Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14276 miejsce

Pytajnik Adama Lesławczyka. Odpowiada: Inka Janowicz-Malinowska

Poszukując dziennikarskich tematów, spotkałem wielu ciekawych ludzi. I tak zrodził się pytajnik Adama Lesławczyka, doszedłem bowiem do wniosku, że każdy człowiek ma coś ciekawego do powiedzenia i każdy znajduje swoje miejsce w życiu.

Inka Janowicz - Malinowska / Fot. Album rodzinnyImię, imiona, nazwisko- krótko o sobie?
Inka Janowicz - Malinowska. I tu słowo wyjaśnienia, Inka to skrót mojego imienia Halina, odkąd pamiętam tak zwracali się do mnie rodzice i rodzeństwo, a dziś tak naprawdę mało kto pamięta jak mam właściwie na imię. Urodziłam się w Międzyzdrojach, tam też według słów matki na plaży nauczyłam się chodzić. Dorastałam jednak na Mazurach w maleńkim miasteczku Ryn, położonym na przesmyku miedzy dwoma jeziorami.

Moje pierwsze zapamiętane obrazy to woda i to ona stała się moim "środowiskiem naturalnym", a żeglowanie siłą rzeczy zostało wpisane moje życie. Jestem ciekawa świata, także tego podwodnego, nurkowanie też nie jest mi obce. Los pchnął mnie jednak do Stargardu, tu mieszkam już ponad ćwierć wieku, tu wychowali się moi synowie. Udało mi się zarazić synów swoją pasją i chociaż oni wolą motorówki od żaglowców, to wodę pokochali jak ja, zostali zawodowymi nurkami.

Co najchętniej wspominasz z dzieciństwa?
Dzieciństwo... To smak poziomek wilgotnych od rannej rosy, czas wypraw brzegiem jeziora i zapach rozgrzanych świerkowych lasów. Wyprawy z ojcem na ryby, wieczorne ogniska, przy których ojciec opowiadał mi o Polskich królach i snuł legendy o krzyżackim zamku górującym nad
miasteczkiem. Były to opowieści, które w wieczornym mroku nabierały kształtów wręcz realistycznych, zdawało mi się nie raz, że widzę postaci w białych płaszczach. To najpiękniejsze chwile dzieciństwa, szczęśliwego dzieciństwa tak piękne, że upływający czas nie zatarł wspomnień. Moje dzieciństwo skończyło się nagle, pewnego lipcowego dnia ojca zabrało pogotowie i już nie wrócił. Pustka i ból były tak straszne, że mój dziecięcy świat nagle się zawalił. By poradzić sobie z tą traumą musiałam nagle wydorośleć. Miałam wtedy 11 lat.

Co najchętniej wspominasz z okresu nauki?
Najszczęśliwszym dniem w tym czasie był dzień, w którym zrozumiałam mechanizmy przebiegu reakcji chemicznych. Od tego dnia chemia przestała być moją zmorą, a stała się przedmiotem, który z czasem nawet polubiłam.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Dla Lesława za pytajniki *5, miło jest poznać znajomych z portalu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.