Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

26801 miejsce

Pytania heteryków

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2009-08-17 18:48

Przeglądając fora internetowe, słuchając osób w radiu i telewizji słyszę często ich pytania na temat osób LGBT, na które aż ciśnie mi się odpowiedź. Tak więc tutaj pragnę odpowiedzieć na niektóre z tych pytań.

1. Czemu geje (lub lesbijki) nie mogą zrezygnować z gejostwa? Czemu tak się przy tym upierają? Przecież ja, jako mężczyzna, kiedy idę ulicą i widzę piękną kobietę nie lecę za nią od razu i jej nie zaczepiam. Mogę się opanować. Czy i geje nie mogą się pohamować?

Mogą, i owszem często to robią. Ale zwróć uwagę, że Ty pohamowujesz jedynie swoje okresowe żądze (co jest oczywiście dobre tak w przypadku heteryków jak i gejów), natomiast od osoby LGBT żądasz wyrzeczenia się całej seksualności. Ty masz dziewczynę lub żonę (albo w każdej chwili możesz mieć, nikt Ci tego nie zabrania), natomiast gejowi często się zabrania lub utrudnia posiadania kochającej osoby. A jeśli już niektórzy pozwalają gejom mieć kogoś, to niech ma, ale się z tym nie obnosi (o tym obnoszeniu się napiszę później).

Jest spora różnica pomiędzy sytuacją, kiedy normy społeczne zabraniają nam na współżycie z każdym na kogo mamy akurat ochotę a wyrzeczeniem się własnej seksualności. Seksualność to nie tylko podniecenie fizyczne i orgazm. Z seksualnością wiąże się ludzka zdolność do uczucia, zachwycenia się i emocjonalnego zaangażowania w relacje z drugim człowiekiem. Seksualność znajduje się w centrum tego wspaniałego ludzkiego przeżycia, któremu na imię miłość, które oznacza urzeczeniem piękna drugiej osoby i związanie się z tą osobą tak mocno, że zaczyna się własne życie postrzegać w kategoriach tego, co jest dla tej osoby dobre. Często nie zdajemy sobie sprawy, że TO WŁAŚNIE jest seksualność.

Oczywiście nie znaczy to, że w każdym związku musi być seks (akty seksualne). Ludzie mogą żyć bez niego, ale wyrzekanie się własnej seksualności lub traktowanie jej jako czegoś złego, czegoś co należy głęboko ukryć powoduje, że trzeba ukrywać lub wstydzić się części swojego ja, które stanowi zdolność do głębokiej miłości. U takich ludzi karłowacieje ich wewnętrzny rozwój. Nie bez przyczyny często można usłyszeć, że osoba która jest najbardziej wrogo nastawiona do gejów często sama jest osobą homoseksualną, która wyrzekła lub ulękła się własnej seksualności tak, że skryła ją (często nieświadomie) w głębi podświadomości.

Jeszcze trzeba zapytać
w imię czego każe się gejom wyrzekać swojej seksualności? Skoro (jak to w innym miejscu wykazuję) nie szkodzi to nikomu? Czasami niektórzy podają cytaty z Biblii (często wyjęte z kontekstu wersety z Listu św. Pawła do Rzymian, jakie już zauważyłem w komentarzach pod artykułem dot. p. Camerona, oraz inne fragmenty). Jest to temat, który wymaga szerszego i szczegółowego omówienia. Może kiedyś się na to zdobędę. Należy jednak zapytać, co z osobami, które nie uznają Biblii za swój życiowy przewodnik. A takie są, czy się to reszcie podoba, czy nie. I mają prawo do swojego światopoglądu.

2. Złodziej może się powstrzymać od kradzieży, nałogowy alkoholik może się oduczyć pić, palacz palić papierosy. Tak więc gej też może się oduczyć pociągu do osób tej samej płci

Z powodów, o których napisałem wyżej bezsensowne jest porównywanie seksualności, która stanowi nierozłączną część głębokiego ja do nałogów (alkoholizm, nikotynizm), a zwłaszcza do skłonności do grzechu (złodziejstwo). Nałogi są rzeczą nabytą, a mimo to widzimy, jak wielu osobom nie udaje się z nich do końca wyzwolić. Seksualność kształtuje się jeszcze w okresie prenatalnym (do tej pory nie ustalono dokładnie mechanizmu powstawania seksualności). Wiele osób próbuje ją stłumić w sobie, często kończy się to nerwicami, zaburzeniami rozwoju.

