Imię, imiona, nazwisko - krótko o sobie ? - Ryszard Kubowicz, z wykształcenia polonista (UJ), z zawodu dziennikarz. Były pracownik TVP Kraków (reporter, kierownik redakcji), współzałożyciel i były red. nacz. "Panoramy Wieliczki", aktualny red. nacz. pisma zakładowego "Nasza Gazeta - PSI OCHRONA MIENIA", od kilku lat do teraz redaktor odpowiedzialny miesięcznika "Nasza Gazeta" – ten tytuł ukazuje się na terenie gmin Wieliczka, Biskupice, Gdów, Dobczyce, Raciechowice oraz Łapanów. Działacz Polskiego Stowarzyszenia Prasy Lokalnej.
Co najchętniej wspominasz z dzieciństwa? - Niewątpliwie okres nauki w liceum. Było to V LO im. Augusta Wtkowskiego w Krakowie, po dziś szkoła ta utrzymuje się w czołówce krajowej liceów. Myśmy na nią mówili "V Zakład dla Umysłowo Chorych Nauczycieli". Ale co to byli za pedagodzy! Profesor od historii - Krzyżanowska, profesor od języka polskiego - Kaczkowski, profesor od łaciny - Grabcowa, profesor od matematyki - Bielak, profesor od języka rosyjskiego - Błachut... To były postaci z innej bajki. Im należał się tytuł profesora jak psu buda. Wszyscy absolwenci mojego rocznika mile i z szacunkiem ich wspominają. A u moich synów jakoś sentymentu do ukończonych liceów nie widzę...
Co najchętniej wspominasz z okresu nauki? - Częściowo odpowiedziałem powyżej, ale tu rozwinę wątek licealny. W V LO za mej kadencji działało tzw. "Potoczkowe Divadlo", czyli z polska rzecz nazywając Teatr Międzyszkolny prowadzony przez ówczesnego dyrektora Stanisława Potoczka. Skoro był teatr, to i tam zabraknąć mnie nie mogło. Choćby z uwagi na doborowe towarzystwo, że wspomnę Marzenę Trybałę, Małgorzatę Ząbkowską czy Miecia Grąbkę, nie mówiąc już o Jerzym Federowiczu, dziś pośle na Sejm i dyrektorze Teatru Ludowego w Nowej Hucie. Zagrałem wraz z nimi jakiś epizod w "Weselu". Ależ to było przedstawienie – jeździliśmy z nim po Polsce grając na profesjonalnych scenach. Role w tym przedstawieniu otworzyły wspomnianym koleżankom i kolegom drogę do aktorskiego zawodu i wielu w nim sukcesów...
Najgłupsza rzecz, którą zrobiłeś ? - Łowiłem w porze roztopów ryby spod lodu, który miał nie więcej jak 5 cm. Dlaczego wtedy do wody nie wpadłem i nie zjadły mnie drapieżne okonie i inne rybska - nie wiem, do dziś się dziwię.A na lód nie wchodzę jak nie ma przynajmniej 10 cm grubości.
Jakiego błędu byś na pewno nie popełnił ? - Nie dałbym się drugi raz wmanipulować w politykę; nici z tego miałem i wiele kłopotów, w tym zawodowych.
Największe życiowe osiągnięcie? - Synowie, którzy poszli swoją drogą i robią zawodowe kariery, której ja zrobić nie umiałem.
Największa porażka? - Po kilkakroć rzucałem palenie i zawsze do tego nałogu wracałem. Zły na siebie jestem, bo nadal palę.