Facebook Google+ Twitter

Pyza na polskich dróżkach

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-12-29 08:57
  • Creative Commons

Sytuacja na naszych drogach jak zwykle o tej porze roku jest trudna. Napadało śniegu, biało wszędzie, ślisko wszędzie...

Gdzieś tam dziennikarze wywęszyli aferę. Otóż podobno syn premiera, niejaki Michał Tusk (zbieżność nazwisk zapewne przypadkowa), dziennikarz trójmiejskiej „Gazety Wyborczej” pojechał na koszt PKP do Chin. Pojawiły się głosy, że to skandal, że za publiczne pieniądze funduje się wycieczki dzieciom prominentów. Tymczasem okazało się, że wyjaśnienie tej cokolwiek krępującej sytuacji jest banalnie proste. Otóż syn premiera pojechał tam jako laureat plebiscytu (czy też innego konkursu) pn. „Człowiek roku – przyjaciel kolei”. W nagrodę pojechał, za to, że się z koleją przyjaźni, że pisze o niej, podobno ze znawstwem i często krytycznie.

Dziennikarzom serwisu tvp.info to nie wystarczyło. Uparli się widać wywęszyć spisek wiadomych sił. No i wywęszyli. Okazało się, że Michał Tusk żadnego konkursu nie wygrał. Był jedynie nominowany w owym konkursie. I tutaj z pomocą ruszył rzecznik PKP. Ten sam, który wcześniej tłumaczył, że Pan Michał do owych Chin pojechał jako laureat. Otóż nie mniej ni więcej, tylko wyjaśnił, iż użył „ogólnego określenia”, ponieważ „nominacja to też swego rodzaju laur”.

A przecież wystarczyłoby, żeby syn premiera był jego córką, na imię miał Laura i byłoby po problemie. Taka Laura to już z racji swojego imienia byłaby nominowana do wszelkiego rodzaju wyjazdów zagranicznych. I nie musiałaby być niczyim przyjacielem – pardon, przyjaciółką.

Na drogach śnieg, a tymczasem minister Cezary Grabarczyk, ten sam, który zamierzał ukarać prezesów spółek PKP, odbierając im nagrody, które i tak im się nie należały, ogłosił, że oto trzeba będzie opóźnić budowę części planowanych dróg. Pieniędzy zabrakło w budżecie. Co poniektórzy uważają, że to było działanie celowe. Pan minister wiedział podobno już wcześniej, że owych pieniędzy zabraknie, ale nic nikomu nie mówił. Nie powiedział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, która nieświadoma niczego rozstrzygała przetargi. Nie powiedział też społeczeństwu.

Oczywiście, złośliwi twierdzą, że minister milczał, ponieważ taka wiadomość mogłaby mieć negatywny wpływ na wynik jego partii w wyborach samorządowych. A on przecież z dobrego serca to wszystko. Nie chciał nas wszystkich martwić przed świętami. Wszak spora część z nas na owe święta pojechała samochodem, gdyby się dowiedzieli przed świętami, że pieniędzy na nowe drogi zabrakło, pewnie klęliby w żywy kamień, a to tuż przed Wigilią nie uchodzi. Po Wigilii już jakby bardziej.

Nawet na otarcie łez nasz parlament uchwalił, że oto po drogach – tych obecnych – będziemy mogli od Nowego Roku jeździć szybciej. To dopiero dobrzy ludzie. Połączenie większej prędkości i coraz gorszego stanu polskich dróg (to oczywiście spadek po poprzednich rządach, tylko nie pamiętam po których) zwiększy drastycznie liczbę wypadków, w tym śmiertelnych. Zmniejszy się liczba kierowców, to i mniej samochodów będzie po drogach jeździć, a zatem ich stan tak szybko pogarszał się nie będzie. Siły natury w służbie człowieka, czy jakoś tak.

Coraz bardziej zaczynam doceniać fakt, iż mam jeszcze dwie nogi i umiem na nich chodzić, a nawet biegać. Jakby co, ucieknę w Bieszczady. Może tam mnie nasi dobroczyńcy nie znajdą. A już z pewnością tam nie dojadą.


Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 05.01.2011 07:57

dziękuję bardzo Mariko! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rafale, nieubłaganie stajesz się jednym z moich absolutnie ulubionych autorów na W24. Błyskotliwość połączona z niespotykanie lekkim piórem, po prostu fantastycznie!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.12.2010 14:54

Zapewne tak, Marto :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze się czyta. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

"A Michał Tusk? W czym zawinił?"