Oczywiście są osoby, które świadomie zrezygnowały z uprawiania seksu (np. księża katoliccy). Jednak nie każdy odkrywa taką drogę przez życie jako swoje powołanie. Widać też często, jak sami księża mają problem z zachowaniem celibatu, ci, którzy podobno sami z własnej woli zdecydowali się na taką drogę. Tak więc zmuszanie osób, którzy w celibacie nie widzą swojego dozgonnego powołania do wyrzeczenia się własnej seksualności jest bezsensownym gwałtem na osobowości takiego człowieka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (80):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 26.06.2010 11:40

Kapitalny artykuł. Doskonale podsumowuje temat homoseksualizmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Kawiarni gejowskich jest na pęczki (one nie tylko "się zdarzają").
Sama wiele razy w Berlinie przypadkowo wylądowałam w "branożowej" kafejce, a ostatnio zupełnie nieświadomie weszłam z moją dziewczyną do przytulnej knajpki na kakao i sernik."

Wiesz, ja mialem na mysli glownie polskie realia... W swoiatowych metropoliach przedstawia sie to rzeczywiscie inaczej,,,:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Słówko w sprawie dyskotek itd.
Kawiarni gejowskich jest na pęczki (one nie tylko "się zdarzają").
Sama wiele razy w Berlinie przypadkowo wylądowałam w "branożowej" kafejce, a ostatnio zupełnie nieświadomie weszłam z moją dziewczyną do przytulnej knajpki na kakao i sernik. Po krótkich oględzinach doszłyśmy do wniosku, że knajpka jest absolutnie lesbijska :)

Scena LGBT to nie tylko dyskoteki i dark roomy, to też normalne knajpki i puby.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomek: w wolnej chwili przeczytam Twoj material. Nie chce po lekach, tylko dokladnie.
A za buziaki dziekuje i odwzajemniam :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

"A propos aborcji. Tu jest problem... od kiedy zaczyna zyc czlowiek? Wydaje mi sie, ze jedynym momentem, od ktorego "wszystko sie zaczyba" jest moment zaplodnienia komorki. Od tego momentu nastepuje rozwoj czlwieka. Zaplodnienie to jest to jedyny moment, w ktorym mozna postawic (moim zdaniem) granice. Przed - sa 2 komorki, z ktorych kazda osobno nie stanowi czlowieka. Polaczone - juz potrafia sie rozwijac w sposob skutkujacy w pelni rozwinietym czlowiekiem. I dlatego - wedlug mnie - po przekroczeniu tej granicy mamy do czynienia z zyciem. Moze nic nie czujacym, napewno na poczatku bez swiadomosci - jednak jest to juz zycie."
Tu się z Tobą zgadzam ale cały czas próbuję wycisnąć z Grzegorza konstruktywną polemikę. Wcześniej było krytykanctwo wobec nauki, teraz jest coś wiele więcej i cieszę się, ale nadal czuję niedosyt. Jednocześnie skorzystam z okazji że napisałeś posta (niezmiernie dziękuję, bo mam okazję do niepisania kolejnego 'bez powodu', Tomek S. pewnie już pije toast z radości) i dodam jedno zdanie do posta wyżej skierowanego do Grzegorza:
"Jak pojęcia i definicje, to one obiektywnie nie istnieją (...)" - ale jednocześnie nie oznacza to, że to, do czego te pojęcia się odnoszą, nie istnieje. Stąd powracam do pierwszej odpowiedzi - dlaczego człowieczeństwo Twoim zdaniem nie istnieje obiektywnie i można je różnie definiować?

"A zycie nalezy szanowac - chociazby z jednego powodu - nie potrafimy sami zycia wyprodukowac. Gdybysmy mieli taka mozliwosc, to moze moglibysmy tu eksperymentowac, np. odebrac to zycie, a po uznaniu pomylki je wrocic. no ale nie mozemy kogos ozywic. Dlatego wydaje mi sie, ze nalezy bardziej postawic na antykoncepcje i odpowiedzialne wspolzycie, zeby nie dochodzilo do "wpadek"."
W ten sposób jak piszesz, faktycznie - wskrzeszać się nie potrafimy. Ale od ponad roku naukowcy są w stanie tworzyć embriony z komórek skóry. W połączeniu z zapłodnieniem in vitro i być może sztuczną macicą mamy możliwość "produkcji życia", choć na wysokiej 'warstwie' - ponieważ faktycznie nikomu nie udało się uzyskać żyjącego organizmu bezpośrednio z materii nieożywionej.

"W ogole to musi byc smutne, jesli nowe zycie, ktore powinno sprawiac radosc rodzicom, jest przyjmowane jako "zlo konieczne". Chyba lepiej zalozyc gumke lub wziac pigulke."
Ta, gumka i pigułka to mniejsze zło, tu się z Tobą w pełni zgadzam (choć sam je neguję, ale cokolwiek).

Pozdrawiam pozdrawiam i buziaki przesyłam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zresztą co to znaczy, że słowo nie istnieje obiektywnie i że nie można go zmierzyć linijką? Jeżeli za obiektywne istnienie uznasz zbiór liter w słowniku, to można słowo zmierzyć linijką. Jak pojęcia i definicje, to one obiektywnie nie istnieją, bo tylko opisują rzecz, której dotyczą, nie można ich zatem zmierzyć linijką. Jest kilka koncepcji filozoficznych na ten temat ale nie pamiętam, czy jakaś jest dominująca lub najwłaściwsza.

Kawał:
Pani w przedszkolu pokazuje dzieciom zdjęcie i pyta:
- Co to jest?
- Mysz! - odpowiadają dzieci.
- Nie, to jest obrazek myszy. A to? - pokazuje kolejne
- Kot! - odpowiadają dzieci.
- Nie, to jest obrazek kota. A to? - pokazuje kolejne
- Obrazek kota goni obrazek myszy.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hehe:-).
A propos aborcji. Tu jest problem... od kiedy zaczyna zyc czlowiek? Wydaje mi sie, ze jedynym momentem, od ktorego "wszystko sie zaczyba" jest moment zaplodnienia komorki. Od tego momentu nastepuje rozwoj czlwieka. Zaplodnienie to jest to jedyny moment, w ktorym mozna postawic (moim zdaniem) granice. Przed - sa 2 komorki, z ktorych kazda osobno nie stanowi czlowieka. Polaczone - juz potrafia sie rozwijac w sposob skutkujacy w pelni rozwinietym czlowiekiem. I dlatego - wedlug mnie - po przekroczeniu tej granicy mamy do czynienia z zyciem. Moze nic nie czujacym, napewno na poczatku bez swiadomosci - jednak jest to juz zycie. A zycie nalezy szanowac - chociazby z jednego powodu - nie potrafimy sami zycia wyprodukowac. Gdybysmy mieli taka mozliwosc, to moze moglibysmy tu eksperymentowac, np. odebrac to zycie, a po uznaniu pomylki je wrocic. no ale nie mozemy kogos ozywic. Dlatego wydaje mi sie, ze nalezy bardziej postawic na antykoncepcje i odpowiedzialne wspolzycie, zeby nie dochodzilo do "wpadek".
W ogole to musi byc smutne, jesli nowe zycie, ktore powinno sprawiac radosc rodzicom, jest przyjmowane jako "zlo konieczne". Chyba lepiej zalozyc gumke lub wziac pigulke.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"A człowieczeństwo to tylko dość długie słowo, ono nie istnieje obiektywnie, nie da się go zmierzyć linijką."
Na ten przykład umysłu, samoświadomości i emocji nie zmierzysz linijką. Nie istnieją?

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://www.leworecznosc.pl/index1.php?a=0
Normalnie jak kampania przeciw mańkutofobii :D

I kawał na rozluźnienie, niekoniecznie zabawny (nie umiem opowiadać kawałów):
Ateista słyszy pukanie do drzwi. Otwiera, a jego oczom ukazuje się trzech kolesi w białych habitach, z krzyżem i pochodniami w rękach.
- Jesteśmy ze Świętej Inkwizycji.
- Nie wierzę...!
- My właśnie w tej sprawie...

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marto, odpowiem Tobie jeszcze krócej: w pełni rozumiem, w pełni akceptuję, po części podzielam (ale to już rzecz światopoglądu).

