Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Pozycja materiału w rankingach:

7779 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 61pkt

Oceń:

Pytania heteryków

  • Źródło: Gość dnia
  • 2009-08-17 18:48
  • Odsłon: 27290
  • Komentarzy: 80

Przeglądając fora internetowe, słuchając osób w radiu i telewizji słyszę często ich pytania na temat osób LGBT, na które aż ciśnie mi się odpowiedź. Tak więc tutaj pragnę odpowiedzieć na niektóre z tych pytań.


Nawet jeśli niektórzy wiedzą, że osoby homoseksualne nie różnią się niczym (poza seksualnością) od reszty społeczeństwa, wyrażają oni obawę, że nauczyciel gej będzie nakłaniał uczniów do wstąpienia w związek gejowski i że będzie on reklamował taki związek jako alternatywę dla związku mężczyzny i kobiety.

Jeśliby nawet do takich wypowiedzi ze strony nauczyciela doszło (choć osobiście w to wątpię, żeby zwłaszcza w dzisiejszych polskich realiach nauczyciele homoseksualni chętnie się ujawniali, a tym bardziej że będą poruszali takie tematy z uczniami) to po raz n-ty muszę powiedzieć - nauczyciel, ani ktokolwiek inny nie ma możliwości zmienić czyjejś orientacji seksualnej! Przez lata głowiły się (i nadal się głowią) nad tym tęgie (i niekiedy zupełnie nietęgie) umysły, jak dotąd bez powodzenia, trudno, żeby tego udało się dokonać zwykłemu nauczycielowi. Rodzice, nie obawiajcie się przez samo bycie obok geja (ani nawet jeśli by doszło do jakkolwiek rozumianego nakłaniania na gejostwo) dziecko NIE stanie się homoseksualne.

Rozmowy na temat seksualności są potrzebne. Głównie chodzi o to, by młodzi ludzie mogli odkryć własną seksualność i jeśli u pewnej niewielkiej części okaże się, że jest ona homoseksualna żeby dowiedzieli się oni, że nie ma w tym żadnej winy ich rodziców ani tym bardziej nich samych i żeby zaakceptowali oni siebie i nauczyli się godnie i z podniesioną głową żyć.

Bardzo poważne mogą być konsekwencje kiedy młody człowiek uświadamiając sobie swoją homoseksualność (najczęściej jest tym faktem już wystarczająco wystraszony) słyszą naokoło same mądrości od wielu dorosłych, których uważa za autorytety, że geje to pedofile, zajmują się prawie wyłącznie poszukiwaniem nowych partnerów, że prawie wszyscy chorują i umierają na AIDS itd. Nic dziwnego, że taki młody człowiek będzie miał poważne wątpliwości czy o sobie warto komuś (nawet rodzicom) powiedzieć, a atakowany takimi mądrościami może popaść w depresję, co czasami może skończyć się tragicznie. W dzisiejszych czasach młodzi ludzie mają aż nadto powodów do popadnięcia w tę poważną, a często nierozpoznaną w odpowiednim czasie chorobę jaką jest właśnie depresja. Po cóż dokładać im jeszcze jeden powód?

Drodzy rodzice jeśli się zdarzy, że Wasza córka lub syn wyzna Wam wątpliwości co do swojej orientacji
nie popadajcie w panikę, lecz zaproponujcie swojej pociesze wizytę u seksuologa, który pomoże mu poznać siebie. Tylko mówię o prawdziwym, wykształconym lekarzu-seksuologu, posiadającego dyplom akademii medycznej. Przestrzegam kategorycznie przed wszelkiej maści szarlatanami (którzy oferują np. leczenie hipnozą), niektórymi księżmi (którzy nie mając najczęściej jakiegokolwiek pojęcia o seksuologii próbują traktować literalnie odczytywaną Biblię jako autorytet również w tej dziedzinie, do którego to autorytetu ta święta Księga absolutnie nie pretenduje) i różnej maści nawracaczami, którzy najczęściej żerując na ludzkiej niewiedzy próbują (najczęściej odpłatnie) leczyć
najczęściej po prostu w sposób nieuczciwy wyciągają pieniądze, a co gorsza
szkodzą pacjentom. Psychika młodego człowieka jest zbyt wrażliwa, żeby na niej eksperymentować, zbyt wiele jest do stracenia!