Pewnie... Dawali, to wziął... Tylko czemu on do tych Chin samolotem poleciał? Jako miłośnik kolei powinien skorzystać z pociągu, byłby bogatszy o cenne doświadczenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"to oczywiście spadek po poprzednich rządach, tylko nie pamiętam po których"

Jak to po których, drogi Autorze? Po Rzeczypospolitej Obojga Narodów;)
Cytuję:
"W Polsce nie było sprężystej władzy administracyjnej, która mogłaby zmusić poborców myta do ustawowych świadczeń, co w konsekwencji doprowadziło drogi do zupełnej ruiny. Ponieważ jednak w tym samym czasie zwiększała się i wysokość opłat mytniczych, i ilość miejsc, w których myto pobierano, można by ustalić prostą zależność, oczywiście odwrotnie proporcjonalną, między stanem dróg a kwotami ściąganymi na ich budowę i utrzymywanie.
I tak na przykład w XVII wieku między Drohobyczem a Jarosławiem, a więc na odcinku około 90 kilometrów, żądano 174 razy opłat mytniczych, a oficjalista księcia Ostrogskiego w Tarnopolu żądał pięciu myt naraz: grobelnego, spaśnego, targowego, wozowego i pomiernego. Doświadczył tego na własnej skórze imć pan Jakub Mościcki jadący z karawaną kupiecką ze Stambułu do Lwowa. Notował starannie wydatki w swoim diariuszu:
w Cwitowej od wozu jeden złoty 15 groszy,
w Buczaczu od wozu po 12 złotych,
w Przewłoce od wozu po 5 złotych i podarunek,
w Litatynie od wozu po 1 złotym 15 groszy,
w Potutorach po 6 złotych i podarunek,
w Brzeżanach po 12 złotych od wozu i podarunek,
w Narajowie po 8 złotych, nadto cytryn i ryżu z rodzynkami za 6 złotych,
w Brykowie po groszy 15,
w Wołkowie po 4 złote,
w Przemyślanach po 10 złotych i podarunek,
w Kurowicach po 1 złoty,
w Hermanowie na dwóch miejscach po 6 groszy,
w Mikłaszowie po 1 złoty 6 groszy od wozu, a w ostatku jeden miał w kolasie dwie sztuce atłasu perskiego, tedy w majętności Pana Wojewody Brasławskiego jedną sztukę atłasu wzięli arendarze Żydzi. Nie tylko jednemu, ale i inszym to czynią. Co znajdą, to w poły się dzielą z kupcem..."
(Źródło: http://www.znaki-drogowe.pl/index.php?option=com_content&view=section&layout=blog&id=9&Itemid=97&limitstart=2)
Toż przygody imć Mościckiego do złudzenia przypominają perypetie dzisiejszych użytkowników autostrad!

Wyrazy szacunku za artykuł traktujący w lekkim stylu o poważnych sprawach.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.12.2010 10:43

Dozwolona maksymalna prędkość na autostradzie 140 km/h nie oznacza, że z taką prędkością musimy jeździć. To prędkość dozwolona i usankcjonowana prawnie. Powszechnie wiadomo, że na polskich autostradach, drogach ekspresowych i niektórych odcinkach dróg krajowych kierowcy rozwijają prędkości dochodzące do 200 km/h. Jechałem A2 z Krzesin do Strykowa - pokonałem ten odcinek (100km) w 45 minut (2 bramki). Nie byłem najszybszy na trasie, wyprzedzali mnie inni kierowcy. Jest to nowa autostrada, jedzie się znakomicie. Tym bardziej, że nie ma radarów i policji.
W Niemczech przepisy nie ograniczają maksymalnej prędkości na autostradach. Ale kultura jazdy jest o niebo wyższa. Kiedy jest ograniczenie do 110, to wszyscy jadą nie więcej niż 110. Niemcy nie wyprzedzają prawym pasem, jak to dzieje się u nas.
Co do ministra Grabarczyka - zastanawia mnie jego silna pozycja w rządzie i PO. Przecież został jednym z wiceprzewodniczących partii, a jest moim zdaniem najgorszym ministrem w rządzie Tuska.
A Michał Tusk? W czym zawinił? To raczej PKP powinny się wstydzić.
Zgrabny felieton. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rafale! Stawiam piątkę, ponieważ uważam, że Twój felietonik jest przedni. Podpisuję się pod jego treścią czterema łapami i piątą głową. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

5* Dobre :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2014 Wiadomosci24.pl

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij