Facebook Google+ Twitter

Pycha obnażona

Od lat z zaciekawieniem przyglądam się zjawisku pysznienia się niektórych miast i wynoszenia ponad inne. Przyjmuję to ze zrozumieniem, gdy są ku temu powody. Choć nawet w tej sytuacji pychy nic nie uzasadnia. Myślę wtedy: ułomność to tylko!

Inaczej, gdy dzieje się to według zasady większościowej (my jesteśmy metropolią, a wy zapyziałą pipidówą) czy poddańczej (musicie nas kochać, bo mamy nad wami władzę). Jest jeszcze zasada ks. Benedykta Chmielowskiego, którą sparafrazować można następująco: „jacy jesteśmy wspaniali, każdy widzi”! A jako przykłady mógłbym podawać pary miast (ludzkich zbiorowości), które od lat prowadzą własne rejestry krzywd i przewag, poniżeń i triumfów. I pół biedy, gdy nie przekłada się to na realne doświadczenia, a pozostaje tylko w sferze obowiązującej doktryny. Ostatnio jednak miałem namacalne tego przełożenie. A wszystko zdarzyło się podczas Pomorskiego Festiwalu Tańca w Gdańsku, w hali GKS Gedania.

 / Fot. Ryszard K. HetnarowiczJuż sama sceneria imprezy o tak szacownej nazwie musiała budzić zdziwienie. Wchodzenie do sali opłotkami może przystoi zdesperowanym fanom rozgrywek sportowych, ale nie uczestnikom święta z pogranicza sztuki i wyczynu! A już na pewno nie adeptom tańca, dziedziny wywodzącej się wszak bardziej z kultury i religii niż z obyczajów plemiennej rywalizacji i walki. Wewnątrz hali nie było lepiej.

Szatnie i zaplecze higieniczne tęskniące za młodością z czasów wczesnego Gierka przywitały młodych tancerzy ostrzeżeniem: Uwaga! Szatnia niestrzeżona. A przebrać się trzeba! Wystrój hali – poza wyznaczeniem parkietu – do żywego przypominał scenerię meczu bokserskiego. Ale już organizacja daleka była od sportowego rytmu. I reżimu programowego.  / Fot. Ryszard K. Hetnarowicz

Dzieci ze Słupska, które zakwalifikowane zostały do udziału w festiwalu, musiały już na wstępie przełknąć gorzką pigułkę. Prowadząca (jeszcze zaznaczy swoją obecność) przywitała wszystkich z Trójmiasta i okolic, zapowiedziała tych, którzy jeszcze nie dojechali i... na tym skończyła. O młodych słupszczanach, stojących tuż obok niej, najzwyczajniej zapomniała! Po zwróceniu jej uwagi, jako przyczynę swojego gapiostwa podała... brak zgłoszenia. Niewtajemniczonym trzeba wyjaśnić, że samo zgłoszenie to jeszcze nic. Trzeba wpłacić wpisowe i wtedy zostaje przyznany tzw. numer startowy. Imienny. Dzieci ze Słupska (rękoma ich opiekunów) wszystkich formalności dopełniły na czas! Tego jednak organizatorom było zdecydowanie za mało, chociaż rozpoczęli eliminacje tych grup wiekowych z blisko godzinnym opóźnieniem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

To prawda, że miasta tworzą ludzie! Zgadzam się też całkowicie, kolego Wojciechu, z tezą o ludzkiej, a nie miast pysze! Niestety, ci ludzie znaczą siebie mianem... miasta! I to jest ta tragifarsa! Ale o tym przy innej okazji!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.06.2010 18:03

I tylko dzieci żal , pewnie już na starcie poczuły się niezbyt pewnie .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj, zniesmaczyłby się prof. Marian Wieczysty - wielki miłośnik i mistrz tańca towarzyskiego w Polsce, dla którego taniec był sztuką, pięknem i wysoką kulturą relacji międzyludzkich a w organizowanych Turniejach Tańca Towarzyskiego dążył zawsze do pięknej oprawy, aby wzbogacić wrażenia artystyczne.
Uczył tańca i dobrych manier towarzyskich, w wychowaniu młodego pokolenia Polaków zapobiegał zubożeniu w wędrówce z "epoki fraka do epoki waciaka", lansował "bądź grzeczniejszy o kwadrans".
Za Stenią przytaknę, że szkoda dzieciaków, które zestresowane, w zagubieniu nie mogły poznać znaczenia i nauczyć się żelaznych zasad dobrej organizacji, które przecież nie tylko mają wpływ na mniejszy stres, ale i uprzyjemniają każdą imprezę o właściwy jej klimat.
Może organizatorom zabrakło obecności autorytetu klasy prof. Wieczystego, który choć bywał w świecie a w dziedzinie upowszechniania kultury, obok nagród krajowych, otrzymał też najwyższą na świecie nagrodę taneczną - Carl Alan Overseas Award 81 - w swojej pasji propagowania ruchu tańca towarzyskiego w Polsce bywał obecny nie tylko w metropoliach województw, ale również w prowincjonalnych miasteczkach.
Wszędzie, gdzie gościł prof. Wieczysty, stanowił zawsze wyzwanie dla organizatorów Turniejów i pasjonatów Tańca Towarzyskiego, bo prostym językiem i czynami dążył do rzeczy wielkich, co jest przywilejem tytanów charakteru, myśli i namiętności w działaniu, wzbudzając autorytet, szacunek i podziw.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zadęcie i brak pokory.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kolego Ryszardzie, To jednak raczej nie pycha miast, ale pewnych grup ludzi ( tutaj bardzo młodych), a przede wszystkim- KOMPLETNY BRAK PROFESJONALIZMU i AROGANCJA gdańskich organizatorów. i WSTYD !!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Żałosny snobizm i indolencja pani prowadzącej!
Organizatorzy nie stanęli na wysokości zadania, szkoda dzieciaków.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.