohaterami tej książki są młodzi koloniści, którzy opowiadają swoją historię, dzieląc się swymi obserwacjami, wspomnieniami, a przede wszystkim emocjami. Cytowane przez autora w tekście autentyczne listy słane do rodzin z najróżniejszych etapów tej niezwykłej odysei, stanowią chyba najbardziej emocjonujące i zarazem najtrudniejsze fragmenty tekstu. Szczególnie w zestawieniu z wiedzą, że nie wszyscy powrócili cało i zdrowo do domu. "Dziecięca arka" to wreszcie historia tego, jak polityka i historyczne zawirowania mogą plątać losy jednostek. To literacki obraz ówczesnego świata, polityki i wielkich rozgrywek, ale także unaocznienie ponadczasowych i zawsze aktualnych wartości jak życie, przyjaźń, pomoc bliźniemu i śmierć.

Prawda jak film fabularny

Władimir Lipowiecki, autor książki materiały do jej napisania zbierał na całym świecie przez ponad 20 lat. Odnalazł ostatnich żyjących kolonistów, wysłuchał ich wspomnień, przemierzył ich szlak, by zebrać wszystkie dowody i zapomniane szczegóły tak, by największa odyseja XX wieku na stałe wyryła się na kartach historii, a losy kilkuset osób, a także bohaterskie postawy tych, o których z powodu systemu politycznego należało zapomnieć, zostały utrwalone.

"Tę historię mój mąż, znany choreograf Leonid Jacobson, opowiadał i powtarzał tylko ludziom najbliższym. Takie to były czasy, kiedy jedno niegroźne słowo można było przypłacić karierą, a nawet życiem. No i co z tego, że on i jego koledzy jako dzieci byli w Ameryce i Japonii?

Trzymał w tajemnicy swoją odyseję, ale chciał, żeby dowiedziało się o niej jak najwięcej osób, i marzył, że kiedyś powstanie o niej książka, a nawet film. I ten cud, bo inaczej nie mogę tego nazwać, nastąpił. Znalazł się utalentowany człowiek, który poświęcił wiele lat życia, żeby zbadać i zrozumieć te tak już odległe wydarzenia i napisać wielką, w każdym tego słowa znaczeniu, wielką książkę. Niezwykłe jest też coś jeszcze - książka ukazała się w setną rocznicę urodzin Jacobsona, jak na zamówienie. Niestety. On już nie może wziąć jej do rąk. Przeczytałam książkę za nas oboje. Jeszcze raz dziękuję autorowi, Władimirowi Abramowiczowi Lipowickiemu".
Irina Jacobson

Czytaj więcej -->

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ostatnio mialem okazje ogladac film o deportacji tysiecy brytyjskich dzieci do Australi w latach 1950 i 1960 kiedy zamiast to rodzin zastepczych trafialy do sierociencow a wlasciwie obozow pracy gdzie wykonywaly niewolnicza prace np budowy klasztoru na srodku pustyni, chlopcy byli rowniez wykorzystywani seksualnie. Obydwa rzady zarowno brytyjski jak i australijski probowaly zatrzec wszelkie slady tej haniebnej procedury i tylko dzieki ludziom dobrej woli i wielkiej odwagi tragedie tych dzieci ujrzaly swiatlo dzienne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.