Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

72134 miejsce

Pyrkosz, pyrkosz i nie jedziesz

Może gdybym posłuchał rady Krzysztofa Cugowskiego nie napisałbym tego tekstu. Ale że przepadłem z kretesem już jakiś czas temu, to spełniłem prośbę mojej narzeczonej i zasiadłem przed telewizorem.

Nie muszę chyba mówić, że wielkim fanem seriali telewizyjnych nie jestem, a i do telewizji mam stosunek co najmniej obojętny, bo po upowszechnieniu się internetu w społeczeństwie nareszcie nikt nie patrzy na mnie ze zdziwieniem kiedy mówię, że TV nigdy nie była i nie jest mi potrzebna, no chyba, że do oglądania transmisji z meczy piłki nożnej. Ale nie w tym rzecz. Nie śledzę losów serialowych bohaterów, nie interesuję się nimi, jednak mimochodem mój mózg zapamiętuje jakieś informacje, co sprawia, że czasem udaje mi się zabłysnąć w towarzystwie. Jednak kiedy udało mi się, o zgrozo, przebrnąć przez cały jeden odcinek serialowej papki, stwierdziłem, że to co serwuje nam publiczna - i pewnie nie tylko - telewizja woła o pomstę do nieba.

Nie będę czepiał się, że w Polsce nie ma już takich wielodzietnych, wielopokoleniowych rodzin, bo na pewno zaraz znajdzie się ktoś, kto wytknie mi, że to nieprawda, że on właśnie w takiej rodzinie się wychowywał i że takie rodziny wcale nie są taką rzadkością jak by się wydawało. Nie będę polemizował z takimi opiniami, wystarczy mi obraz mojego bloku, moich sąsiadów, z których może co piąty ma więcej niż dwójkę dzieci, o wielopokoleniowości w M-3 nie wspomnę. Ale dlaczego, na litość boską cała rodzina Mostowiaków jest tak krystalicznie czysta, idealnie przejrzysta, niemalże jak kropla wody. Czy to naprawdę jest to lustro, w którym Polacy chcą oglądać samych siebie? Czy każda młoda matka w Polsce rzeczywiście jest Hanką, która przez cały dzień pracuje w szkole, z rozwydrzonymi dzieciakami, użera się z dyrektorem – sadystą, a po powrocie do domu staje się aniołem, mającym dla każdego czas i dobre słowo? Czy sędziowie Przenajświętszej Rzeczypospolitej rzeczywiście są niezawiśli, tak uczciwi i skazujący w tempie ekspresowym kolejnych przestępców na surowe wyroki jak sędzia Marta Mostowiak? Czy wreszcie polski senior to naprawdę stetryczały dziadek, siedzący pod pantoflem surowej małżonki?

Chciałbym pochylić się chwilkę nad rolą Witolda Pyrkosza w całym tym przedstawieniu. "Pyrkosz, pyrkosz i nie jedziesz" mówił Gustlik do kaprala Wichury w nieśmiertelnych "Czterech pancernych". Słowa Franciszka Pieczki były niewątpliwie prorocze, bo bohater grany przez pana Witolda, jak żadna z jego dotychczasowych ról "nie jedzie". Co Cię skłoniło, bohaterze mej młodości, do zagrania tak podłej i upokarzającej roli? Czy zwieńczeniem aktorskiej kariery pierdołowatego kaprala, zadziornego górala, czy oszusta z "Vabanku" naprawdę musi być rola starego pantoflarza, który nawet żeby nakarmić psa (sic!) musi kryć się przed wzrokiem wszystkowiedzącej małżonki? Dopóki w piersi wystarczy mi tchu, będę bronił honoru facetów i nie pozwolę na propagowanie takiego wizerunku starszego mężczyzny, chyba że usłyszę mnóstwo głosów potwierdzających taki stan rzeczy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.