Autor: Dominik Konarowski

Tekst pierwotnie opublikowany na stronie dominik-gay.blog.onet.pl

Zobacz także:


Komentarze: 80

Sortuj komentarze:

Konrad Nowak 26.06.2010 11:40

Ocena: Ocena pozytywna 89 Ocena negatywna 85

Kapitalny artykuł. Doskonale podsumowuje temat homoseksualizmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dominik Konarowski 20.08.2009 21:04

Ocena: Ocena pozytywna 97 Ocena negatywna 95

"Kawiarni gejowskich jest na pęczki (one nie tylko "się zdarzają").
Sama wiele razy w Berlinie przypadkowo wylądowałam w "branożowej" kafejce, a ostatnio zupełnie nieświadomie weszłam z moją dziewczyną do przytulnej knajpki na kakao i sernik."

Wiesz, ja mialem na mysli glownie polskie realia... W swoiatowych metropoliach przedstawia sie to rzeczywiscie inaczej,,,:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Aleksandra Puciłowska 20.08.2009 17:13

Ocena: Ocena pozytywna 92 Ocena negatywna 76

Słówko w sprawie dyskotek itd.
Kawiarni gejowskich jest na pęczki (one nie tylko "się zdarzają").
Sama wiele razy w Berlinie przypadkowo wylądowałam w "branożowej" kafejce, a ostatnio zupełnie nieświadomie weszłam z moją dziewczyną do przytulnej knajpki na kakao i sernik. Po krótkich oględzinach doszłyśmy do wniosku, że knajpka jest absolutnie lesbijska :)

Scena LGBT to nie tylko dyskoteki i dark roomy, to też normalne knajpki i puby.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dominik Konarowski 20.08.2009 10:15

Ocena: Ocena pozytywna 95 Ocena negatywna 76

Tomek: w wolnej chwili przeczytam Twoj material. Nie chce po lekach, tylko dokladnie.
A za buziaki dziekuje i odwzajemniam :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Sroczyński 19.08.2009 22:05

Ocena: Ocena pozytywna 105 Ocena negatywna 94

"A propos aborcji. Tu jest problem... od kiedy zaczyna zyc czlowiek? Wydaje mi sie, ze jedynym momentem, od ktorego "wszystko sie zaczyba" jest moment zaplodnienia komorki. Od tego momentu nastepuje rozwoj czlwieka. Zaplodnienie to jest to jedyny moment, w ktorym mozna postawic (moim zdaniem) granice. Przed - sa 2 komorki, z ktorych kazda osobno nie stanowi czlowieka. Polaczone - juz potrafia sie rozwijac w sposob skutkujacy w pelni rozwinietym czlowiekiem. I dlatego - wedlug mnie - po przekroczeniu tej granicy mamy do czynienia z zyciem. Moze nic nie czujacym, napewno na poczatku bez swiadomosci - jednak jest to juz zycie."
Tu się z Tobą zgadzam ale cały czas próbuję wycisnąć z Grzegorza konstruktywną polemikę. Wcześniej było krytykanctwo wobec nauki, teraz jest coś wiele więcej i cieszę się, ale nadal czuję niedosyt. Jednocześnie skorzystam z okazji że napisałeś posta (niezmiernie dziękuję, bo mam okazję do niepisania kolejnego 'bez powodu', Tomek S. pewnie już pije toast z radości) i dodam jedno zdanie do posta wyżej skierowanego do Grzegorza:
"Jak pojęcia i definicje, to one obiektywnie nie istnieją (...)" - ale jednocześnie nie oznacza to, że to, do czego te pojęcia się odnoszą, nie istnieje. Stąd powracam do pierwszej odpowiedzi - dlaczego człowieczeństwo Twoim zdaniem nie istnieje obiektywnie i można je różnie definiować?

"A zycie nalezy szanowac - chociazby z jednego powodu - nie potrafimy sami zycia wyprodukowac. Gdybysmy mieli taka mozliwosc, to moze moglibysmy tu eksperymentowac, np. odebrac to zycie, a po uznaniu pomylki je wrocic. no ale nie mozemy kogos ozywic. Dlatego wydaje mi sie, ze nalezy bardziej postawic na antykoncepcje i odpowiedzialne wspolzycie, zeby nie dochodzilo do "wpadek"."
W ten sposób jak piszesz, faktycznie - wskrzeszać się nie potrafimy. Ale od ponad roku naukowcy są w stanie tworzyć embriony z komórek skóry. W połączeniu z zapłodnieniem in vitro i być może sztuczną macicą mamy możliwość "produkcji życia", choć na wysokiej 'warstwie' - ponieważ faktycznie nikomu nie udało się uzyskać żyjącego organizmu bezpośrednio z materii nieożywionej.

