Facebook Google+ Twitter

Pytania populisty do profesora Balcerowicza!

Należy pan do ekonomistów którzy byli w Polsce traktowani niczym prorocy. Według pana Szwecja miała pod naporem wysokich podatków i zasiłków socjalnych się załamać gospodarczo. Dlaczego więc pańskie proroctwa się nie sprawdziły?

Nie żebym był złośliwy, jednak cały czas nurtuje mnie pytanie - jak to jest, że w tych krajach, gdzie nie zastosowano się do pana jakże "mądrych" porad i nakazów, ludzie żyją spokojnie i dostatnio? Dlaczego państwa opiekuńcze, z tymi rozdętymi osłonami socjalnymi ( Szwecja, Dania, Finlandia), świetnie się rozwijają i globalizacja nie doprowadziła tam do rozmontowania systemu socjalnego? Z jakich powodów tam, gdzie obywatele płacą wysokie podatki ( Szwecja, Dania) żyją lepiej, aniżeli tam gdzie podatki są niskie? (USA).

Dlaczego związki zawodowe nie są hamulcem dla gospodarki, lecz skutecznym hamulcem przed wyzyskiem pracowników? (państwa skandynawskie) Z jakiej przyczyny, bezrobotni obywatele państw skandynawskich żyją na wyższym poziomie, aniżeli najniżej zarabiający Amerykanie? Dlaczego ciągle są kraje, gdzie warunkami zatrudnienia rządzą układy zbiorowe a nie wolny rynek? Z jakich to powodów państwo dobrobytu zachowało się tam gdzie istnieje silna klasa średnia, zaś rozpada się w tych krajach, gdzie gospodarka jest zależna od oczekiwań zagranicznych inwestorów?

W swoich "mądrych" wypowiedziach porównywał pan ludzi do zwierząt, uważając siebie za przyrodnika. Dlaczego więc istnieją wciąż kraje, gdzie ludzie nie stosują się do zasad panujących w przyrodzie ( walka o przetrwanie) i lepiej na tym wychodzą aniżeli ci, którzy uczestniczą w wyścigu szczurów? Dlaczego są kraje które wprowadziły ubezpieczenie od bezrobocia, zamiast zostawić bezrobotnych na pastwę rynku - skazując ich na wyzysk, nędzę lub zagraniczną tułaczkę? Dlaczego wreszcie w Polsce nawet praca niewolnicza ma wartość? Zastanawiam się wciąż, dlaczego państwo dobrobytu społecznego wciąż istnieje, skoro miało zaniknąć, dlaczego cały czas istnieją państwa, gdzie nie tylko elitom, ale zwykłym ludziom żyje się dobrze i nie są do tego potrzebne wysokie stanowiska, czy praca na kilku etatach?

Panie profesorze. Nazwałbym pana pewnie mądrym człowiekiem, jak wielu tych pseudo-intelektualistów, którzy panu schlebiają, jednak nie mogę tego uczynić skoro wciąż istnieje grupa krajów, które przeczą pańskim wydumanym i bzdurnym teoriom, uporczywie wpajanym obywatelom jako dominujące dogmaty. Może więc wreszcie pan coś zrobi, by Szwecja stała się Polską i ludzie tam nie wstępowali do związków zawodowych, harowali na kilku etatach, domagali się od pracowników wielkich sklepów, by pracowali na okrągło, akceptowali przestrzeganie kodeksu pracy tylko w firmach państwowych, czy wreszcie pogodzili się faktem braku ubezpieczenia od bezrobocia. Jest pan wielkim reformatorem, niech więc zreformuje pan ten nienormalny kraj w którym zwykli ludzie mogą żyć po prostu normalnie.

Dowiedziałem się, że również w tym kraju prowadził pan wykłady. Nie potrafię więc zrozumieć dlaczegoż obywatele tego kraju nie skorzystali z pańskich porad, które w Polsce traktowane były jak przykazania? Zauważyłem, że również Finowie wybrali inną drogę zreformowania gospodarki. Kraje skandynawskie powodują, że pańskie "wybitne" porady stają się niewiarygodne, zaś pan może być "niesłusznie" postrzegany przez ludzi racjonalnie myślących za prymitywnego ekonomistę, działającego na rzecz elit i w interesie globalnych koncernów - nazywanych zagranicznymi inwestorami.

Źródło: Informacje dotyczące poziomu życia bezrobotnych Szwedów i pracujących Amerykanów są oparte na książce prof. Tadeusza Kowalika pt. "Systemy gospodarcze".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