Z określeniem dewianta mogę się zgodzić przy założeniu, że podałaś okrojoną definicję. Problem pojawia się tylko, że dla każdego czym innym jest dewiant. Proszę zwracaj na to uwagę. Ktoś kiedyś powiedział, że najbardziej zażarte spory wynikają wtedy, gdy dyskutujący różnie definiują sobie pojęcia, o jakich się dyskutuje. W pewnym sensie miał rację. Powstaje też problem np. ekwiwokacji. Z podobnych rzeczy proste pytanie z zaliczenia filozofii na kierunku technicznym: "w oparciu o definicję równościową wykaż błąd w zdaniu: bawełna to tkanina rosnąca na polu"
Dla Ciebie dewiantem jest ktoś kto zaspokajając potrzeby seksualne krzywdzi innych, dla mnie dewiantem jest ten, kto zachowuje się w sposób odbiegający od norm (tu: biologicznych). Może oboje mamy niepoprawne definicje, może Ty masz dobrą, może ja - dobrze by było sięgnąć do słownika. Gwoli ścisłości - dla mnie słowo "dewiant" nie ma wydźwięku pejoratywnego. Tak samo jak nie ma go murzyn, żyd, gej, lesbijka, lewak, libertyn, postkomunista i paru innych, w tym niech będzie mańkut (wg Wiki leworęczni boczą się o to określenie, jakby brzmiało niczym "kurwa") ;).

@Grzegorz:
1. "i uważam, że sporo nauki jest oparte na arbitralnych ustaleniach." jednak? W poprzedniej dyskusji wydawałeś się twierdzić coś przeciwnego :/...
2. Ale zapewniam Cię, że nie miałem. Dla mnie problem człowieczeństwa płodu to jedno, a problem aborcji to drugie. Problem człowieczeństwa można moim zdaniem załatwić za pomocą nauki, problem aborcji to problem związany z aspektami moralnymi, społecznymi i prawnymi, w dużej mierze jest zmieszany ze światopoglądem, ale wiedza naukowa powinna służyć jako "nawóz" do rozważania tego problemu, jako pierwszy krok przed przystąpieniem do niego. Osobiście mam jasne i precyzyjne stanowisko dotyczące aborcji ale nikt nie musi go podzielać i na razie nie będę go próbował egzekwować (gdyż rozprawiłem się na razie tylko z człowieczeństwem płodu, mniej mam wiedzy z etyki czy socjologii, a co dopiero z prawa). Na pewno światopogląd nie powinien tu być decydujący np. przy debatach sejmowych.
3. Ale dlaczego każdy może sobie go definiować jak chce? Uważasz, że nie można wystosować kryteriów/algorytmu, co pozwala sprawdzić prawdziwość zdania "X jest człowiekiem"?
4. A jednocześnie nie zakazuję nikomu życia w niezgodzie z naturą/normalnością. Jego wola. Ja tylko ograniczam się do wystosowywania wniosków dotyczących tego, czy coś jest z nią zgodne, czy nie. Natomiast jednocześnie jestem wyznawcą światopoglądu, nawet religii! i wcale nie jest łatwo obie rzeczy pogodzić. Na ten przykład celibat jest nienaturalny, małżeństwo jest nienaturalne (a konkretnie niezgodne z "prawami" rządzącymi niemal całym światem zwierząt). Nie próbuję nikogo nawracać czy przekonywać do tego, że aborcja jest be a np. moja religia jedyną właściwą. Staram się na gruncie wiedzy neutralnej światopoglądowo (tego, co można ustalić przy użyciu ścisłej metodologii badań w trakcie doświadczeń lub a priori) dojść do uzasadnienia lub obalenia jakiegoś twierdzenia (tam: że płód jest człowiekiem). Sam światopogląd... nie nazywałbym tego pozbawieniem polityczności, obiektywnością prędzej - faktycznie, światopoglądy są subiektywne, nieudowadnialne (w jednym z linków do Ciebie filozof analityczny i logik Józef Bocheński o tym pisał), i że trzeba je w pełni akceptować. Nie da się także oprzeć swojego światopoglądu na samej nauce, stąd ateiści są wewnętrznie sprzeczni.

"I na koniec: nienaturalność nie istnieje. Coś niezgodnego z prawami natury NIE MOŻE ZAISTNIEĆ. Dlatego wszystko, co robią ludzie czy zwierzęta, jest i zawsze będzie naturalne."
Niech będzie. Dobór naturalny poradzi sobie ze wszystkimi stosującymi in vitro i eugenikę, a drzewa rodowe homoseksualistów i celibatariuszy będą siłą rzeczy usychać. Ale niech będzie że to naturalne ;).

Fajnie, że wyszedłeś z numerkami, ułatwia to dyskusję. Dodałbym jeden:
5. Nazwiska tamtych myślicieli?

@Livia:
To pokazuje, że gejów i lesbijek nie można traktować jak podludzi.

Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.