"W ogole to musi byc smutne, jesli nowe zycie, ktore powinno sprawiac radosc rodzicom, jest przyjmowane jako "zlo konieczne". Chyba lepiej zalozyc gumke lub wziac pigulke."
Ta, gumka i pigułka to mniejsze zło, tu się z Tobą w pełni zgadzam (choć sam je neguję, ale cokolwiek).

Pozdrawiam pozdrawiam i buziaki przesyłam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Sroczyński 19.08.2009 21:59

Ocena: Ocena pozytywna 76 Ocena negatywna 90

Zresztą co to znaczy, że słowo nie istnieje obiektywnie i że nie można go zmierzyć linijką? Jeżeli za obiektywne istnienie uznasz zbiór liter w słowniku, to można słowo zmierzyć linijką. Jak pojęcia i definicje, to one obiektywnie nie istnieją, bo tylko opisują rzecz, której dotyczą, nie można ich zatem zmierzyć linijką. Jest kilka koncepcji filozoficznych na ten temat ale nie pamiętam, czy jakaś jest dominująca lub najwłaściwsza.

Kawał:
Pani w przedszkolu pokazuje dzieciom zdjęcie i pyta:
- Co to jest?
- Mysz! - odpowiadają dzieci.
- Nie, to jest obrazek myszy. A to? - pokazuje kolejne
- Kot! - odpowiadają dzieci.
- Nie, to jest obrazek kota. A to? - pokazuje kolejne
- Obrazek kota goni obrazek myszy.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dominik Konarowski 19.08.2009 21:56

Ocena: Ocena pozytywna 84 Ocena negatywna 98

Hehe:-).
A propos aborcji. Tu jest problem... od kiedy zaczyna zyc czlowiek? Wydaje mi sie, ze jedynym momentem, od ktorego "wszystko sie zaczyba" jest moment zaplodnienia komorki. Od tego momentu nastepuje rozwoj czlwieka. Zaplodnienie to jest to jedyny moment, w ktorym mozna postawic (moim zdaniem) granice. Przed - sa 2 komorki, z ktorych kazda osobno nie stanowi czlowieka. Polaczone - juz potrafia sie rozwijac w sposob skutkujacy w pelni rozwinietym czlowiekiem. I dlatego - wedlug mnie - po przekroczeniu tej granicy mamy do czynienia z zyciem. Moze nic nie czujacym, napewno na poczatku bez swiadomosci - jednak jest to juz zycie. A zycie nalezy szanowac - chociazby z jednego powodu - nie potrafimy sami zycia wyprodukowac. Gdybysmy mieli taka mozliwosc, to moze moglibysmy tu eksperymentowac, np. odebrac to zycie, a po uznaniu pomylki je wrocic. no ale nie mozemy kogos ozywic. Dlatego wydaje mi sie, ze nalezy bardziej postawic na antykoncepcje i odpowiedzialne wspolzycie, zeby nie dochodzilo do "wpadek".
W ogole to musi byc smutne, jesli nowe zycie, ktore powinno sprawiac radosc rodzicom, jest przyjmowane jako "zlo konieczne". Chyba lepiej zalozyc gumke lub wziac pigulke.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Sroczyński 19.08.2009 21:54

Ocena: Ocena pozytywna 99 Ocena negatywna 75

"A człowieczeństwo to tylko dość długie słowo, ono nie istnieje obiektywnie, nie da się go zmierzyć linijką."
Na ten przykład umysłu, samoświadomości i emocji nie zmierzysz linijką. Nie istnieją?

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Sroczyński 19.08.2009 21:42

Ocena: Ocena pozytywna 84 Ocena negatywna 87

http://www.leworecznosc.pl/index1.php?a=0
Normalnie jak kampania przeciw mańkutofobii :D

I kawał na rozluźnienie, niekoniecznie zabawny (nie umiem opowiadać kawałów):
Ateista słyszy pukanie do drzwi. Otwiera, a jego oczom ukazuje się trzech kolesi w białych habitach, z krzyżem i pochodniami w rękach.
- Jesteśmy ze Świętej Inkwizycji.
- Nie wierzę...!
- My właśnie w tej sprawie...

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomasz Sroczyński 19.08.2009 21:39

Ocena: Ocena pozytywna 86 Ocena negatywna 89

Marto, odpowiem Tobie jeszcze krócej: w pełni rozumiem, w pełni akceptuję, po części podzielam (ale to już rzecz światopoglądu).