No cóż poprawność ekonomiczna ma się u nas dobrze. Lepiej wierzyć że istnieje tylko jedna niewzruszona prawda polegająca na neoliberalnej ekonomii, aniżeli zrozumieć że istnieje jeszcze prospołeczna ekonomia.
Różnica między tymi kierunkami polega na tym że ta pierwsza służy głównie elitom i globalnym koncernom, druga zaś zwykłym ludziom.Będę powtarzal do znudzenia że w krajach w których solidaryzm społeczny jest faktem a nie fikcją; nie istnieje wolny rynek w pojęciu neoliberalnym, lecz rynek sterowany przez układy zbiorowe pracy.Co zas do nowej religii, to tą religią nie jest antyglobalizm, lecz właśnie neoliberalizm oparty na ekonomicznych dogmatach, które w zderzeniu z rzeczywistoscią często stają się zwykłymi frazesami.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nasz Wielki Guru niczego nowego nie wymyślił,ot powielił pomysły niejakiego Sachsa, doradcy Sorosa, a p Soros wymyślił sobie kiedyś,że właściwie to powinien mieć na własność jakieś państwo.
"wielkim osiągnięciem" naszego guru było np zamrożenie kursu dolar/złoty na rok, toż to był nie lada prezent dla każdego zagraniczniaka, wystarczyło przywieźć baksy do Polski , wymienić na złote, wpłacić do banku, po roku miało się 20% zysku nie robiąc nic!
Zapewniam kochających guru, że były inne projekty reformy gospodarki Polski , ale tylko jeden brany był od uwagę, pozostałe zostały odrzucone bez jakiekolwiek analizy. Powód? Zostały przedstawione przez "nie swoich".
Efekty? Np Czechy, które już nas wyprzedzają i idą ostro do góry, a zdaniem guru miało tam dojść nawet do rewolucji.
Bułgaria boryka się z podobnymi kłopotami gospodarczymi co Polska, bo również zawierzyła guru, pozostałe kraje wschodniej europy jakoś nie skorzystały z porad guru i dobrze na tym wyszły.
Gadanie o tym,że guru przeszkadzano w realizacji jego (?) pomysłów to tez niezły dowcip, wystarczy prześledzić stołki, które zajmował guru od 89 rok (interesujący jest również stołek zajmowany wcześniej).
To właśnie jego jest "myśl cudowna" : nie płoszyć inwestorów. i bazując na tym Polska oddawała zagraniczniakom majątek w postaci ulg i zwolnień od wszelkiego rodzaju podatków.
Gadanie o tym,że się inwestorzy obrażą to też niezła bajka, jeszcze nie spotkałem przypadku odpuszczenia sobie 35 milionowego rynku przez jakiegoś producenta.
Oczywiście wielu ( ja również w pewnym początkowym okresie) uwierzyłem w zbawczą siłę guru, propaganda zrobiła swoje. Na szczęście pewnego dnia sięgnąłem do innych źródeł, dzięki temu dziś mam inne , dość mocno sceptyczne stanowisko względem guru . Podałem tylko parę przykładów, więcej tego jest w necie.
BTW, jeśli guru jest takim wielkim ekonomistą to dlaczego nie siedzi na stołku MFW albo BŚ, tylko ostatnio wykłada na jakimś mało znanym uniwersytecie w Stanach?

Komentarz został ukrytyrozwiń

mnie się podoba +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wystarczy przeczytać dowolny wywiad z profesorem, aby znaleźć odpowiedź na te pytania, bo tak się składa, że różni ekonomiczni analfabeci wciąż i wciąż je zadają.

Komentarz został ukrytyrozwiń

uzasadnienie powyżej

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wieeeelki minus (-) Demagogia przewyższająca lepperowskie "Balcerowicz musi odejść".
Zupełnie nie rozumiem, jak człowiek wykształcony może stawiać tego rodzaju pytania - jakby Polska i kraje o których mówi były pod jakimkolwiek względem porownywalne: pod względem losu historycznego, tradycji (nikt nie miał tak kołtuńskiej szlachty jak my), etosu pracy i religii. W przebiegu dziejów porąbanych na jakże krótkie odcinki czasowe.
Równiez "pokojowa koegzystencja" zwiazków zawodowych z pracodawcą wynika z mądrego kompromisu interesów obu stron, a nie od wiecznej walki "o jednakowe żołądki".
Przypuszczam, że wprowadzenie przez kogokolwiek innego reform zamieniających pseudo gospodarkę komunistyczną na jakąs formę rynkowej odbyłoby się z równie wielkim wstrząsem. Nazwisko byłoby inne, skutek taki sam.
Byloby dobrze pamiętać, że i w gospodarce Stanów Zjednoczonych najpierw był kapitalizm całkiem dziki, mafijne pieniądze wprowadzane do obiegu, wejście na oficjalne stanowiska luidzi z podziemia gospodarczego, a potem dopiero ten raj jaki widzimy.
Wydaje się, że nie uwzględnia Pan faktu, że w Polsce nigdy nie okrzepła tzw. klasa średnia: pączkowała przed pierwszą wojną, nie wytworzyła się w dostateczny sposób w dwudziestoleciu międzywojennym, skonała po drugiej wojnie pod komuną.
Jest Pan specjalistą nie jestesmy więc równorzędnymi partnerami w dyskusji, gdyż ja specjalistą tej nowej religii pt. "antyglobalizacja" nie jestem.
Dziwi mnie tylko, że Pan i Pańscy koledzy nie zostawicie w spokoju Europy, która jakoś powoli sobie radzi i radzić będzie. I gdzie Wam nic nie zagraża. Czy nie warto byłoby skierować wszelkie siły intelektualne, organizacyjne i zasoby materialne (skąd je bierzecie?) na Afrykę?
Tam dopiero jest pole do popisu dla ideologów z antybelcerowiczowskiej szkoły! Tam dopiero mozna osiagnąc błyskotliwe efekty nauczając ciemne luby i oświeconych kacyków jak wyrównać szanse i zbudować szwedzki dobrobyt.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.