Z określeniem dewianta mogę się zgodzić przy założeniu, że podałaś okrojoną definicję. Problem pojawia się tylko, że dla każdego czym innym jest dewiant. Proszę zwracaj na to uwagę. Ktoś kiedyś powiedział, że najbardziej zażarte spory wynikają wtedy, gdy dyskutujący różnie definiują sobie pojęcia, o jakich się dyskutuje. W pewnym sensie miał rację. Powstaje też problem np. ekwiwokacji. Z podobnych rzeczy proste pytanie z zaliczenia filozofii na kierunku technicznym: "w oparciu o definicję równościową wykaż błąd w zdaniu: bawełna to tkanina rosnąca na polu"
Dla Ciebie dewiantem jest ktoś kto zaspokajając potrzeby seksualne krzywdzi innych, dla mnie dewiantem jest ten, kto zachowuje się w sposób odbiegający od norm (tu: biologicznych). Może oboje mamy niepoprawne definicje, może Ty masz dobrą, może ja - dobrze by było sięgnąć do słownika. Gwoli ścisłości - dla mnie słowo "dewiant" nie ma wydźwięku pejoratywnego. Tak samo jak nie ma go murzyn, żyd, gej, lesbijka, lewak, libertyn, postkomunista i paru innych, w tym niech będzie mańkut (wg Wiki leworęczni boczą się o to określenie, jakby brzmiało niczym "kurwa") ;).

@Grzegorz:
1. "i uważam, że sporo nauki jest oparte na arbitralnych ustaleniach." jednak? W poprzedniej dyskusji wydawałeś się twierdzić coś przeciwnego :/...
2. Ale zapewniam Cię, że nie miałem. Dla mnie problem człowieczeństwa płodu to jedno, a problem aborcji to drugie. Problem człowieczeństwa można moim zdaniem załatwić za pomocą nauki, problem aborcji to problem związany z aspektami moralnymi, społecznymi i prawnymi, w dużej mierze jest zmieszany ze światopoglądem, ale wiedza naukowa powinna służyć jako "nawóz" do rozważania tego problemu, jako pierwszy krok przed przystąpieniem do niego. Osobiście mam jasne i precyzyjne stanowisko dotyczące aborcji ale nikt nie musi go podzielać i na razie nie będę go próbował egzekwować (gdyż rozprawiłem się na razie tylko z człowieczeństwem płodu, mniej mam wiedzy z etyki czy socjologii, a co dopiero z prawa). Na pewno światopogląd nie powinien tu być decydujący np. przy debatach sejmowych.
3. Ale dlaczego każdy może sobie go definiować jak chce? Uważasz, że nie można wystosować kryteriów/algorytmu, co pozwala sprawdzić prawdziwość zdania "X jest człowiekiem"?
4. A jednocześnie nie zakazuję nikomu życia w niezgodzie z naturą/normalnością. Jego wola. Ja tylko ograniczam się do wystosowywania wniosków dotyczących tego, czy coś jest z nią zgodne, czy nie. Natomiast jednocześnie jestem wyznawcą światopoglądu, nawet religii! i wcale nie jest łatwo obie rzeczy pogodzić. Na ten przykład celibat jest nienaturalny, małżeństwo jest nienaturalne (a konkretnie niezgodne z "prawami" rządzącymi niemal całym światem zwierząt). Nie próbuję nikogo nawracać czy przekonywać do tego, że aborcja jest be a np. moja religia jedyną właściwą. Staram się na gruncie wiedzy neutralnej światopoglądowo (tego, co można ustalić przy użyciu ścisłej metodologii badań w trakcie doświadczeń lub a priori) dojść do uzasadnienia lub obalenia jakiegoś twierdzenia (tam: że płód jest człowiekiem). Sam światopogląd... nie nazywałbym tego pozbawieniem polityczności, obiektywnością prędzej - faktycznie, światopoglądy są subiektywne, nieudowadnialne (w jednym z linków do Ciebie filozof analityczny i logik Józef Bocheński o tym pisał), i że trzeba je w pełni akceptować. Nie da się także oprzeć swojego światopoglądu na samej nauce, stąd ateiści są wewnętrznie sprzeczni.

"I na koniec: nienaturalność nie istnieje. Coś niezgodnego z prawami natury NIE MOŻE ZAISTNIEĆ. Dlatego wszystko, co robią ludzie czy zwierzęta, jest i zawsze będzie naturalne."
Niech będzie. Dobór naturalny poradzi sobie ze wszystkimi stosującymi in vitro i eugenikę, a drzewa rodowe homoseksualistów i celibatariuszy będą siłą rzeczy usychać. Ale niech będzie że to naturalne ;).

Fajnie, że wyszedłeś z numerkami, ułatwia to dyskusję. Dodałbym jeden:
5. Nazwiska tamtych myślicieli?

@Livia:
To pokazuje, że gejów i lesbijek nie można traktować jak podludzi.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.